Stało się to, na co od tygodni liczyły władze i kibice Stali Gorzów. Podczas wtorkowej sesji Rady Miasta Gorzowa (21 października 2025 roku) zapadła kluczowa decyzja – zwiększono limit poręczenia kredytów udzielanych przez prezydenta miasta z 2 do 4 milionów złotych. To oznacza, że Stal będzie mogła przystąpić do procesu licencyjnego i wystartować w sezonie PGE Ekstraligi 2026.
Burzliwa sesja i emocje w ratuszu
Głosowanie było poprzedzone półtoragodzinną, momentami bardzo gorącą dyskusją. Radni spierali się o odpowiedzialność finansową miasta i przyszłość klubu. Należy zwrócić uwagę na fakt, iż Jednym ze współwłaścicieli Stali jest samorząd Gorzowa.
Za przyjęciem uchwały głosowało 11 radnych, przeciw było 4, a 3 wstrzymało się od głosu. Siedmiu nie pojawiło się na sesji. Wynik ten przesądził o tym, że prezydent Jacek Wójcicki może teraz poręczyć kredyt do łącznej wysokości 4 mln zł.
– Zwiększenie zobowiązania spowodowały wymogi Ekstraligi – tłumaczył prezydent Wójcicki w trakcie obrad.
– W listopadzie przedstawimy pełną informację, co doprowadziło do sytuacji finansowej klubu – dodał.
Skarbnik miasta, Agnieszka Kaczmarek, wyjaśniła, że w przypadku poręczenia kredytu odpowiedzialność jest solidarna:
– Każdy poręczyciel odpowiada w granicach swojego poręczenia.
Jak głosowali radni?
ZA (11): Maciej Buszkiewicz, Jakub Derech-Krzycki, Jan Kaczanowski, Halina Kunicka, Albert Madej, Piotr Paluch, Jarosław Porwich, Jerzy Sobolewski, Roman Sondej, Milena Surowiec-Sikora, Ireneusz Maciej Zmora.
PRZECIW (4): Anna Kozak, Jerzy Synowiec, Maria Szupiluk, Paulina Szymotowicz.
WSTRZYMALI SIĘ (3): Krzysztof Kielec, Tomasz Rafalski, Robert Surowiec.
Gorzów ratuje swoją żużlową przyszłość
Dzięki decyzji radnych Stal Gorzów może teraz zaciągnąć kredyt w wysokości 9 milionów złotych, z czego 4 miliony złotych zostaną poręczone przez miasto. Klub zmniejszył już swoje zadłużenie z 16,8 mln zł (jesień 2024) do 9,6 mln zł, ale bez dodatkowego finansowania nie mógłby spełnić wymogów licencyjnych.
Jeszcze w poniedziałek wynik głosowania był niewiadomą – mówiło się, że „opcja za Stalą” może liczyć najwyżej na dwa–trzy głosy przewagi. Tymczasem klub odniósł pełny sukces – żużel wygrał 11:4.
– To była decyzja o „być albo nie być” dla gorzowskiego żużla – przyznał po sesji wiceprezes Stali Patryk Broszko.
– Bez tej uchwały nie mielibyśmy szans na uzyskanie licencji i utrzymanie drużyny w Ekstralidze.
Synowiec grzmi: „Wielu radnych podjęło decyzje koniunkturalne”
Jednym z najbardziej krytycznych wobec uchwały był radny Jerzy Synowiec, były prezes Stali Gorzów:
– „Mam smutne odczucia. Siedmiu radnych po prostu uciekło. W tak trudnej sytuacji warto bronić swojego stanowiska, a nie unikać odpowiedzialności.”
W rozmowie z Radiem Gorzów Synowiec poszedł jeszcze dalej, oskarżając część radnych o kierowanie się polityką, a nie interesem mieszkańców:
– „Wielu radnych podjęło decyzje koniunkturalne, a nie wynikające z przekonań. W sondażu, w którym wzięło udział prawie dwa tysiące mieszkańców, 70 procent było przeciwko poręczeniu.”
Co dalej? Kłopot z budżetem przeznaczonym na płace zawodników
Choć decyzja Rady Miasta otworzyła klubowi drogę do ubiegania się o licencję na udział w PGE Ekstralidze w sezonie 2026, to wciąż pozostają znaki zapytania dotyczące budżetu przeznaczonego na wynagrodzenia dla żużlowców. Nowe przepisy Ekstraligi jasno precyzują wymogi dotyczące budżetu klubu. A to może ograniczyć możliwość zatrudniania dwóch liderów z kontraktami opiewającymi na około 3 miliony złotych za sezon.
Może to oznaczać, że Stal Gorzów nie będzie w stanie zatrudnić (a de facto utrzymać) duetu Anders Thomsen – Jack Holder. Australijczyk – według nieoficjalnych informacji – w takim wypadku może trafić do Włókniarza Częstochowa.
Czy Stal wykorzysta swoją drugą szansę? Czas pokaże. Pewne jest jedno – bez wtorkowej decyzji gorzowski żużel mógłby dziś przejść do historii. Teraz przed działaczami i prezydentem Wójcickim trudniejsze zadanie – udowodnić, że ta pomoc naprawdę się opłaciła.






