Michael Jepsen Jensen zakończył sezon Speedway Grand Prix na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej. Duńczyk w finałowej rundzie na toruńskiej Motoarenie zdobył dziewięć punktów, co dało mu siódmą pozycję w zawodach. Dla 34-letniego zawodnika był to pierwszy pełny sezon w Grand Prix od 2015 roku. Po powrocie do światowej elity nie zamierza jednak osiąść na laurach. Sam wskazuje, że wie dokładnie, nad czym musi pracować.

Powrót Jepsena Jensena do pełnego cyklu Grand Prix był jedną z historii tego sezonu. Duńczyk po ponad dekadzie ponownie znalazł się w gronie stałych uczestników najważniejszego żużlowego cyklu świata.

I nie wrócił po to, by jedynie uzupełnić stawkę.

W klasyfikacji końcowej zgromadził 111 punktów, co dało mu czwarte miejsce na świecie.

W Toruniu dorzucił do swojego dorobku kolejne 10 punktów do klasyfikacji generalnej. W samym turnieju uzyskał 9 punktów i zakończył zawody na siódmym miejscu. Jego seria wyglądała następująco: 0, 3, 3, 2, 0, a następnie zajął trzecie miejsce w drugim biegu ostatniej szansy.

Najpierw błąd, potem dwa mocne wyścigi

Początek toruńskich zawodów nie był dla Duńczyka udany. W pierwszym starcie nie zdobył punktu. Później jednak szybko odnalazł właściwe rozwiązania i wygrał dwa kolejne wyścigi.

Sam zawodnik dokładnie wskazał, co wydarzyło się na początku.

„W pierwszym biegu po prostu trochę zawaliłem. Tak naprawdę czułem się dobrze, tylko popełniłem błąd. W drugim od początku wszystko zagrało. W trzecim miałem oczywiście trochę szczęścia z powtórką, ale już w pierwszym podejściu też czułem się dobrze”.

W siódmym wyścigu dnia Jepsen Jensen wygrał z Andersem Thomsenem i Jasonem Doylem, pokazując dużą prędkość na szerokiej części toru. W drugim swoim starcie wieczoru pokonał natomiast Bartosza Zmarzlika, Roberta Lamberta i Patryka Dudka? Nie — w tym miejscu istotne jest zachowanie chronologii: w drugim biegu toruńskiego turnieju Duńczyk jechał z Zmarzlikiem, Lambertem i Dudkiem i zakończył go bez punktu.

Później było już znacznie lepiej. Jepsen Jensen wygrał siódmy wyścig zawodów, a w kolejnych startach utrzymywał się w walce o awans do najlepszej ósemki.

Ostatecznie jego dorobek wyniósł dziewięć punktów.

Motoarena mogła dać więcej

Duńczyk po zawodach nie krytykował toru w sposób kategoryczny. Jego uwaga była inna – uważał, że potencjał toruńskiego obiektu jest większy niż to, co zawodnicy mogli pokazać tego wieczoru.

„Ogólnie było w porządku. Szczerze mówiąc, uważam, że ten tor ma dużo większy potencjał, niż pokazuje to, jak teraz wyglądało”.

To była jedna z jego najważniejszych uwag po ostatnim turnieju sezonu.

Dla Jepsena Jensena Toruń był już przede wszystkim podsumowaniem całorocznej pracy. Po sześciu latach? Nie – po ponad dziesięciu latach od ostatniego pełnego sezonu w cyklu Duńczyk ponownie znalazł się w światowej czołówce.

Czwarty, choć sam czuł niedosyt

Końcowe czwarte miejsce jest tym bardziej znaczące, że Jepsen Jensen nie uważa, aby przez cały sezon jeździł na takim poziomie komfortu, jakiego oczekiwał.

Wynik jest znakomity, ale jego odczucia z motocykla nie zawsze szły z nim w parze.

Duńczyk mówił o tym bardzo otwarcie:

„Patrząc na to, jak się czułem przez większą część sezonu i jak jeździłem, mogę być z tego wyniku tylko zadowolony. Ale jeśli chodzi o moje samopoczucie i komfort na motocyklu, to już nie było tak dobrze. Mam wrażenie, że sporo rzeczy mogło funkcjonować lepiej. Nie mówię tutaj koniecznie o sprzęcie, tylko bardziej o mnie – o moich odczuciach, o tym, co czuję na motocyklu i jakie dostaję informacje zwrotne”.

To ważny szczegół jego podsumowania. Jepsen Jensen nie wskazywał przede wszystkim na problemy ze sprzętem. Mówił o własnych odczuciach podczas jazdy i o informacjach zwrotnych, które otrzymywał z motocykla.

Wie, co chce poprawić

Czwarta lokata nie sprawiła, że Duńczyk uznał sezon za zamknięty temat. Wręcz przeciwnie. Już teraz myśli o kolejnych miesiącach przygotowań.

Nie chodzi mu przy tym wyłącznie o poprawienie miejsca w klasyfikacji.

„Mam wrażenie, że w poprzednich kilku sezonach byłem pod tym względem w lepszym miejscu. Nie chodzi nawet o to, że w przyszłym sezonie muszę koniecznie osiągnąć lepszy wynik. Mogę przecież pojechać jeszcze gorzej, a jednocześnie dużo lepiej czuć się na motocyklu. Wiem, nad czym muszę popracować. Szczerze mówiąc, już nie mogę się tego doczekać”.

To właśnie ten aspekt może być dla niego najważniejszy po zakończeniu sezonu. Jepsen Jensen wie już, że potrafi wrócić do światowej czołówki. Teraz chce poprawić przede wszystkim własny komfort i sposób odczuwania motocykla.

Koniec sezonu przyszedł w odpowiednim momencie

Długi sezon dał się jednak Duńczykowi we znaki. Jepsen Jensen przyznał, że jeszcze niedawno nie odczuwał, iż rozgrywki zbliżają się do końca.

Zmiana nastąpiła dopiero po zawodach w Vojens i zakończeniu ligi duńskiej.

„Jeszcze dwa tygodnie temu nie zdawałem sobie sprawy, że sezon tak szybko się kończy. Ale po Grand Prix w Vojens, a szczególnie po lidze duńskiej, gdzie była fatalna pogoda i fatalne warunki, zacząłem już naprawdę czekać na koniec sezonu. Teraz już chcę odpocząć, odciąć się od żużla i nabrać trochę dystansu. W moim życiu w ostatnim czasie sporo się zmieniło, więc potrzebuję trochę czasu dla siebie i chcę wrócić do normalnego rytmu”.

W jego życiu prywatnym zaszły bowiem zmiany – rodzina się powiększyła. Dlatego po zakończeniu rywalizacji w Grand Prix Duńczyk chce na chwilę odsunąć żużel na dalszy plan.

Powrót, który dał czwarte miejsce

Bilans sezonu jest dla Jepsena Jensena jednoznaczny. 111 punktów, czwarte miejsce w Speedway Grand Prix i powrót do pełnego cyklu po ponad dziesięciu latach przerwy.

W Toruniu nie zdołał zakończyć sezonu zwycięstwem, ale ostatnia runda nie zmieniła obrazu jego całorocznej pracy.

Duńczyk wrócił do światowej elity i od razu znalazł się w jej ścisłej czołówce. Co ważne, sam nie traktuje czwartego miejsca jako granicy swoich możliwości. Po sezonie nie mówi przede wszystkim o tym, jak wysoko skończył.

Mówi o tym, jak chciałby czuć się na motocyklu.

I właśnie nad tym zamierza pracować przed kolejnym sezonem.

Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix