Zwycięstwo z Pres Toruń może drogo kosztować
Choć Stelmet Falubaz Zielona Góra w niedzielę 11 maja odniósł długo wyczekiwane, pierwsze w sezonie zwycięstwo w PGE Ekstralidze, pokonując Pres Grupę Deweloperską Toruń 46:44, to radość z triumfu może zostać przyćmiona przez kolejne problemy związane z zachowaniem kibiców. W związku z incydentem z użyciem rac na trybunach, klub może teraz ponieść dotkliwe konsekwencje – nie tylko sportowe, ale i finansowe.
Zawieszona kara może zostać odwieszona
We wrześniu 2024 roku Komisja Orzekająca Ligi (KOL) ukarała Falubaz za incydenty po ćwierćfinale z Orlen Oil Motorem Lublin, kiedy to na stadionie w Zielonej Górze odpalono race, a butelki poleciały w kierunku Bartosza Zmarzlika i Dominika Kubery. Kara była wówczas poważna – zamknięcie stadionu na jedno spotkanie – ale jej wykonanie zawieszono na 12 miesięcy. Klub zobowiązał się wtedy do działań zapobiegawczych, a kibicom wielokrotnie przypominano o możliwych konsekwencjach niewłaściwego zachowania.
Od początku sezonu spiker podczas każdego meczu apelował o kulturę i przestrzeganie zasad. Niestety, mimo ostrzeżeń, podczas spotkania z Toruniem doszło do kolejnej manifestacji pirotechnicznej. To oznacza, że zawieszona kara może teraz zostać natychmiast odwieszona, co poskutkuje rozegraniem ostatniego meczu rundy zasadniczej 30 maja br. – z INNPRO ROW-em Rybnik – przy pustych trybunach.
Sektorówka, przebierańcy i race – jak wyglądał incydent?
Wszystko zaczęło się jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Podczas prezentacji zawodników kibice rozłożyli dużą sektorówkę przedstawiającą szpitalny „oddział pirotechniczny”. Szybko stało się jasne, że to nie jest tylko niewinna gra słów. Na kilka minut przed pierwszym biegiem spod oprawy wyszła grupa zamaskowanych osób przebranych w malarskie kombinezony, które zakrywały ich tożsamość.
Na schodach stadionu rozłożyli przygotowaną wcześniej pirotechnikę. Gdy tylko sędzia dał sygnał do rozpoczęcia zawodów, na trybunach rozbłysły czerwone race, dym zasnuł sektor, a kibice – wciąż zakryci – przez kilka minut prowadzili swoją „oprawę”. Po jej zakończeniu zrzucili przebrania i powrócili do regularnych miejsc na stadionie, próbując uniknąć identyfikacji.
Policja już działa
Wydarzenie natychmiast wywołało reakcję nie tylko organizatorów meczu, ale i służb porządkowych. Zielonogórska policja rozpoczęła czynności wyjaśniające. – Prowadzimy postępowanie. Dokonaliśmy już oględzin stadionu, zabezpieczono nagrania z monitoringu – przekazała Małgorzata Stanisławska z zielonogórskiej policji. – Mamy swoje sposoby na wyłapanie takich delikwentów – dodała, zapowiadając, że osoby odpowiedzialne za odpalenie rac mogą spodziewać się konsekwencji prawnych.
KOL zareaguje. Decyzja może być szybka
Choć Polska Liga Żużlowa oraz Komisja Orzekająca Ligi nie skomentowały jeszcze oficjalnie wydarzeń z meczu Falubaz – Toruń, to według nieoficjalnych informacji decyzja w sprawie odwieszenia kary może zapaść bardzo szybko – być może jeszcze przed kolejną domową kolejką. Przypomnijmy, że podobne przypadki w przeszłości kończyły się nie tylko zamykaniem stadionów, ale i grzywnami finansowymi dla klubów.
Co więcej, jeśli sprawcy zostaną zidentyfikowani, mogą odpowiadać karnie za naruszenie przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. W szczególnie poważnych przypadkach sądy orzekają również zakazy stadionowe.
Falubaz apelował, ale to może nie wystarczyć
Zielonogórski klub już po raz kolejny apelował w swoich mediach społecznościowych o rozsądek i przestrzeganie zasad. Od początku sezonu jasno przypominał, że jakiekolwiek użycie pirotechniki może skutkować zamknięciem stadionu. Tym bardziej bolesne może być to, że mimo starań klubu i wcześniejszych ostrzeżeń pseudokibice postanowili zaryzykować.
Dla drużyny, która dopiero zaczęła odbudowywać swoją formę i wreszcie zdobyła cenne punkty, taka decyzja byłaby ogromnym ciosem. Mecz z ROW-em Rybnik może mieć kluczowe znaczenie w walce o utrzymanie – a rozegranie go bez wsparcia kibiców na trybunach znacząco osłabiłoby Falubaz.
Podsumowanie: wygrana z gorzkim posmakiem
Zwycięstwo 46:44 nad zespołem z Torunia miało być dla Stelmet Falubazu Zielona Góra początkiem nowego etapu – punktem zwrotnym sezonu i odbiciem się od ligowego dna. Niestety, wszystko wskazuje na to, że radość była przedwczesna. Wizerunkowe i organizacyjne straty mogą zniweczyć to, co udało się wywalczyć na torze. Kłopoty Falubazu znów nie mają związku z jazdą na torze – lecz z zachowaniem tych, którzy mieli być jego wsparciem.
Zdjęcie ilustracyjne






