Spór wokół planowanych zmian regulaminowych w PGE Ekstralidze nabiera coraz większej temperatury. Po ostrych słowach dyrektor zarządzającej Gezet Stali Gorzów Magdaleny Ciszek-Kozłowskiej, która zarzuciła władzom ligi brak konsekwencji i zasugerowała możliwość lobbingu przy przygotowywaniu nowych przepisów, odpowiedział prezes Ekstraligi Żużlowej Wojciech Stępniewski. Szef najlepszej żużlowej ligi świata nie pozostawił wątpliwości, że stanowisko gorzowskiego klubu nie wpłynie na decyzje organizatora rozgrywek.

Przypomnijmy, że władze PGE Ekstraligi zapowiedziały zmianę regulaminu od sezonu 2027. Zgodnie z przygotowywaną propozycją pod numerami 8 i 16 będą mogli występować wyłącznie polscy zawodnicy. To bezpośrednia reakcja na praktykę stosowaną przez Gezet Stal Gorzów w sezonie 2026, kiedy klub wielokrotnie zgłaszał do składu polskiego zawodnika, który nie brał udziału w meczu, a jego miejsce zajmował zagraniczny rezerwowy lub młodzieżowiec, w tym Adam Bednar.

Takie rozwiązanie od początku budziło sprzeciw części środowiska. Krytyczne głosy płynęły zarówno ze strony innych klubów, jak i Polskiego Związku Motorowego. Ostatecznie również władze PGE Ekstraligi uznały, że obecne przepisy wymagają doprecyzowania.

Nie zgadza się z tym jednak Stal Gorzów. Magdalena Ciszek-Kozłowska publicznie zarzuciła władzom ligi odejście od wcześniejszych deklaracji dotyczących wprowadzania strategicznych zmian z odpowiednim wyprzedzeniem, a także sugerowała możliwość wpływu innych klubów na proces legislacyjny.

Na odpowiedź prezesa Wojciecha Stępniewskiego nie trzeba było długo czekać.

– Pani dyrektor powinna mieć przede wszystkim świadomość, że publiczne wymuszanie na nas zmiany decyzji to nie jest właściwa droga. Zapewniam, że ta metoda nie zadziała. Poza tym ta wypowiedź doskonale pokazuje, że kluby nie powinny mieć żadnego wpływu na kształt regulaminu, bo myślą tylko w perspektywie najbliższej lub maksymalnie dwóch najbliższych niedziel. Dla nas liczy się natomiast interes dyscypliny – powiedział w rozmowie z WP SportoweFakty.

Prezes PGE Ekstraligi zwraca również uwagę, że argumentacja przedstawiana przez gorzowski klub nie znajduje jego zdaniem uzasadnienia.

– Zastanawiam się, jaki związek ma zmiana przepisu z ewentualnym transferem Mathiasa Pollestada czy Adama Bednara, skoro tej dwójce po sezonie kończy się kontrakt? Co innego, gdyby obaj mieli wieloletnie umowy, ale takiej sytuacji nie ma. Pani dyrektor naprawdę nie powinna zajmować się składem, ale przede wszystkim wyegzekwowaniem od samorządu Gorzowa obiecanych pieniędzy dla klubu. Proponuję wziąć sobie to do serca, bo to bardzo ważne. Pomijam już, że oskarżanie Ekstraligi czy PZM o brak przychylności wobec Stali to jest kuriozum. Bez naszej dobrej woli dwa lata temu dziś Stal mogłaby jeszcze jeździć w KLŻ – zaznaczył Stępniewski.

Szef ligi odniósł się także do sugestii dotyczących rzekomego lobbingu przy przygotowywaniu nowych regulacji. Jak przyznał, takie słowa były dla niego dużym zaskoczeniem, zwłaszcza że wcześniej rozmawiał z dyrektor gorzowskiego klubu telefonicznie.

– Nic mi o żadnej ustawce nie wspominała, a teraz czytam o jakimś lobbingu, że pani Magda ma podejrzenia i nie wierzy w przypadki. Widzę, że mam do czynienia z kimś, kto bardzo chce zaistnieć w przestrzeni medialnej – stwierdził prezes Ekstraligi Żużlowej.

Stępniewski stanowczo podkreśla jednocześnie, że planowane zmiany nie są wymierzone w Gezet Stal Gorzów, lecz mają uporządkować przepisy i przywrócić ich pierwotne założenia.

– Być może pani dyrektor mnie nie zrozumiała przez telefon i słowo pisane trafi do niej lepiej. Zatem powtórzę raz jeszcze: naprawienie błędu omijania limitu Polaków w regulaminie na 2027 nie jest przeciwko Stali, a właśnie dzięki Stali. Otóż, kiedy wprowadzaliśmy juniora obcokrajowca, to jednym z naszych zobowiązań był brak zmiany limitu Polaków w składzie. Od bardzo dawna ma być ich czterech. I tego się trzymamy – wyjaśnił.

Zdaniem prezesa utrzymywanie obecnych przepisów oznaczałoby nierówne traktowanie klubów, które od lat inwestują w szkolenie krajowych zawodników.

– Przez wiele lat, przy posiadaniu polskich juniorów, zastępowanie przez zawodnika obcokrajowca spod numerów 8 lub 16 zdarzało się w niektórych klubach, ale sytuacja w Stali Gorzów stała się patologiczna. PZM słusznie zwrócił nam uwagę, że to jest świadome omijanie limitu Polaków w składzie oraz że jest to nieuczciwe w stosunku do pozostałych klubów. One przecież szukają Polaków lub ich szkolą, aby wypełnić ten limit – podkreślił.

Na zakończenie Wojciech Stępniewski jeszcze raz odniósł się do argumentu dotyczącego rzekomego złamania zasady rocznego wyprzedzenia przy wprowadzaniu istotnych zmian regulaminowych.

– Co do pozostałej części wypowiedzi pani dyrektor: strategiczne zmiany robimy z rocznym wyprzedzeniem, tak było z juniorami zagranicznymi. Zmiany strategiczne to takie, które mają wpływ na wszystkie kluby. W tej sytuacji tylko Stal musi się dopasować, co zresztą powinna zrobić już rok temu, kiedy decydowała o wstawianiu Bednara pod numer juniorski. Nawoływanie do tej zmiany ja słyszę w środowisku już od pierwszej kolejki tego sezonu. Dorabianie przez panią dyrektor lub osoby jej podpowiadające teorii spiskowych jest bardzo krzywdzące wobec całego środowiska. Wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę, że Pollestad będzie miał konkretne oferty z wielu klubów po takim sezonie. Nie rozumiem, po co ktoś miałby lobbować w sprawie tej regulacji, skoro ten sam Pollestad mógłby jeździć pod 8 czy 16, ale w innym klubie? Zmiana została przeze mnie zapowiedziana publicznie przed terminem podpisywania prekontraktów. Przypomnę też pani Magdzie, bo jest nowa i może jeszcze nie czytała regulaminu, że prekontrakty można zawierać tylko wtedy, kiedy się jest na bieżąco z przepływami finansowymi wobec zawodników – podsumował prezes PGE Ekstraligi.

Wypowiedź Wojciecha Stępniewskiego pokazuje, że władze ligi nie zamierzają wycofywać się z planowanych zmian. Jednocześnie prezes stanowczo odrzucił wszelkie sugestie o działaniu przeciwko Stali Gorzów, podkreślając, że celem nowych regulacji jest wyłącznie uszczelnienie przepisów oraz zachowanie obowiązującego od lat limitu czterech polskich zawodników w składzie meczowym.

Źródło wypowiedzi: WP SportoweFakty.