Miliony na koncie, ale stadion jak skansen
Orlen Oil Motor Lublin to klub, który w ostatnich latach stał się potęgą polskiego żużla. Sukcesy sportowe, wielkie gwiazdy i finansowe wsparcie od sponsorów, w tym kilku spółek skarbu państwa, sprawiły, że „Koziołki” należą do najpotężniejszych drużyn w PGE Ekstralidze. Niestety, pomimo tych sukcesów, Motor wciąż nie ma stadionu spełniającego ekstraligowe standardy.
Obietnice bez pokrycia
Już w 2018 roku, gdy Motor wywalczył awans do PGE Ekstraligi, było jasne, że stadion przy Al. Zygmuntowskich to obiekt daleki od współczesnych norm. Krzysztof Cugowski, znany wokalista i kibic Motoru, określił go dosadnie mianem „rupiecia”. Władze Ekstraligi zgodziły się jednak na grę Motoru w elicie pod warunkiem, że miasto podejmie szybkie działania w kierunku budowy nowego obiektu. Prezydent Lublina Krzysztof Żuk obiecał wtedy, że stadion powstanie – niestety, od tego czasu minęło sześć lat, a efektów brak.
Kolejne opóźnienia i cięcia budżetowe
Pierwszy projekt stadionu dla Motoru zakładał koszt na poziomie 500 milionów złotych. Miasto uznało tę kwotę za zbyt wysoką i nakazało obcięcie kosztów do 300 milionów złotych, co skutkowało m.in. usunięciem podziemnych parkingów. Jednak nawet w tej okrojonej wersji inwestycja nie ruszyła. Władze Lublina ostatnio ogłosiły, że budowa stadionu zostaje zawieszona na czas nieokreślony. Tłumaczą to konfliktem z wykonawcą projektu, co może oznaczać długie postępowanie sądowe i dalsze odwlekanie inwestycji.
Gorszy stadion niż w 2. lidze
Podczas gdy Motor Lublin ściga się o mistrzostwo Polski, jego stadion nie spełnia standardów wymaganych przez PGE Ekstraligę. W rzeczywistości niektóre obiekty z Metalkas 2. Ekstraligi (drugiego poziomu rozgrywkowego) oferują lepsze warunki zarówno dla zawodników, jak i kibiców. Nowoczesne stadiony w Krośnie czy Rzeszowie pokazują, że można budować obiekty na wysokim poziomie, nawet w mniejszych ośrodkach.
Licencja Motoru zagrożona?
Władze PGE Ekstraligi tracą cierpliwość do Lublina. Motor od lat funkcjonuje dzięki specjalnym pozwoleniom i wyjątkom, ale nastroje w żużlowej centrali zaczynają się zmieniać. Istnieje realne ryzyko, że jeśli sytuacja stadionowa nie zostanie uregulowana, klub straci licencję na starty w Ekstralidze.
Historia zna już podobne przypadki. W 2017 roku Unia Tarnów dostała roczny termin na rozwiązanie problemów stadionowych. Szybki spadek do niższej ligi sprawił, że temat sam się rozwiązał, ale gdyby „Jaskółki” się utrzymały, prawdopodobnie nie otrzymałyby licencji. Motor Lublin, jeśli nie znajdzie rozwiązania, może podzielić ten los.
Co dalej z nowym stadionem?
Prezydent Krzysztof Żuk znajduje się pod coraz większą presją. Władze PGE Ekstraligi mogą wkrótce postawić ultimatum – albo konkretne działania w sprawie nowego stadionu, albo koniec taryfy ulgowej dla Motoru. W grę wchodzi także gruntowna modernizacja obecnego obiektu, ale to również wymagałoby dużych nakładów finansowych.
Marzec może okazać się kluczowym miesiącem dla przyszłości Motoru w PGE Ekstralidze. Klub broni mistrzowskiego tytułu i posiada w składzie największe gwiazdy, w tym Bartosza Zmarzlika. Jednak bez odpowiedniej infrastruktury może znaleźć się w sytuacji bez wyjścia.
Czy Motor Lublin przetrwa w Ekstralidze? Odpowiedź na to pytanie leży w rękach miejskich władz i ich decyzji dotyczących stadionu.
Zdjęcie: Patrycja Knap






