Rewolucja finansowa w Ekstralidze
Wprowadzenie od sezonu 2026 systemu PRO Junior już teraz wywołuje intensywne dyskusje w środowisku żużlowym. Mechanizm, w którym kluby otrzymują wynagrodzenie za każdą zdobycz punktową wychowanków, realnie zmienia sposób budowania składów i budżetów. Zgodnie z zasadą: „każdy punkt juniora – pieniądzem dla klubu”, struktura finansowa w PGE Ekstralidze przewartościowuje się z tygodnia na tydzień.
Dla zespołów posiadających utalentowanych młodzieżowców to bezprecedensowa szansa. I właśnie w tym kontekście pojawia się temat Oskara Palucha – 19-latka ze Stali Gorzów, który w oczach ligowych obserwatorów staje się jednym z największych beneficjentów systemu.
Brak powołania, ale… kontrakt jak marzenie
Choć trener reprezentacji Stanisław Chomski nie powołał młodzieżowca do kadry i zwrócił uwagę na obniżkę sportowej dyspozycji oraz brak indywidualnych sukcesów, w Stali Gorzów Paluch może liczyć na komfortowe warunki finansowe oraz pełne wsparcie klubu.
Według informacji, które pojawiły się w przestrzeni medialnej, przy negocjacji nowego kontraktu ojciec zawodnika wywalczył dla syna „delikatną podwyżkę”. Nie wynika ona jednak z wyników sportowych, lecz wprost z nadejścia systemu PRO Junior.
Kluby, otrzymując pieniądze za każdy punkt wychowanka, muszą liczyć się z tym, że zawodnicy – lub ich otoczenie – będą chcieli odzyskać część tej puli.
Wartość punktów młodzieżowca. Z prostego równania wychodzi fortuna
Z dostępnych wyliczeń wynika, że przy założeniu, iż każdy punkt juniora-wychowanka będzie wart 6 tys. zł dla klubu, Stal Gorzów może w przyszłym sezonie zyskać na występach Oskara Palucha około 840 tysięcy złotych. To właśnie ten mechanizm sprawił, że w rozmowach transferowych pojawiła się prośba o zwiększenie stawki biegowej zawodnika.
Nowy trener Gorzowian, Piotr Paluch i jednocześnie ojciec zawodnika miał poprosić o wzrost stawki z 8 tys. zł na 9 tys. zł za punkt. Przy obecnych założeniach daje to Paluchowi około 140 tys. zł dodatkowego zysku rocznie, natomiast dla Stali nadal pozostawia blisko 700 tys. zł wpływów z tytułu PRO Junior.
To finansowy układ, który – jak wynika z analiz – może być korzystny dla obu stron.
Zarobki rosną. 19-latek wkracza do grona żużlowych milionerów
W poprzednim sezonie Oskar Paluch miał zarobić 1,8 mln zł, uwzględniając 800 tys. zł za podpis oraz 8 tys. zł za każdy zdobyty punkt. Nowa umowa oraz zwiększenie stawki biegowej podnosi jego wynagrodzenie do ponad 2 mln zł przy identycznym dorobku punktowym.
Nawet jeśli inwestycje w sprzęt, team i koszty prowadzenia kariery pochłoną 700–800 tys. zł, 19-latek i tak utrzyma status jednego z najmłodszych żużlowców o siedmiocyfrowych rocznych kontraktach.
Dla środowiska nie jest to już zaskoczenie. W ostatnich latach rosnące wpływy telewizyjne podniosły poziom finansowy całej PGE Ekstraligi. Kwoty rzędu 3, 4, a nawet 5 mln zł rocznie, jeszcze kilka sezonów temu nieosiągalne, dziś nie wywołują szoku. Teraz – po erze wielkich zarobków gwiazd – modernizacja systemu premiuje także młodzież.
Kontrast między Paluchem a Przyjemskim
W kontekście finansowym Paluch staje się jednym z liderów młodej generacji. Jednak porównując osiągnięcia sportowe, dystans do najlepszych jest wciąż znaczący.
Wiktor Przyjemski – mistrz świata juniorów indywidualnie i drużynowo, kluczowa postać Motoru Lublin – w poprzednim sezonie dysponował podobnym kontraktem: 800 tys. zł za podpis oraz 8 tys. zł za punkt. Przy jego poziomie sportowym takie kwoty nie budziły zastrzeżeń.
W odniesieniu do Palucha pojawia się jednak wyraźna różnica. Choć swego czasu był okrzyknięty „następcą Bartosza Zmarzlika”, miniony rok pokazał, że droga do poziomu światowego lidera jest bardzo długa. Być może pozostanie – jak jego ojciec – solidnym ligowcem, cenionym za ambicję i waleczność. Być może osiągnie więcej. Obecnie pewne jest jedno: finansowy potencjał daje mu możliwości, jakich dotąd nie miał.
System PRO Junior – szansa i kontrowersje
Podsumowując, warto podkreślić, że mimo wad, PRO Junior to wartościowy projekt promujący szkolenie młodzieży. Jednocześnie wskazuje na rynkowe absurdy, w których zawodnicy wykorzystują każdy dodatkowy wpływ gotówki, by negocjować wyższe kontrakty.
Stal Gorzów, mając jednego z najcenniejszych wychowanków w nowym systemie, może zarobić setki tysięcy złotych. A sam Oskar Paluch – choć nie jest dziś liderem młodzieżówki na poziomie sportowym – korzysta z systemu tak samo, jak liderzy światowej klasy.
Połączenie potencjału finansowego, wieku i perspektyw rozwoju sprawia, że 19-latek staje się jednym z najważniejszych symboli nowej ery żużlowej ekonomii.






