Jeszcze niedawno wydawało się, że Orzeł Łódź nie wystartuje w Metalkas 2. Ekstralidze. Właściciel klubu, Witold Skrzydlewski, zniechęcony brakiem wsparcia ze strony kibiców, czy też innych chętnych chcących wspierać klub oświadczył, że ma dość inwestowania własnych, ciężko zarobionych pieniędzy w żużel i planuje wycofać się z finansowania drużyny, a klub wystawił na sprzedaż za symboliczną złotówkę. Jednak nagła zmiana sytuacji rynkowej spowodowała, że Orzeł praktycznie „na ostatnią chwilę” zaczął budować skład na nowy sezon, korzystając z trudności finansowych innych zespołów i dużej liczby wolnych zawodników na rynku, którzy poszukują pracodawców na sezon 2025.

Skrzydlewski – jak przekazał na słynnym już spotkaniu z kibicami Orła – przeznaczył w minionym sezonie aż 6 mln zł na wynagrodzenia zawodników, co okazało się dla niego dużym obciążeniem. W obliczu obecnych realiów Orzeł postanowił podejść do budowy składu w bardziej oszczędny sposób. Klub skontaktował się z kilkoma żużlowcami i zaoferował im kontrakty znacznie poniżej rynkowych stawek, często trzy razy niższe niż te, które obowiązywały w tym sezonie, a także na początku okienka transferowego. Dzięki temu, Orzeł Łódź może stworzyć konkurencyjny zespół, którego wydatki na przygotowania do sezonu nie przekroczą miliona złotych. Co niewątpliwie stanowi o wiele mniejsze wydatki niż rok wcześniej. Tak więc w Metalkas 2. Ekstralidze w sezonie 2025 może dojść do paradoksalnej sytuacji, w której poszczególne gwiazdy z bogatych klubów zarobią tyle ile np. wyniesie całkowity budżet Orła na przyszłoroczne zmagania ligowe.

Wśród zawodników rozważających kontrakty w Orle Łódź znajdują się m.in. doświadczony Nicolai Klindt, były mistrz świata Nicki Pedersen, Matej Zagar, Robert Chmiel oraz Benjamin Basso. Część z nich, widząc ograniczone możliwości na rynku, gotowa jest obniżyć swoje stawki, by zapewnić sobie miejsce na starty. Klub nie tylko zaoszczędzi na kontraktach, ale też ma szansę stworzyć drużynę złożoną z ambitnych i zmotywowanych żużlowców, którzy widzą Łódź jako szansę na powrót do regularnych startów.

Choć Orzeł Łódź nie będzie dysponować budżetem porównywalnym z takimi klubami jak Polonia Bydgoszcz, Unia Leszno, czy Stal Rzeszów, które oferują najwyższe kontrakty, to wykorzystał sprzyjające warunki rynkowe, by stworzyć mocną drużynę przy niskich kosztach. W nadchodzącym sezonie Orzeł może stać się jednym z największych wygranych okienka transferowego, pokazując, że przemyślana strategia i szybka reakcja na sytuację rynkową mogą przynieść solidne wyniki sportowe bez wielkich wydatków.