Przed nami wielki finał PGE Ekstraligi 2025. W niedzielę 21 września o godz. 19:30 na Motoarenie w Toruniu miejscowy Pres Grupa Deweloperska Toruń podejmie Orlen Oil Motor Lublin. Starcie o złoto najlepszej żużlowej ligi świata elektryzuje kibiców w całym kraju. Torunianie wracają do finału po dziewięciu latach przerwy, a na złoty medal czekają aż od 2008 roku. Czy marzenie „Aniołów” może się ziścić? Głos zabrał człowiek, który o sukcesach Apatora wie wszystko – legenda klubu, Wojciech Żabiałowicz, indywidualny mistrz Polski z 1986 roku i trzykrotny drużynowy mistrz kraju.
„To już nie taki kolektyw”. Mocne słowa o Motorze
Lubelski Motor jest od trzech lat hegemonem PGE Ekstraligi. Triumfował w latach 2022, 2023 i 2024, a w tym sezonie również zakończył rundę zasadniczą na pierwszym miejscu. Nie dziwi więc, że wielu ekspertów uznaje go za zdecydowanego faworyta finału. Żabiałowicz jednak przestrzega przed skreślaniem torunian.
– Toruń już dawno dogadał się z własnym torem, a to bardzo istotne. Ponadto to już nie jest ten sam Motor co był, ale trochę wypalona drużyna. Często tak się dzieje, gdy za długo zawodnicy są ze sobą w jednym zespole. To już nie taki kolektyw i w tym widzę szansę mojego „Apatora” – mówi legenda toruńskiego klubu.
Jaką przewagę trzeba wypracować na Motoarenie?
Pierwszy mecz odbędzie się w Toruniu i może okazać się kluczowy dla losów dwumeczu. Wojciech Żabiałowicz wskazuje konkretny wynik, który dałby „Aniołom” względny komfort przed rewanżem w Lublinie.
– Podobną do meczu ze Spartą w półfinale, a więc jakieś 52:38. To gwarancja na to, że można mieć lekki spokój w rewanżu. Osiem, czy dziesięć punktów raczej tego nie da. Zwłaszcza, że lubelski tor jest specyficzny i będzie dużym atutem Motoru – ocenia Żabiałowicz.
Lambert już nie problemem
Niektórzy kibice wskazują, że piętą achillesową Pres Toruń bywa forma Roberta Lamberta. Żabiałowicz rozwiewa te wątpliwości.
– Ktoś powie, że słaby sezon ma Lambert, ale w Toruniu jedzie bardzo skutecznie. Myślę, że w Lublinie też sobie poradzi. Patryk Dudek jest na dużym topie. Nasza młodzież też w miarę jedzie. W takiej rywalizacji, gdzie mogą decydować niuanse, kluczowe mogą okazać się starty – podkreśla mistrz z 1986 roku.
Marzenie o złocie po 17 latach
Toruń na złoto w PGE Ekstralidze czeka od 2008 roku, kiedy w składzie z Jasonem Crumpem i Ryanem Sullivanem „Anioły” sięgnęły po tytuł. Wojciech Żabiałowicz wierzy, że wreszcie nadszedł czas na przełamanie długiej serii.
– Mam nadzieję, że wygramy ligę. To jednak tylko nadzieja, a w sporcie bywa różnie. Nie ma co specjalnie napinać się na finał, ale pojechać z marszu, a powinno być dobrze. Bardzo trzymam kciuki za Toruń. Fajnie byłoby po tylu latach znów wygrać DMP – kończy legenda Apatora.
Kibice napędzą „Anioły”
W Toruniu na finał szykuje się prawdziwe żużlowe święto. Ogromne kolejki po bilety pod Motoareną świadczą o tym, że miejscowi kibice wierzą w złoto. To właśnie ich doping może być dodatkowym atutem torunian w walce z obrońcą tytułu.
Czy historia zatoczy koło i po 17 latach „Anioły” ponownie wzniosą puchar za mistrzostwo Polski? Pierwsze odpowiedzi poznamy już w niedzielę wieczorem.






