Dziś – piątek 12 września – oczy całego żużlowego świata zwrócone będą na Vojens Speedway Center, gdzie rozegrany zostanie finałowy turniej cyklu Deluxe Homeart FIM SGP2. Wśród faworytów gospodarzy znajduje się William Drejer, który przystępuje do zawodów jako trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej.

Młody Duńczyk zgromadził dotąd 26 punktów i traci dziesięć „oczek” do lidera, Polaka Wiktora Przyjemskiego (36). Drugi jest Ukrainiec Nazar Parnitskyi (32). Choć strata Drejera jest spora, zawodnik Betard Sparty Wrocław nie traci nadziei i otwarcie deklaruje:

„Jeśli wygram w ten weekend, w przyszłym roku będę miał kolejną szansę! Złoto sprawia więcej radości niż srebro. Kiedy zdobywasz srebro, jesteś pierwszym przegranym. W mojej głowie walczę o złoto i zobaczymy, co się wydarzy.

Być może uda mi się zdobyć złoto. Ale myślę, że dla mnie najważniejsze jest, aby podchodzić do każdego wyścigu osobno i zobaczyć, jak wszystko się potoczy.”


Debiut w SGP2 – od rezerwowego do podium

Drejer zna smak wielkich zawodów w Vojens. W 2023 roku, w swoim debiucie w cyklu SGP2, zajął tam trzecie miejsce – mimo że rozpoczął turniej jako rezerwowy. Wówczas nie miał nawet gwarancji startu, a do półfinałów musiał awansować, dysponując tylko czterema biegami, podczas gdy rywale mieli pięć.

Wspomina tamten wieczór z uśmiechem:

„To była szalona noc. Po spotkaniu nie powiedziałbym, że byłem rozczarowany, ale może tylko trochę. Właściwie wystartowałem w finale, ale przed złożeniem się w łuk przejechałem o metr za daleko i inni zawodnicy wyprzedzili mnie przy krawężniku. Ostatecznie byłem bardzo szczęśliwy. Dało mi to poczucie, że mogę to zrobić i stanąć na podium w tych wielkich zawodach.

Nie wiedziałem tak naprawdę, czy biorę udział w wyścigu, czy nie. Po prostu wyszedłem na tor i zobaczyłem, co potrafię zrobić. Od tamtej pory staram się to wykorzystywać w moich zawodach.”


Rywale i presja gospodarzy

Drejer doskonale wie, że walka o podium w tegorocznym cyklu będzie niezwykle zacięta. Tuż za jego plecami znajduje się Czech Adam Bubba Bednar (24 pkt), który wygrał rundę w Rydze. Tyle samo punktów ma Norweg Mathias Pollestad – brązowy medalista z 2024 roku. Na szóstej pozycji czai się kolejny Polak, Kevin Malkiewicz (22 pkt).

Do stawki w Vojens dołączyli także inni Duńczycy: Mikkel Andersen, Bastian Pedersen (dzika karta) i Villads Nagel, który zastąpi kontuzjowanego Anze Grmeka.

Co ciekawe, Andersen pomagał Drejerowi w jego boksie dwa lata temu. Dziś staną naprzeciw siebie jako rywale.

„Mikkel był w moim pitsie i pomagał mi w ustawieniach. To trochę zabawne. Teraz jesteśmy przeciwnikami. Ścigamy się również jako koledzy z drużyny Wrocławia w zawodach U-24 w Polsce. Ale w piątek nie będziemy razem” – mówi Drejer.


Kibice dodadzą sił?

Turniej w Vojens nie będzie tylko sportowym wydarzeniem – to także część obchodów 50-lecia istnienia stadionu. Duńczycy liczą na pełne trybuny i gorący doping, który ma dodać skrzydeł ich młodym zawodnikom.

„Ostatnim razem na SGP2 było tak wielu fanów. To było wspaniałe, bo może fajniej jest nas oglądać. Czasami w tych mistrzostwach zdarzają się szalone rzeczy. Widok wszystkich kibiców dodaje nam energii” – podkreśla Drejer.


Cel: złoto, minimum podium

Choć realnie większe szanse Drejer ma na brąz, sam zawodnik nie zamierza spuszczać z tonu i podkreśla, że interesuje go tylko walka o najwyższe cele. Start na domowym torze, wsparcie fanów i doświadczenie z poprzedniego sezonu mogą okazać się kluczowe.

Jeśli uda mu się wywalczyć miejsce w pierwszej trójce klasyfikacji generalnej, zapewni sobie prawo startów w kolejnym sezonie SGP2.

Zdjęcie: publiczny Fb FIM Speedway Grand Prix