Kwestia transmisji telewizyjnych PGE Ekstraligi, nazywanej nie bez powodu najlepszą ligą żużlową świata, ponownie znalazła się w centrum dyskusji. Spadająca oglądalność części spotkań, zmiany w dystrybucji sygnału oraz rosnące głosy środowiska sprawiają, że coraz częściej pojawia się pytanie: czy ligowy żużel powinien wrócić – choć częściowo – do kanału otwartego?
Temat ten został poruszony w Magazynie PGE Ekstraligi na łamach WP SportoweFakty, którego gościem był prezes Polskiego Związku Motorowego Michał Sikora.
Obecny model transmisji
Aktualnie prawa do transmisji meczów PGE Ekstraligi posiada platforma Canal+. W sezonie 2025:
- dwa niedzielne mecze każdej kolejki transmitowane były na antenach Canal+,
- pozostałe spotkania można było oglądać w Eleven Sports.
Wiele wskazuje na to, że w bieżącym roku Canal+ będzie już transmitować całe rozgrywki samodzielnie, co oznacza dalszą koncentrację praw w jednym płatnym nadawcy. Jednocześnie coraz wyraźniej toczy się debata o tym, jak dotrzeć do szerszego grona kibiców w kolejnych sezonach.
Oglądalność i przesunięcie do pakietów premium
W minionym sezonie uwagę zwróciła niższa oglądalność niektórych spotkań ligowych. Oficjalnie tłumaczono ją przesunięciem żużla z podstawowych pakietów do oferty premium, co ograniczyło dostęp do transmisji części odbiorców.
Właśnie w tym kontekście coraz częściej pojawia się postulat, by przynajmniej jeden mecz każdej kolejki był dostępny w kanale otwartym, najczęściej wskazywanym jako TVP Sport.
Michał Sikora: „Potencjał żużla jest cały czas widoczny”
Prezes PZM tonuje jednak nastroje i przestrzega przed zbyt daleko idącymi wnioskami. W rozmowie w Magazynie PGE Ekstraligi WP SportoweFakty powiedział:
– Przede wszystkim nie byłbym aż tak radykalny. Niektórzy mówiąc o oglądalności już kończą złote czasy polskiego żużla. Tymczasem tłumaczenie zarządu Ekstraligi o dostępności pakietów jest na pewno prawdziwe. Jeśli spojrzymy też na relacje w innych kanałach, to mamy dowód, że żużel nadal ma bardzo wysoką oglądalność. Dowodem jest transmisja z rundy Grand Prix w Vojens, a także wyniki w TTV. Potencjał jest zatem cały czas widoczny. Kibice stoją za tym sportem.
Sikora podkreśla, że problem nie dotyczy zainteresowania samą dyscypliną, lecz modelu jej dystrybucji medialnej.
Rozmowy o kanale otwartym trwają
Prezes PZM potwierdza jednocześnie, że rozmowy na temat obecności PGE Ekstraligi w kanale otwartym są prowadzone i że sam uważa taki kierunek za słuszny:
– Jeśli chodzi natomiast o mecze w kanale otwartym, to takie rozmowy są prowadzone. Uważam, że byłby to dobry i słuszny kierunek dla PGE Ekstraligi. Wszystko zależy jednak od Canal+, bo to oni są właścicielem praw na najbliższe sezony. My możemy tylko wspierać lub lobbować, ale decyzje zapadają tam.
To kluczowa deklaracja – PZM nie jest stroną decyzyjną, a jedynie uczestnikiem rozmów i promotorem określonej wizji rozwoju dyscypliny.
Realny termin? Raczej 2027 niż 2026
Z wypowiedzi Michała Sikory jasno wynika, że szybkie zmiany nie są możliwe. Sezon 2026 wydaje się zbyt bliski, by wprowadzić nowy model transmisji:
– Trudno jednoznacznie wyrokować, ale wydaje mi się, że mówimy o nieco dalszej niż bliższej przyszłości.
W praktyce oznacza to, że ewentualna obecność ligowego żużla w TVP Sport mogłaby stać się realna najwcześniej od sezonu 2027.
Głos krytyczny: „Początek końca najbogatszej ligi świata?”
Dyskusja o żużlu w kanale otwartym ma również swoje ciemniejsze strony, na co zwracają uwagę komentatorzy. Serwis kibic-zuzla.pl ocenia ten kierunek bardzo krytycznie:
„Ewentualne przeniesienie części transmisji ekstraligi do kanału otwartego jest klęską dotychczasowej polityki kontraktów telewizyjnych ekstraligi. To oznacza, że zwyczajni ludzie nie chcą płacić za dostęp do transmisji, a przez to żadna z liczących się płatnych telewizji nie jest zainteresowana współpracą.”
Autor komentarza idzie jeszcze dalej, wskazując na fundamentalne zagrożenie dla systemu finansowania ligi:
„Nikt na dłuższą metę nie będzie bawił się w polski ligowy żużel po to, żeby tzw. kibice mogli sobie oglądać mecze za darmo, bo pieniądze w tym systemie pochodzą głównie z kontraktu telewizyjnego.”
I wreszcie najmocniejsza teza:
„Jeśli pan Wojciech i spółka nie wymyślą czegoś nowego, nie zainteresują kibiców na tyle, żeby byli oni skłonni płacić niemałe kwoty, to jesteśmy właśnie świadkami początku końca najbogatszej ligi świata.”
Spór o przyszłość, nie o teraźniejszość
Dyskusja o transmisjach PGE Ekstraligi nie dotyczy jednego sezonu czy jednego nadawcy. To spór o model rozwoju całej dyscypliny – balans między maksymalizacją wpływów z praw telewizyjnych a dostępnością dla masowego kibica.
Jedno jest pewne: rozmowy trwają, a decyzje, które zapadną w najbliższych latach, mogą zdefiniować przyszłość najlepszej żużlowej ligi świata na długie sezony.
Zdjęcie: Patrycja Knap








