Pres Grupa Developerska Apator Toruń przegrał we Wrocławiu z Betard Spartą 43:47, ale to wynik dwumeczu był najważniejszy. Dzięki 14-punktowej zaliczce z pierwszego spotkania torunianie pewnie zameldowali się w finale PGE Ekstraligi, zostawiając gospodarzy w wielkim rozczarowaniu.
W stolicy Dolnego Śląska liczono na powtórkę scenariusza z rundy zasadniczej, kiedy to Sparta rozbiła torunian na własnym torze. Tym razem jednak Apator był przygotowany na każdy wariant i nie pozwolił rywalom nawet zbliżyć się do granicy odrobienia strat.
Kluczowy plan – żadnych treningów w Toruniu
O kulisach tego sukcesu opowiedział trener Piotr Baron, zdradzając, że jego drużyna przeszła nietypowe przygotowania, które miały wyeliminować największy mankament – problemy na dłuższych torach wyjazdowych.
– „Sparta na pewno nie przekombinowała. Myślę, że zrobili wszystko dobrze. Wiem, ile treningów odbyli przed tym meczem. Na pewno bardzo się starali. Po prostu my postawiliśmy trudne warunki. Przez dwa tygodnie w ogóle nie jeździliśmy w Toruniu. Potrenowaliśmy na innych torach, które są dłuższe od naszego i to dało efekt” – powiedział w rozmowie z Interią Piotr Baron.
Eksperci od dawna podkreślali, że specyficzny, krótki tor w Toruniu nie przygotowuje zawodników Apatora do jazdy na większości obiektów PGE Ekstraligi. Dlatego decyzja o przeniesieniu treningów na inne, dłuższe owale, okazała się strzałem w dziesiątkę.
Taktyka i zimna kalkulacja
Drugim elementem układanki była taktyka. Baron przyznał, że mecz rundy zasadniczej we Wrocławiu nie był miarodajny, bo sztab nie korzystał wtedy z żadnych rezerw taktycznych.
– „Pamiętajmy, że w rundzie zasadniczej wynik wyglądał tak a nie inaczej, bo nie robiliśmy żadnych rezerw taktycznych. Wiedzieliśmy więc, że nasi zawodnicy gorzej raczej nie pojadą, a jak będzie okazja skorzystać z rezerw, to zrobimy to i zakręcimy się wokół tych 39 punktów. Niedzielny mecz pokazał jednak, że zespół stanął na wysokości zadania. Zawodnicy wyciągnęli odpowiednie wnioski” – dodał szkoleniowiec Apatora.
Finał coraz bliżej
Torunianie mogą teraz szykować się do wielkiego finału PGE Ekstraligi. Plan Barona i jego sztabu sprawił, że drużyna wyeliminowała jednego z głównych faworytów rozgrywek, pokazując przy tym, że potrafi wyciągać wnioski z wcześniejszych porażek.






