W wyniku dramatycznego wypadku Taia Woffindena na torze w Krośnie, środowisko żużlowe w Polsce po raz kolejny stanęło przed pytaniem o bezpieczeństwo zawodników. Brytyjski mistrz, który doznał poważnych obrażeń, w tym złamań kości udowej i łokcia, a także uszkodzenia kręgów i żeber, mógłby uniknąć takich urazów, gdyby zastosowano rozwiązanie opracowane przez polskiego inżyniera Tomasza Muszalskiego.
Muszalski, który już w 2015 roku stworzył innowacyjny projekt plandek ochronnych dla torów żużlowych, nie może pojąć, dlaczego jego pomysł nie doczekał się wdrożenia, mimo że mógłby znacząco poprawić bezpieczeństwo zawodników. „Na co my czekamy?” – pyta Muszalski, wyraźnie rozgoryczony sytuacją po wypadku Woffindena. „Byłem zaskoczony, a teraz jestem wściekły, że moja propozycja wciąż leży w szufladzie.”
Jak działa wynalazek?
Projekt Tomasza Muszalskiego polega na zamontowaniu specjalnych plandek, które zminimalizowałyby ryzyko uderzenia zawodnika w drewniane elementy bandy, które pozostają nieosłonięte przez dmuchane bariery. W przypadku kolizji z bandą zawodnik nie trafiłby bezpośrednio w drewnianą podstawę, a plandeka mogłaby zapewnić odpowiednią amortyzację.
„To rozwiązanie mogłoby zapobiec wielu tragediom. Zamiast uderzać w drewniany element, zawodnik miałby szansę na bezpieczne wślizgnięcie się pod bandę” – tłumaczy Muszalski. Pomysł, który kosztowałby zaledwie 50 tys. zł, jest znacznie tańszy niż obecne dmuchane bandy, które kosztują nawet 250-300 tys. zł. Mimo to, na testowanie innowacji nie zdecydowano się w polskich torach.
Blokada pomysłu przez działaczy
Chociaż rozwiązanie Muszalskiego cieszy się poparciem wielu zawodników, w tym Rafała Lewickiego i Andrzeja Lebiediewa, którzy zaproponowali niewielkie modyfikacje projektu, pomysł napotyka na opór niektórych działaczy. „Nikt nie poruszał ze mną kwestii odbić, a po rozmowie z Lebiediewem zaproponowałem, aby elementy mocujące były wkopane głębiej, co zmniejszałoby ryzyko niebezpiecznych odbić” – mówi inżynier. Mimo że istnieje także propozycja wprowadzenia elementów zabezpieczających, które byłyby całkowicie odkształcalne, pojawia się argument, że brak homologacji Międzynarodowej Federacji Motocyklowej (FIM) blokuje dalszy rozwój pomysłu.
„To szukanie dziury w całym. Naprawdę, komuś nie chce się napisać jednego pisma do FIM?” – irytuje się Muszalski, który dodaje, że za wprowadzeniem rozwiązania stałoby się to, co dla sportu najważniejsze – bezpieczeństwo zawodników.
Inwestowanie w inne rozwiązania
Zadziwiające jest to, że chociaż koszt wprowadzenia plandek ochronnych to tylko ułamek ceny dmuchanych band, to nie wprowadzono testów z innowacyjnym projektem Muszalskiego. Zamiast tego, wprowadzono obowiązkowe plandeki zabezpieczające tor przed deszczem, które kosztują aż 1 mln zł.
„Wprowadzamy telemetrię, badamy mikroruchy zawodników przed startem, ale nie zajmujemy się rzeczami, które naprawdę mogą uratować życie” – mówi Muszalski. Jego słowa padają w kontekście szerszej dyskusji na temat bezpieczeństwa na torach żużlowych, zwłaszcza po wypadkach, które dotknęły takich zawodników jak Patrick Hansen, Jarosław Hampel, a teraz i Tai Woffinden.
Bunt zawodników?
Wydarzenia z Krośnie mogą prowadzić do poważniejszej zmiany w postawie zawodników, którzy zaczynają podnosić głosy o konieczności poprawy bezpieczeństwa na torach. Niewielka liczba decyzji dotyczących testowania nowych zabezpieczeń oraz rozwój nowoczesnych technologii nie zmienia faktu, że życie zawodników pozostaje zagrożone. W środowisku pojawiły się nawet pogłoski o buncie, który może wystąpić, jeśli nie zostaną podjęte działania w tej sprawie.
„Gdy ruszy PGE Ekstraliga, zawodnicy mogą znowu milczeć, ponieważ jakakolwiek forma protestu wiąże się z karami finansowymi. Tymczasem w sparingach ryzykują życie za darmo” – podkreśla Muszalski. Po wypadku Woffindena pojawiły się nawet głosy, że należałoby całkowicie zrezygnować z przedsezonowych meczów kontrolnych, jeśli bezpieczeństwo nie zostanie poprawione.
Wszystko to wskazuje na to, że pytanie „Na co my czekamy?” może stać się kluczowe dla przyszłości żużla.
Źródło: sportowefakty.wp.pl
Zdjęcie: materiały prasowe






