26 września 1971 rozegrano dwunastą edycję drużynowych mistrzostw świata na żużlu. Na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu triumfowali żużlowcy ze Wspólnoty Narodów występując pod flagą Wielkiej Brytanii. W zwycięskim składzie wystąpili: Ray Wilson (Anglia), Ivan Mauger (Nowa Zelandia), Jim Airey (Australia), Barry Briggs i rezerwowy Ronnie Moore (obaj Nowa Zelandia).

Wielka Brytania zdobyła tytuł DMŚ dopiero po raz drugi w historii. Drugą pozycję zajęli reprezentanci ZSRR. Polacy sięgnęli po medal brązowy. Najwięcej punktów dla naszej drużyny wywalczył Paweł Waloszek (5).

Polacy jako jedyni, startując na własnym torze, nie wygrali żadnego wyścigu indywidualnie. Brązowe medale naszej reprezentacji zapewnił w ostatnim biegu Paweł Waloszek, który przyjechał do mety za plecami Barry’ego Briggsa.

A tak o tamtym finale pisał redaktor Wiesław Dobruszek:

Gdy w 1971 roku organizację finału Drużynowych Mistrzostw Świata po raz trzeci w historii powierzono działaczom wrocławskiej Sparty, odżyły nadzieje na odzyskanie utraconego sezon wcześniej na rzecz Szwecji mistrzowskiego tytułu. W 1970 roku, na nielubianym przez naszych żużlowców stadionie Wembley, biało-czerwonych wyprzedziła jeszcze Wielka Brytania. Optymizm związany z kolejną drużynową rywalizacją brał się między innymi z tego, że dwa wcześniejsze finały zespołowych zmagań, rozegrane na torze Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu, w latach 1961 i 1966, zakończyły się zdobyciem przez Polskę złotych medali. Do tego w sezonach 1965 (Kempten) i 1969 (Rybnik) nie było mocnych na żużlowców z białymi orłami na czerwonych plastronach.

Do prezentacji przed finałem Drużynowych Mistrzostwach Świata w 1971 roku polscy zawodnicy stanęli w nieco innych niż w kilku poprzednich latach plastronach, z biało-czerwoną flagą, czyli w takich, w jakich ich starsi koledzy z narodowego teamu sięgali po złoto na tym torze dekadę wcześniej. Obok, przed główną trybuną wrocławskiego stadionu, ustawili się reprezentanci Szwecji, Wielkiej Brytanii i Związku Radzieckiego. Najgroźniejsi mieli być zawodnicy spod znaku „Trzech Koron”, a w żużlowcach radzieckich upatrywano dostarczycieli punktów dla pozostałych ekip. W zespole brytyjskim byli co prawda utytułowani Nowozelandczycy, Barry Briggs i Ivan Mauger, ale zdaniem fachowców, oni sprężali się zazwyczaj na finały indywidualne. Jednak rok wcześniej na Wembley zdobyli dla drużyny Wielkiej Brytanii w sumie dwadzieścia punktów, a Ivan Mauger we Wrocławiu zdobył swój trzeci z rzędu złoty medal w rywalizacji solowej.

W polskiej ekipie nie był żadnego z zawodników miejscowej Sparty. Zadanie powrotu na mistrzowski tron powierzono doświadczonym i mającym już sukcesy w drużynowych mistrzostwach żużlowcom ze śląskich klubów, Antoniemu Worynie i Andrzejowi Wyglendzie z ROW-u Rybnik, Pawłowi Waloszkowi ze Świętochłowic, a także Edwardowi Jancarzowi ze Stali Gorzów i zawodnikowi bydgoskiej Polonii, Henrykowi Gluecklichowi. Jak się okazało, żaden z nich nie zdołał podjąć walki z najlepszymi tego dnia Brytyjczykami, a szczególnie bolesne były porażki z żużlowcami radzieckimi, jeszcze kilka lat wcześniej będącymi praktycznie żużlowymi uczniami naszych reprezentantów. Polakom nie udało się wygrać żadnego z szesnastu wyścigów, w efekcie o jeden punkt wyprzedzili w końcowej klasyfikacji równie słabo spisujących się, jeżdżących bez swego lidera Ove Fundina, Szwedów. „Rozpieszczeni” złotym dorobkiem z poprzedniej dekady, dziennikarze i niektórzy kibice, brązowy medal polskiej drużyny uznali wówczas za wielką porażkę.

Przed finałem we Wrocławiu, jeszcze z nadziejami na złoto. Od lewej: Henryk Gluecklich, Paweł Waloszek, Antoni Woryna, Andrzej Wyglenda i Edward Jancarz.

Wrocławski finał Drużynowych Mistrzostw Świata 1971 wygrali zawodnicy reprezentujący Wielką Brytanię, a jej najlepszym zawodnikiem okazał się Anglik Ray Wilson, który zdobył komplet punktów. Największe wsparcie miał on ze strony Ivana Maugera, skuteczny był Australijczyk Jim Airey, a w drugiej fazie turnieju także pechowy na początku zmagań Barry Briggs. Brytyjczycy mieli w dorobku trzydzieści siedem punktów, o piętnaście mniej Związek Radziecki, który zdobył srebrny medal. Atutem wicemistrzów świata był wyrównany skład. Polski w sumie też był wyrównany, ale nasi mieli nieco mniej „oczek” (o trzy) i stanęli na trzecim stopniu podium.

„Duch Wembley zamieszkał na wrocławskim torze” – tak został zatytułowany jeden z komentarzy po światowym finale. Autor, redaktor Janusz Żwan, pisał dosadnie, że nasza drużyna we Wrocławiu po prostu nie istniała. Że polscy żużlowcy czuli się na swoim torze tak źle, jak na bardzo nielubianym przez siebie owalu na Wembley.

Natomiast zdegustowany redaktor A. Sojka informował o tym, że w parku maszyn na Stadionie Olimpijskim zabrakło miejsca dla… trenera kadry narodowej! Zacytujmy tu fragment tekstu, zatytułowanego „Gasnące motory”, w którym pojawiło się wiele krytycznych uwag. „(…) Także taki oto kwiatuszek: w przeddzień zawodów spotkaliśmy w hallu hotelu Grand, gdzie były zakwaterowane ekipy zagraniczne, pana Józefa Olejniczaka. Dlaczego tu, a nie na Stadionie Olimpijskim, gdzie znajdowała się polska drużyna? Wszak Józef Olejniczak jest przewodniczącym Podkomisji Szkoleniowej GKSŻ, a więc osobą współodpowiedzialną za wyniki naszej reprezentacji. Za powierzeniem mu takiego stanowiska i odpowiedzialności przemawiały między innymi wielkie doświadczenie i znajomość przedmiotu. (…) ” – Jutrzejsze zawody będę oglądał z trybun. Dla mnie nie ma miejsca w parkingu, wśród zawodników – mówił nam rozżalony. Kierownictwo ekipy i odpowiedzialność za wyniki przejął we Wrocławiu przewodniczący GKSŻ, który właściwie powinien był oglądać tę imprezę z loży honorowej…”

Zastrzeżeń wobec sterników polskiego żużla było oczywiście więcej. Głównie zarzucano im brak troski o zaopatrzenie naszych reprezentantów w lepszej jakości sprzęt. Inna sprawa, że ten brązowy medal nabierał swojej wartości wraz z upływem lat, w których Polacy albo zajmowali ostatnie lokaty w turniejach finałowych, albo w ogóle do tych finałów nie potrafili awansować.

Wyniki finału DMŚ:

I. Wielka Brytania – 37 pkt.
Ivan Mauger – 10 (3,2,2,3)
Jim Airey – 9 (0,3,3,3)
Ray Wilson – 12 (3,3,3,3)
Barry Briggs – 6 (0,d,3,3)
Rez. Ronnie Moore – ns

II. ZSRR – 22 pkt.
Anatolij Kuźmin – 3 (1,1,1,0)
Władimir Smirnow – 7 (2,1,3,1)
Władimir Gordiejew – 4 (1,1,1,1)
Grigorij Chłynowski – 8 (1,3,2,2)
Rez. Wiktor Trofimow – ns

III. Polska – 19 pkt.
Henryk Glucklich – 4 (1,-,2,1)
Paweł Waloszek – 5 (2,0,1,2)
Antoni Woryna – 4 (2,2,0,-)
Edward Jancarz – 4 (2,2,u,0)
Rez. Andrzej Wyglenda – 2 (2)

IV. Szwecja – 18 pkt.
Anders Michanek – 9 (3,3,2,1)
Bernt Persson – 0 (0,0,0,-)
Soren Sjosten – 3 (3,d,0,-)
Bengt Jansson – 3 (0,1,-,2)
Rez. Leif Encrona – 3 (1,2,0)

 1..Mauger, Woryna, Chłynowski, Persson 3-0-2-1 (3-0-2-1)
 2..Michanek, Smirnow, Glucklich, Airey 0-3-1-2 (3-3-3-3)
 3..Wilson, Waloszek, Kuzmin, Jansson 3-0-2-1 (6-3-5-4)
 4..Sjosten, Jancarz, Gordiejew, Briggs 0-3-2-1 (6-6-7-5)
 5..Michanek, Mauger, Gordiejew, Waloszek 2-3-0-1 (8-9-7-6)
 6..Airey, Jancarz, Kuzmin, Persson 3-0-2-1 (11-9-9-7)
 7..Wilson, Woryna, Smirnow, Sjosten [Ret] 3-0-2-1 (14-9-11-8)
 8..Chłynowski, Wyglenda, Jansson, Briggs [Ret] 0-1-2-3 (14-10-13-11)
 9..Smirnow, Mauger, Enecrona, Jancarz [F/Ret] 2-1-0-3 (16-11-13-14)
 10..Airey, Chłynowski, Waloszek, Sjosten 3-0-1-2 (19-11-14-16)
 11..Wilson, Glucklich, Gordiejew, Persson 3-0-2-1 (22-11-16-17)
 12..Briggs, Michanek, Kuzmin, Woryna 3-2-0-1 (25-13-16-18)
 13..Airey, Jansson, Gordiejew, Wyglenda 3-2-0-1 (28-15-16-19)
 14..Mauger, Enecrona, Glucklich, Kuzmin 3-2-1-0 (31-17-17-19)
 15..Wilson, Chłynowski, Michanek, Jancarz 3-1-0-2 (34-18-17-21)
 16..Briggs, Waloszek, Smirnow, Enecrona 3-0-2-1 (37-18-19-22)

Zdjęcie pochodzi z książki „Mały wojownik”