Problemy finansowe w polskim żużlu nie dotyczą wyłącznie klubów startujących w PGE Ekstralidze. Choć w ostatnich tygodniach najwięcej mówiło się o sytuacji Gezet Stali Gorzów, która musi znaleźć około czterech milionów złotych, by zatwierdzić do startów swoje największe gwiazdy – m.in. Jacka Holdera czy Andersa Thomsena – podobne kłopoty dotykają również kluby zaplecza ekstraligi.

W Metalkas 2. Ekstralidze aż trzy kluby stoją przed poważnym wyzwaniem finansowym. Moonfin Malesa Ostrów, Hunters PSŻ Poznań oraz Pronergy Polonia Piła muszą w krótkim czasie znaleźć około 1,5 miliona złotych, by spełnić wymogi licencyjne i zatwierdzić swoich najlepszych zawodników do startów w lidze.

Ujemny kapitał i presja czasu

Problemy tych ośrodków wynikają przede wszystkim z ujemnego kapitału zakładowego. W wielu przypadkach jest on efektem pożyczek udzielanych klubom przez akcjonariuszy w poprzednich latach, które pozwalały utrzymywać budżety na odpowiednim poziomie.

Teraz jednak przepisy licencyjne wymagają, aby takie braki zostały uzupełnione. Jeśli kluby chcą przystąpić do sezonu w najmocniejszych składach, muszą do około 20 marca spłacić ujemny kapitał albo przedstawić wiarygodne dokumenty potwierdzające przyszłe przychody – na przykład umowy sponsorskie lub poręczenia właścicieli.

Ostrów blisko rozwiązania problemu

Jeszcze kilka miesięcy temu największe trudności finansowe miał klub z Ostrowa Wielkopolskiego. Jesienią jego ujemny kapitał wynosił aż 1,3 miliona złotych.

W ostatnich miesiącach sytuacja wyraźnie się poprawiła. Ostrowianie zdołali spłacić około miliona złotych, jednak mimo tego klub otrzymał licencję nadzorowaną.

Warunkiem jej utrzymania jest przedstawienie dodatkowych przychodów przekraczających 300 tysięcy złotych.

Z informacji płynących z Ostrowa wynika jednak, że rozwiązanie jest bardzo blisko. Klub ma wkrótce ogłosić nowego sponsora, który w najbliższym sezonie ma zasilić budżet kwotą przekraczającą milion złotych.

Jeśli te informacje się potwierdzą, będzie to jeden z największych kontraktów sponsorskich w całej Metalkas 2. Ekstralidze, a jednocześnie gwarancja stabilności finansowej nawet w przypadku bardzo dobrych wyników sportowych zawodników.

Poznań liczy na nowych akcjonariuszy

W teoretycznie trudniejszej sytuacji znajduje się Hunters PSŻ Poznań. Klub posiada obecnie ujemny kapitał zakładowy w wysokości około 820 tysięcy złotych.

Podobnie jak w innych przypadkach, jest to efekt pożyczek właścicielskich, które w poprzednich latach pomagały utrzymywać budżet.

Władze poznańskiego klubu liczą jednak na zwiększone wsparcie miasta oraz pozyskanie nowych akcjonariuszy.

Jesteśmy obecnie na etapie poszukiwań nowych akcjonariuszy, którzy mogliby uzupełnić kapitał. Szukamy jednak odpowiednich ludzi, więc cały proces może zająć trochę czasu. W razie problemów jestem gotowy poręczyć na całą kwotę – mówi prezes PSŻ, Jakub Kozaczyk.

Na dziś w Poznaniu panuje umiarkowany spokój. Wiele wskazuje na to, że klub zdoła spełnić wymagania licencyjne przed startem rozgrywek.

W Pile wciąż niepewność

Największą niewiadomą pozostaje obecnie sytuacja Pronergy Polonii Piła. Klub uregulował już wszystkie zaległości wobec zawodników, jednak jego sytuacja finansowa wciąż nie jest stabilna.

Polonia posiada ujemny kapitał zakładowy wynoszący około 400 tysięcy złotych. Co więcej, działacze nadal nie zgromadzili wystarczających środków, aby bez obaw spełnić wszystkie wymogi licencyjne.

Przed nami kluczowy czas rozmów ze sponsorami i dopinania kolejnych umów. Mamy mniejszy stadion niż nasi konkurenci, więc to też stanowi problem. Robimy jednak wszystko, by spełnić wymogi – dodaje prezes Polonii, Dariusz Pućka.

Twarde stanowisko władz ligi

Władze PGE Ekstraligi oraz Komisji Licencyjnej nie zamierzają jednak łagodzić przepisów. Ich zdaniem zaostrzone wymogi finansowe mają przede wszystkim zapobiegać kryzysom budżetowym w trakcie sezonu.

Celem jest uniknięcie sytuacji, w której jesienią kluby nagle zaczynają mieć problemy z wypłacalnością.

Przyjęliśmy zasadę, że kluby, które poprzedni rok zakończyły dużą stratą lub mają ujemny kapitał, aby przystąpić do rozgrywek, będą musiały dopłacić do kapitału lub pokazać wiarygodne umowy z nowymi sponsorami na potrzebną kwotę. Jeśli tego nie zrobią do połowy marca, to będzie jasny sygnał, że nie stać ich na opłacenie kontraktów zawodników. W takiej sytuacji zespół licencyjny może bez żadnych przeszkód nie wyrazić zgody na potwierdzenie do ligi najdroższych żużlowców – ogłosił w środę członek Komisji Licencyjnej i wiceprezes PGE Ekstraligi, Ryszard Kowalski.

Pod presją przed startem sezonu

Najbliższe tygodnie będą więc kluczowe dla kilku ośrodków w polskim żużlu. Podczas gdy w Gorzowie trwa walka o cztery miliony złotych potrzebne do zatwierdzenia gwiazd zespołu, w Metalkas 2. Ekstralidze trzy kluby starają się zebrać łącznie około 1,5 miliona złotych.

Jeśli uda im się dopiąć budżety na czas, kibice zobaczą swoje drużyny w najmocniejszych składach. W przeciwnym razie niektóre zespoły mogą rozpocząć sezon bez najdroższych zawodników.

Jedno jest pewne – tegoroczna wiosna w polskim żużlu to nie tylko walka o formę sportową, ale również o stabilność finansową klubów.

Zdjęcie: publiczny FB PSŻ Poznań (autor Krzysiek Szrama)