Dramatyczny wypadek Taia Woffindena podczas meczu towarzyskiego w Krośnie ponownie zwrócił uwagę na problem bezpieczeństwa na torach żużlowych. Brytyjczyk wpadł pod bandę, która się podniosła, i uderzył w ogrodzenie toru, co doprowadziło do licznych złamań u zawodnika. O ile sama sytuacja była tragicznym zrządzeniem losu, to temat jakości montażu dmuchanych band i ich roli w ochronie zawodników stał się przedmiotem ożywionej dyskusji w środowisku żużlowym.
Jednym z głównych głosów w tej debacie jest Krzysztof Cegielski, były żużlowiec i szef stowarzyszenia żużlowców „Metanol”, który wprost wskazuje na wieloletnie zaniedbania w tym obszarze. W rozmowie ze Przeglądem Sportowym Onet.pl zwraca uwagę na fakt, że już w 2015 roku istniało gotowe rozwiązanie tego problemu, jednak nie zostało ono wdrożone.
Problem podnoszenia się band był znany od lat
- „Zawsze możemy powiedzieć, że żużel jest niebezpieczny i będą takie wypadki, tyle że jak będziemy tak mówić, to nigdy nie pójdziemy do przodu” – mówi Krzysztof Cegielski.
- „Oczywiście, pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć i zniwelować. Nikt też nie podnosi larum przy większości upadków. Tyle że jak znowu widzimy poważną kontuzję z powodu podniesionej bandy, to nie możemy się dziwić, że temat żyje. Pojawiają się informacje, że uderzenie było tak mocne, dwoma motocyklami, że banda musiała się podnieść. Ja osobiście nie wiem, czy tak musiało się stać. Gdyby bandy na stałe były zamontowane do toru, to by tak nie było” – dodaje.
Projekt rozwiązania problemu już istniał
Cegielski przypomina, że w 2015 roku w Bydgoszczy odbyła się prezentacja rozwiązania inżyniera Tomasza Muszalskiego pt. „Rozwiązanie problemu wsuwania się zawodników pod dmuchane bandy”. Mimo że było to ciekawe i innowacyjne rozwiązanie, to nie zostało wdrożone.
- „To było ciekawe rozwiązanie i niestety nie zainteresowano się tym projektem” – ubolewa Cegielski.
- „Najbardziej winna w tym wszystkim jest FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa), bo tam w tym temacie nic się nie dzieje. My próbujemy ratować świat, spieramy się, kłócimy, a zza granicy pojawiają się informacje, że skoro przewrócili się na sparingu, to po co te sparingi w ogóle są? Po co jeżdżą? To są właśnie wnioski z zagranicy. To jest ta 'dyskusja'” – mówi dalej Cegielski.
Nieprawidłowy montaż band na torach
Według Cegielskiego kluczowym problemem nie są same bandy, ale sposób ich montażu. Podkreśla, że nie zawsze przestrzegane są zasady dotyczące ich instalacji, co może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji.
- „Owszem, mamy w Polsce bandy nowego typu, tyle że nie jestem pewny tych wszystkich weryfikacji, które często są robione 'dzień po'” – zauważa.
- „Mamy przekaz, że banda w Krośnie jest w porządku, ale przekaz jest właśnie dzień po wypadku Woffindena. Zawody na torach już się odbywają, a ja mam informację, że ta sama komisja ma uwagi do montażu band w innych miejscach. Więc być może te weryfikacje przebiegają za późno, albo mecze się odbywają za szybko. Mam zdjęcia z torów, nie chcę podawać miast, że bandy leżą na torze, albo wiszą na pasach, więc nie są zamontowane zgodnie ze sztuką. Bandy po zimie 'wjechały’ na tory, a w wielu miejscach zamontowane są byle jak i teraz dopiero jest to weryfikowane. Wydaje mi się, że to nie ta kolejność” – podkreśla.
Potrzeba działań na poziomie międzynarodowym
Cegielski uważa, że kluczową rolę w poprawie bezpieczeństwa powinien odegrać Armando Castagna, szef światowego żużla, który powinien podjąć konkretne kroki w sprawie zabezpieczenia torów.
- „Najbardziej w tym temacie powinniśmy liczyć na szefa światowego żużla Armando Castagnę, bo to on powinien się zabrać za bezpieczeństwo na torach. Wiem, że dostał od zawodników taką prośbę. Przedstawiono mu, że taki projekt zabezpieczenia bandy jest u nas. Niech teraz patrzy i analizuje. Byłoby fajnie, gdyby zrobił coś w tym kierunku” – kończy Cegielski.
Podsumowanie
Wypadek Taia Woffindena ponownie zwrócił uwagę na problem podnoszących się dmuchanych band, co w ocenie Krzysztofa Cegielskiego jest konsekwencją wieloletnich zaniedbań. Były żużlowiec podkreśla, że już w 2015 roku istniało gotowe rozwiązanie, które nie zostało wdrożone, oraz zwraca uwagę na nieprawidłowy montaż band na torach. Cegielski apeluje o działania na poziomie międzynarodowym, podkreślając, że to właśnie FIM i jego szef Armando Castagna powinni zająć się tą sprawą. Jego wypowiedzi jasno pokazują, że problem bezpieczeństwa w żużlu nie jest nowy, a jego rozwiązanie wymaga realnych działań, a nie jedynie debat po tragicznych wypadkach.








