„Robimy wszystko, żeby go uratować. Nie wyobrażamy sobie życia bez niego” mówią rodzice.
Niepokojące sygnały były zapowiedzią nieoczekiwanego dramatu
Leoś od pierwszego roku życia miał tendencję do lekkiej anemii, jednak suplementacja przynosiła efekt, a wyniki badań z lipca 2025 roku były na tyle dobre, że rodzice wierzyli, iż ich synek wraca do pełni sił.
Pod koniec października nastąpiła gwałtowna zmiana. Kontrolne badanie wykazało znacznie zawyżone niedojrzałe granulocyty. Zaniepokojeni rodzice udali się prywatnie do hematologa, który zlecił szczegółową diagnostykę. Wynik z 12% komórek blastycznych odebrał ich codzienności spokój i stabilność.
Nie było już miejsca na wahanie. Z synkiem pojechali natychmiast do Przylądka Nadziei we Wrocławiu, gdzie Leoś przeszedł szereg badań: USG, RTG, rezonans magnetyczny, badanie okulistyczne oraz punkcję szpiku. Wynik pozbawił złudzeń i zatrzymał czas. Wybrzmiała diagnoza – ostra białaczka limfoblastyczna typu B.
Rodzice proszą o wsparcie, bo leczenie białaczki to nie tylko ból i strach, ale także ogromne koszty, których samotnie nie są w stanie unieść. Każda pomoc, nawet najmniejsza, jest realnym wsparciem w tej walce i daje rodzinie cień ulgi w świecie, który dziś składa się z lęku, czekania i nadziei.
Na stronie pomagam.cancerfighters.pl rodzice proszą o wsparcie finansowe, które jest niezbędne do walki z chorobą Leosia.
Link do zbiórki:








