W Bydgoszczy nikt już nie mówi półgłosem. Cel jest jasny i został nazwany wprost – awans do PGE Ekstraligi. Abramczyk Polonia Bydgoszcz przystępuje do sezonu 2026 w Metalkas 2. Ekstralidze z przekonaniem, że to właśnie ten rok może przynieść upragniony powrót do elity. Trzecie podejście do awansu ma być tym skutecznym.

Prezes klubu, Jerzy Kanclerz, który kieruje Polonią od 2019 roku, nie ucieka od odpowiedzialności i jasno określa ambicje zespołu.

– Dmucham na zimne, bo wiadomo, że sport żużlowy jest urazowy. O tym trzeba zawsze pamiętać. Metalkas 2. Ekstraliga jest bardzo wyrównana i mamy wiele mocnych drużyn. To nasze trzecie podejście do awansu i głośno mówimy, że chcemy znaleźć się w PGE Ekstralidze. A nasze atuty? Przede wszystkim skład. Na papierze mamy najmocniejszą drużynę.

Słowa prezesa cytowane są z wywiadu jaki został opublikowany na stronie bydgoszczinformuje.pl.

Najmocniejszy skład w lidze?

Przed sezonem Polonia znacząco wzmocniła drużynę. Największe emocje wśród kibiców wywołał powrót wychowanka – Wiktora Przyjemskiego. Indywidualny Mistrz Świata Juniorów z 2024 roku po dwóch sezonach spędzonych w Lublinie ponownie założy kombinezon z gryfem na piersi. 20-latek ma być jednym z liderów punktowych zespołu.

Wielu ekspertów wskazuje, że na papierze bydgoszczanie dysponują najsilniejszym zestawieniem w całej lidze. Sam Kanclerz podkreśla:

– Potwierdza to wielu ekspertów. W tym roku mamy bardzo duże szanse na awans, choć oczywiście szanuję rywali. Nasi główni przeciwnicy: Krosno, Ostrów, Poznań i być może Rzeszów też się wzmocnili.

Ważnym elementem układanki ma być także młodzież. Pierwszy pełny sezon ligowy pojedzie 16-letni Maksymilian Pawełczak. Jego debiut w barażowym meczu przeciwko Gezet Stali Gorzów – okraszony zdobyczą 10 punktów – rozbudził ogromne oczekiwania. Prezes jednak tonuje nastroje:

– Ważne, że wrócił do Bydgoszczy Wiktor Przyjemski. Mamy bardzo silnych juniorów. Porównują ich z tymi z lat świetności Unii Leszno z Dominikiem Kuberą. Zdaję sobie sprawę z tego, jak młodym żużlowcem jest Maks Pawełczak i nie wywieramy na niego żadnej presji. Jego możliwości pokazały te 10 punktów w debiucie w meczu ze Stalą Gorzów. Maks to wicemistrz Polski młodzieżowców. Współpraca z jego teamem jest bardzo dobra. Mamy teoretycznie najlepszą parę juniorską w Polsce.

Brak zawodnika U24 i rywalizacja o skład

Polonia nie zakontraktowała zawodnika spełniającego regulaminowy wymóg U24. Rozwiązaniem ma być ustawianie Wiktora Przyjemskiego pod numerami 8 lub 16.

– Wiadomo, że nie mamy zawodnika do lat 24, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest wstawianie Wiktora Przyjemskiego pod numerami 8 lub 16. Daje to wiele możliwości. Wiktor pojedzie w meczu cztery, pięć razy. Niewykluczone jednak, że będą mecze, w których Wiktor pojedzie jako junior. Naszym atutem jest także, że mamy o jednego zawodnika więcej.

Szeroka kadra oznacza jednak problem nadmiaru seniorów. Kanclerz przekonuje, że to atut, a nie zagrożenie:

– Twierdzę, że każdy trener, obojętnie w jakiej dyscyplinie, mający rezerwowych zawodników na wysokim poziomie, byłby zadowolony z takiego stanu rzeczy. Uważam, że to dobrze dla klubu. Rozumiem oczywiście dyskomfort zawodników czujących, że nie mają pewnego miejsca w składzie.

Podczas zgrupowania w Żninie ustalono zasady funkcjonowania zespołu.

– Wszystko omówiliśmy na zgrupowaniu w Żninie. Istotne jest, żeby taki zawodnik się utożsamiał z drużyną. Dobrym przykładem jest Tai Woffinden i jego stosunek do klubu z Wrocławia. Żużlowiec, który nie zmieści się do składu ma być w parkingu w czasie meczu, aby się z nią utożsamiał. Tak będzie w naszym przypadku na pewno przez pierwsze trzy kolejki, jak ustaliliśmy na zgrupowaniu.

Kanclerz stanowczo wyklucza „wyścig szczurów” na treningach:

– Na pewno nie będzie to trening. Do tego nie dopuszczę. Nasi zawodnicy nie mogą się na treningu zabijać o miejsce w składzie na mecz. Trening to sprawdzenie sprzętu, dopasowanie do toru, a nie ściganie się z kolegą z zespołu. Jeśli chodzi o sparingi, one także nie zawsze są miarodajne. Możesz przecież mieć za przeciwników słabszych żużlowców i dlatego zdobyć więcej punktów.

Ostateczne decyzje personalne należeć będą do trenera Dariusza Śledzia:

– Nie wiem, czy tak to można nazwać. Ale jeśli szkoleniowiec tak doświadczony jak Dariusz Śledź obserwuje zawodników i jego sprzęt na kolejnych treningach, będzie umiał wskazać najlepszych. Dlatego, gdy szukaliśmy nowego trenera, Darek był pierwszy na naszej liście.

Tor ma znów być atutem

W sezonie 2025 stadion przy ul. Sportowej 2 nie był twierdzą. Klub przyznaje to otwarcie.

– Jasno to trzeba powiedzieć, że tor bydgoski w sezonie 2025 nie był takim, na jaki liczyliśmy. Problemy istniały i dla nas nie było praktycznie różnicy, czy jechaliśmy na wyjeździe czy u siebie. Wiele czynników na to wpłynęło. Zrobiliśmy wszystko, żeby w sezonie 2026 tor stał się naszą przewagą. Rola gospodarza jest w żużlu naprawdę znacząca.

Plan długofalowy

Kanclerz patrzy przede wszystkim na teraźniejszość, ale wskazuje też kierunek rozwoju klubu:

– Ze względu na swój wiek nie spoglądam tak daleko w przyszłość. Życzyłbym sobie, żeby Polonia odgrywała mocną rolę w ekstralidze, a Grand Prix wróciło do Bydgoszczy. Niech także tworzy się ciągle zespół oparty na wychowankach. Zapowiadałem taki plan i to się udaje. Świetną robotę wykonuje Jacek Woźniak. Kolejnym z młodych talentów jest Mieszko Mudło.

Nie bez znaczenia jest także rosnąca frekwencja:

– Kibice się przekonali do zespołu. Utożsamiają się z drużyną. To wielka sprawa. Obecność wychowanków otwiera przed klubem wiele możliwości.


Sezon rozpocznie się 5 kwietnia 2026 roku meczem z Cellfast Wilkami Krosno – zespołem typowanym na głównego rywala w walce o awans. W Bydgoszczy nie ma już miejsca na półśrodki. Skład jest mocny, atmosfera pod kontrolą, plan klarowny. Teraz wszystko rozstrzygnie się na torze.

Źródło: bydgoszczinformuje.pl