Przygotowania do sezonu żużlowego trwają w najlepsze, a kibice chcą wiedzieć jak najwięcej o swoich ulubionych drużynach. Właśnie dlatego Ostrovia Ostrów Wielkopolski zorganizowała specjalny live chat pod hasłem „Porozmawiajmy o żużlu”, podczas którego fani mogli zadawać pytania zawodnikom oraz sztabowi szkoleniowemu.
Spotkanie odbyło się w środę 4 marca i przyniosło wiele ciekawych informacji. Jednym z najgłośniejszych tematów była sytuacja zdrowotna Tai Woffinden, a także niecodzienna historia opowiedziana przez jego klubowego kolegę Gleb Czugunow, który… spotkał trzykrotnego mistrza świata na drugim końcu świata.
Optymistyczne informacje o Woffindenie
Podczas rozmowy z kibicami sporo miejsca poświęcono tematowi formy i przygotowań Taia Woffindena. Brytyjczyk wraca do jazdy po bardzo poważnej kontuzji, dlatego każdy sygnał dotyczący jego dyspozycji budzi ogromne zainteresowanie.
O aktualnym stanie zawodnika mówił trener ostrowskiej drużyny Tomasz Bajerski.
– Tai trenuje w Australii, wygląda to co raz lepiej. Początkowo może widać było na tych filmikach, które zamieszczał, że na motocyklu jest troszeczkę sztywny, ale nie ma się co temu dziwić, wszak to był jego pierwszy trening na motocyklu od bardzo długiego czasu. To wszystko będzie wyglądać coraz lepiej. Ogólnie Tai jest bardzo dobrze przygotowany kondycyjnie, a także w sferze mentalnej. Jego mechanik Ashley Holloway powiedział, że z tych zawodników, których zna i którym miał w swojej stajni, jedynym zawodnikiem, mogącym się szybko podnieść po tak groźnej kontuzji jest właśnie Tai Woffinden. Patrzymy na to optymistycznie i czekamy na przylot Taia do Europy. Będzie to pod koniec miesiąca. Na pewno pojawi się na prezentacji drużyny – powiedział Tomasz Bajerski.
W Ostrowie liczą, że Brytyjczyk stopniowo będzie wracał do dawnej dyspozycji i stanie się jednym z liderów zespołu.
Spotkanie na drugim końcu świata
Największe zainteresowanie kibiców wzbudziła jednak historia opowiedziana przez Gleba Czugunowa. Rosjanin z polskim paszportem zdradził, że spotkał swojego nowego klubowego kolegę podczas wakacji… na Bali.
Obaj zawodnicy doskonale się znają z czasów wspólnych startów w Sparta Wrocław, gdzie przez pewien czas reprezentowali barwy Betard Sparta Wrocław. Ich relacje pozostały bardzo dobre także po zmianach klubowych.
Czugunow przyznał, że był ciekawy, w jakiej formie znajduje się Woffinden po trudnym okresie rekonwalescencji.
– Widziałem się z Taiem na Bali. Spotkałem go w hotelu. Byłem też ciekawy, w jakim on jest stanie, bo czytałem różne artykuły o nim. Kiedy spotkaliśmy się Tai wszedł na 7-metrową skocznię do skoków do wody i walnął tyłem salto do wody – roześmiał się Gleb.
Humor w studiu
Historia opowiedziana przez Czugunowa wywołała sporo śmiechu wśród uczestników spotkania. Swoim komentarzem podzielił się również trener Tomasz Bajerski.
– Dobrze, że do wody, a nie na piasek – wtrącił Tomasz Bajerski.
Sam Czugunow przyznał, że nie zdecydował się na podobny wyczyn.
– Popatrzyłem w dół z tej wysokości i zszedłem schodami, bo to nie dla mnie takie rozrywki – zaśmiał się tylko Gleb Czugunow.
W rozmowie nie zabrakło także kolejnych żartów na temat formy i charakteru brytyjskiego żużlowca.
– Więc z Tajskim jest wszystko ok – dodał tylko Bajerski.
– Z głową na pewno – zaśmiał się Czugunow.
– Z głową może nie, ale cała reszta ok – podsumował z uśmiechem Bajerski.
Wszyscy czekają na powrót na tor
Choć anegdoty z Bali pokazują, że Woffinden jest w dobrej formie fizycznej i nie brakuje mu odwagi, prawdziwą odpowiedź na pytanie o jego dyspozycję przyniosą dopiero pierwsze jazdy na torze.
W Ostrowie wszyscy czekają na jego przylot do Europy i rozpoczęcie treningów z drużyną. Dopiero wtedy okaże się, jak szybko Brytyjczyk wróci do ścigania na najwyższym poziomie.
Najważniejsze będą pierwsze sparingi, a później oczywiście mecze ligowe, gdy Tai Woffinden ponownie stanie pod taśmą startową i rozpocznie walkę o punkty.
Na razie jednak sygnały dochodzące z obozu Ostrovii Ostrów Wielkopolski są bardzo optymistyczne – zarówno pod względem zdrowia zawodnika, jak i atmosfery panującej w zespole. A historia z Bali tylko potwierdza, że Brytyjczyk wciąż pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych i nieprzewidywalnych zawodników w świecie żużla.








