Piotr Bruzda – w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych był liderem i podporą wrocławskiej drużyny, był też wielokrotnym reprezentantem Polski. Na pewno miał ogromny talent do żużla. Można powiedzieć, że urodził się albo za wcześnie, albo za późno. Najlepsze lata jego kariery przypadają na okres kiedy Sparta nie była zbyt mocna w lidze. W latach 70-ych XX w wrocławska ekipa zanotowała dwa spadki do niższej klasy rozgrywek (1972 i 1977). Co prawda pobyt w drugiej lidze trwał zaledwie jeden sezon, ale najgorsze dla Sparty dopiero miało nadejść (bardzo złe lata 80-e XX w.).
Karierę żużlową rozpoczął w wieku 19 lat w 1965 r. W drużynie Sparty liderem był wówczas Konstanty Pociejkowicz. W kadrze znajdowali się też doświadczeni Adolf Słaboń, Zygmunt Antos, czy Andrzej Domiszewski.
W drużynie był też starszy o rok od Bruzdy Jerzy Trzeszkowski. Ale Trzeszkowski na żużlu startował już w wieku 17 lat, od 1962 r. I w 1965 r był już solidnie punktującym zawodnikiem Sparty. Sezon zakończył ze średnią 2,20 pkt/bieg. Po zakończeniu kariery przez Pociejkowicza był liderem Wrocławian.
Bruzda w debiutanckim sezonie wystąpił w 10 meczach i wystartował w 28 biegach. Nie wygrał jeszcze biegu indywidualnie, ale zdobył z bonusami 24 punkty co dało mu średnią 0,857 pkt/bieg.
Szybko stał się nie tylko czołowym zawodnikiem swojego klubu, członkiem kadry narodowej, ale i ulubieńcem kibiców, o których przychylność dbał równie sumiennie, jak o prezencję własną i swojego sprzętu. Jako jeden z pierwszych barwnymi drobiazgami starał się wprowadzić nieco kolorytu do sportu nazywanego czarnym.
A tak o Piotrze bruździe pisał Marek Smyła, fotograf, później sędzia żużlowy, w książce Asy żużlowych torów – Piotr Bruzda:
„Życie go nie rozpieszczało, szczególnie trudne miał dzieciństwo, dorastał właściwe bez rodziców. Ambicja i silny charakter sprawiły, że potrafił jednak pokonać przeszkody, stając nie tylko bardzo skutecznym zawodnikiem ligowym, ale sięgał także po sukcesy w kraju i na arenie międzynarodowej, z pamiętnym srebrnym medalem wywalczonym w mistrzostwach świata par w duecie z Edwardem Jancarzem.
Mimo bardzo dobrych wyników, stawiających Piotra Bruzdę w ścisłej krajowej czołówce, nie miał on szczęścia do działaczy, i to zarówno tych klubowych, jak i z żużlowej centrali. Często zamiast otrzymywać zasłużoną pomoc i wsparcie, zmagać się musiał z kłodami rzucanymi mu pod nogi.
Walczył na torze, ale także o możliwość podnoszenia swoich umiejętności poprzez pobieranie żużlowej nauki u najlepszych, czyli w ówczesnej lidze brytyjskiej. Nigdy na ten wyjazd nie uzyskał zgody. Ostatecznie sportową karierę, a także, w sposób tragiczny, zbyt krótkie życie, zakończył w Szwecji, która stała się jego drugą ojczyzną.”
W rozgrywkach o Drużynowe Mistrzostwo Polski startował w latach 1965–1981, przez całą karierę reprezentując klub Sparta Wrocław. Był dwukrotnym brązowym medalistą DMP (1967, 1968).
Wraz z Edwardem Jancarzem w 1975 roku zdobył srebrny medal Mistrzostw Świata Par na żużlu, które zostały rozegrane na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Polacy zdobyli 23 punkty i stracili tylko punkt do złotych medalistów – Szwecji. Para Jancarz-Bruzda w siódmym biegu jechała na podwójnym prowadzeniu przed Australijczykami Philem Crumpem (ojcem Jasona) i Johnem Boulgerem. Niestety defekt motocykla Bruzdy pozbawił Polaków kompletu punktów w tym biegu. Zamiast 5-1 było 3-3. Później Polacy mieli jeszcze szansę na wygraną w tych zawodach. Jednak w biegu czternastym Polacy przegrali 4-2 z parą szwedzką Anders Michanek-Tommy Jansson. Remis w tym biegu dałby „naszym” złoty medal MŚP.
Bruzda siedem razy startował w finałach Indywidualnych Mistrzostw Polski. W 1969 na torze w Rybniku z trzema punktami zajął 13 miejsca, a Jerzy Trzeszkowski był wówczas trzeci. Upragniony medal zdobył w 1974 r na torze w Gorzowie. W swoim piątym starcie w Finałach Mistrzostw Polski Piotr Bruzda zajął trzecie miejsce ulegając gospodarzom Zenonowi Plechowi I Edwardowi Jancarzowi. Bruzda w biegu o srebrny medal musiał uznać wyższość Jancarza. W 1974 w finale IMP wystąpiło jeszcze dwóch Wrocławian. Zygfryd Kostka z 10 pkt był piąty, a Jan Chudzikowski był 16.
Bruzda był również dwukrotnym uczestnikiem Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski, w latach 1967 (był 5 z 10 punktami na koncie) i 1971.
W 1968 r. zdobył „Srebrny Kask”. Dwukrotnie awansował do finałów kontynentalnych (eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Świata), w 1971 r. w Slanach zajął XV, a w 1975 r. w Leningradzie – X miejsce (wcześniej zwyciężając w rozegranym w Pradze turnieju półfinałowym).
W 1980 r nie startował w lidze, co odbiło się na wynikach Sparty. Jak się okazało młoda drużyna z jednym liderem Robertem Słaboniem zajęła ostatnie miejsce w lidze. Po pierwszym meczu sezonu 1980 karierę żużlową zakończył Bolesław Gorczyca. W Sparcie terminował wówczas reprezentant Jugosławii Kreso Omerzel.
Wówczas to „dziwnie” zachowywali się działacze Sparty.
Piotr Bruzda, tak jak inni liderzy drużyn pierwszoligowych chciał występować na Wyspach Brytyjskich, w najlepszej wówczas lidze żużlowej świata. Było to jego marzenie, które się nigdy nie spełniło. Na przeszkodzie stanęli działacze wrocławskiego klubu, którzy zdecydowanie odmówili swojemu ówczesnemu liderowi wyjazdu do Anglii.
Polskie kluby, których żużlowcy występowali na brytyjskich torach otrzymywały od angielskich klubów min. motocykle weslake, które uznawano wówczas za najlepsze. We Wrocławiu stwierdzono, że sprzęt nie jest im potrzebny. Wspomniany już wcześniej Marek Smyła tak przedstawił odmowę klubowi Belle Vue Aces, jaką działacze Sparty wysłali Anglikom:
„Nie jesteśmy zainteresowani pozwoleniem na starty w waszym klubie Piotra Bruzdy. Wrocławski klub wydał sporo pieniędzy na szkolenie i motocykle dla Piotra i w tej chwili zajmuje on w klubie taką pozycję, że pod jego nieobecność nie bylibyśmy w stanie go zastąpić. Ponadto decyzję w tej sprawie mógłby wydać tylko Polski Związek Motorowy.”
Działacze wrocławscy 34-letniemu już wówczas Piotrowi Bruździe zamknęli praktycznie ostatnią możliwość wyjazdu do ligi angielskiej. Jednak chytry dwa razy traci – Bruzda nie pojechał do Anglii, a dodatkowo został zawieszony na pół roku przez klub i w efekcie w sezonie 1980 nie pojawił się w ogóle na torze. Sparta nie miała Bruzdy, ani dobrych motocykli, które mogłaby otrzymać w przypadku startów swojego lidera w Anglii.
Dodatkowo zakończenie kariery przez drugiego zawodnika Sparty pod względem średniej biegowej w sezonie 1979 Bolesława Gorczycę sprawiło, że Sparta zdołała wygrać tylko trzy mecze w 10-zespołoej pierwszej lidze i z hukiem na długie lata spadła do drugiej ligi.
Piotr Bruzda wsparł jeszcze swoją drużynę w rozgrywkach drugiej ligi w 1981 r. Wystąpił w czterech meczach i pojechał w 15 biegach. Karierę w Sparcie zakończył w wieku 35 lat.
Później wyjechał do Szwecji, gdzie startował w rozgrywkach tamtejszej ligi żużlowej.
Przez 16 lat startów w barwach Sparty wystąpił w 194 meczach. Pod taśmą startową stawał 824 razy. Zdobył 1368,5 pkt. oraz 108 bonusów. Jego średnia biegowa z 16 lat startów wynosi 1,792 pkt/bieg.
Można powiedzieć, że wraz z zakończeniem kariery przez Piotra Bruzdę, w klubie zakończył się pewien etap, a pozostałe po nim puste miejsce w kadrze drużyny było nie do zastąpienia przez wiele lat.
Pod względem ilości rozegranych meczów w barwach Sparty, Bruzda zajmuje szóste miejsce za Maciejem Janowskim, Adolfem Słaboniem, Konstantym Pociejkowiczem, Tomaszem Jędrzejakiem i Taiem Woffindenem. Bruzda jest piąty w klasyfikacji klubowej pod względem ilości zdobytych punktów dla Sparty (za Janowskim, Woffindenem, Pociejkowiczem i Śledziem).
Piotr Bruzda mimo sukcesów w żużlu nie miał łatwego życia, a tym bardziej szczęścia do działaczy klubowych. już w dzieciństwie został srogo doświadczony przez los. Urodził się 21 marca 1946 roku w Środzie Śląskiej. Był dzieckiem żołnierza internowanego podczas II wojny światowej. Jego mama pochodziła ze wschodu. Po przeprowadzce do Wrocławia rodzice Piotra i jego młodszego brata Jerzego rozstali się. Dorastający chłopcy zostali z matką, która nie radziła sobie z ich wychowaniem. Piotr jakiś czas był z ojcem, ale ostatecznie trafił do domu dziecka. Po krótkim epizodzie w Krakowie, gdzie Piotr „zaraził się” sportem (trenował pływanie i lekkoatletykę wygrywając zawody młodzieżowe) wrócił do Wrocławia. Tutaj rozpoczął treningi w Sparcie. Szybko okazało się, że Piotr Bruzda ma talent do tego sportu. Mając 18 lat Bruzda zdobył upragnioną licencję żużlową. Rok później – w 1965 roku zadebiutował w pierwszej drużynie Sparty.
W 1981 roku, kiedy Sparta tułała się na dole tabeli w drugiej lidze, bez nadziei na szybką poprawę, podjął błyskawicznie decyzję o wyjeździe do Szwecji. Gdy z zagranicy wrócił jego brat Jerzy, Piotr z jedną torbą jeszcze przed wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego wyjechał do Szwecji.
Tam krótko startował na żużlu. Później osiadł tam na stałe i Szwecja stała się jego drugą ojczyzną. Po zakończeniu kariery żużlowej pracował w Sztokholmie, jako operator maszyny zajmującej się przetaczaniem płynnego dwutlenku węgla z 30-tonowych cystern do 190-tonowego zbiornika. Często odwiedzał nasz kraj. Wydawało się, że wszystko układa się dobrze. Aż nadszedł styczeń 1997 roku. Do tragicznego wypadku doszło 22 stycznia 1997 roku.
Marek Smyła w książce „Asy żużlowych torów” napisał, iż Piotr Bruzda wykonywał tę samą czynność podłączając węże przez które później przepływał gaz. Ale nie tego feralnego dnia. Badania po tym zdarzeniu wykazały, że w wężu prawdopodobnie wytworzył się korek lodowy, który blokował przepływ. W pewnym momencie ciśnienie wzrosło na tyle, że doszło do wybuchu. Były żużlowiec został mocno uderzony w biodro trzycalowym wężem z metalową końcówką. To spowodowało obfity krwotok. Zdołał wejść do maszynowni, próbując zamknąć zawór przed wydobywającym się gazem i stracił przytomność.
Niemal natychmiast podjęto reanimację byłego żużlowca Sparty. Jednak po przewiezieniu do szpitala stwierdzono zgon. Jako przyczynę śmierci podano wykrwawienie się, ale nie można wykluczyć, że żużlowiec udusił się usiłując zatrzymać wyciek gazu ze zbiornika. Piotr Bruzda zmarł przeżywszy niespełna 51 lat.