Kibice Stali Gorzów przez wiele tygodni żyli w niepewności. Przyszłość dziewięciokrotnego mistrza Polski wisiała na włosku, a problemy finansowe narastały z miesiąca na miesiąc. Gdyby nie zdecydowana pomoc miasta oraz mobilizacja sponsorów, gorzowski klub mógł nie poradzić sobie z dramatyczną sytuacją. Do końca października Stal musiała spłacić aż 9 milionów złotych zadłużenia. Ostatecznie udało się to zrobić dzięki jednemu kredytowi konsolidacyjnemu, którego zabezpieczeniem było miasto Gorzów Wielkopolski.
Formalnie klub wyszedł na prostą i przygotowuje się do kolejnego sezonu PGE Ekstraligi. Jednak sposób, w jaki Stal uratowała ligowy byt, wywołał ogromne kontrowersje w środowisku żużlowym. Jednym z najostrzejszych krytyków tego rozwiązania jest Krzysztof Mrozek, prezes INNPRO ROW-u Rybnik, który na łamach dziennika „Sport” postawił jednoznaczną diagnozę.
– Stali nadal nie stać na Ekstraligę – powiedział bez ogródek.
Spadki Leszna i Rybnika. „My budowaliśmy na miarę możliwości”
W 2024 roku z PGE Ekstraligi spadła FOGO Unia Leszno, a sezon później ten sam los spotkał INNPRO ROW Rybnik. Zarówno Piotr Rusiecki, jak i Krzysztof Mrozek nie kryli oburzenia, podkreślając, że ich kluby zbudowały składy na miarę realnych możliwości finansowych. To nie wystarczyło do utrzymania się w elicie.
Tymczasem w Ekstralidze pozostała Stal Gorzów – klub, który przez ostatni rok walczył o przetrwanie i dopiero dzięki wsparciu miasta oraz kredytowi konsolidacyjnemu zdołał uregulować zobowiązania.
„Tam, gdzie zaczyna się żużel, kończy się logika”
Prezes ROW-u Rybnik nie ukrywa, że sposób ratowania gorzowskiego klubu budzi w nim ogromne wątpliwości. W jego ocenie trudno znaleźć w tym wszystkim racjonalne uzasadnienie.
– Ktoś mądry mi kiedyś powiedział, że tam gdzie zaczyna się żużel, kończy się logika. Nie rozumiem za bardzo tej decyzji, bo kiedyś jak ktoś chciał budować dom, poszedł do banku po kredyt i przeważnie znakomita większość otrzymywała decyzję, że nie ma zdolności kredytowej. Teraz tak się pozmieniało, że spółka, która ma gigantyczne problemy i wszyscy o tym wiemy – dostaje kredyt, którego żyrantem jest miasto. Nie zagłębiam się, jak to dokładnie funkcjonuje. Jakby jednak spojrzeć na to szerzej, to Stali nadal nie stać na Ekstraligę – przyznaje Krzysztof Mrozek.
Audyty bez konsekwencji? „Po co to wszystko?”
Zdaniem prezesa ROW-u obecny system kontroli finansowej klubów żużlowych nie spełnia swojej roli. Mrozek wprost pyta o sens audytów i procedur licencyjnych, skoro – jak uważa – nie pociągają one za sobą realnych konsekwencji sportowych.
– Nie wiem po co robione są te wszystkie audyty? Sprawdzamy standing finansowy każdej spółki żużlowej, jeżeli w którejś coś nie gra, to powinna zejść do niższego poziomu, a może nawet najniższego. W jej miejsce powinny jeździć kluby, które mają stabilną sytuację finansową – podkreśla.
I dodaje słowa, które brzmią jak poważne ostrzeżenie dla całej dyscypliny:
– To wszystko zaczyna być chore i jeśli dalej będzie iść w tę stronę, a ludziom działającym w dyscyplinie nie będzie zależało, aby to zmienić, to przeczuwam, że niedługo to wszystko padnie z hukiem.
Rybnik po spadku. Konkurs na prezesa bez chętnych
INNPRO ROW Rybnik po spadku z Ekstraligi buduje – zdaniem ekspertów – przeciętny skład, który nie daje realnych nadziei na szybki powrót do elity. Sam Krzysztof Mrozek również nie cieszy się sympatią wszystkich kibiców. W ostatnich tygodniach część środowiska domagała się jego dymisji.
Klub ogłosił nawet konkurs na stanowisko prezesa, jednak – jak przyznaje sam Mrozek – nie zgłosił się ani jeden kandydat.
– Jakiś czas temu ogłosiliśmy konkurs na prezesa. Wymagania były średnie, ale nikt się nie objawił. A szkoda, bo przedpole mieli przygotowane. Niektórzy jednak wolą wypić kilka browarów, siąść do komputera, popisać bzdury, kogoś przy tym obrazić. Takie życie, taki mamy klimat jak ktoś powiedział – kwituje.
Mocne słowa, poważny problem
Sytuacja Stali Gorzów stała się symbolem szerszego problemu, z którym mierzy się polski żużel na najwyższym poziomie. Kredyty, miejskie gwarancje, walka o przetrwanie i pytania o realną zdolność finansową klubów coraz częściej zastępują rozmowy o sporcie. Głos Krzysztofa Mrozka jest jednym z najostrzejszych, ale z pewnością nie jest odosobniony.








