Nie milkną echa dotyczące używania opon tureckiego producenta w zawodach żużlowych. CO bardziej gorące głowy żądają walkowera dla drużyn jadących w meczach przeciwko drużynie Sparty. Niektórzy chcą w ten sposób ukarać liderującą w rozgrywkach drużynę z Wrocławia. Tak po paru latach dominacja Unii Leszno została przerwana. To fakt

Obecnie w bardzo dobrym stylu i wysoko swoje mecze wygrywa Sparta Wrocław. Prezes, balansującego na krawędzi spadku, Apatora Toruń (obecnie przedostatnie miejsce w tabeli) tak komentował przebieg meczu w Toruniu: Trudno czasami zrozumieć, jak na odległości 80 metrów, można uzyskać 15 metrów przewagi. My jeździmy na silnikach od Ryszarda Kowalskiego, oni jeżdżą na sprzęcie od tego samego tunera. Są jakieś przyczyny tego, że są tak szybcy. Albo są tak piekielnie dobrzy i tak idealnie spasowani albo jest jakaś dwuznaczność. O nic nie oskarżam. Może to jest po prostu ich rok i są tak świetni. Zobaczymy, co pokażą te badania opon.

Jednocześnie prezes drużyny z Torunia stwierdził: Mam informację od prezesa Speedway Ekstraligi Wojciecha Stępniewskiego, że wszystkie opony używane przez wrocławski klub podczas meczu w Toruniu zostały wzięte do testowania. Wszystkie mają być zbadane w laboratorium. To pokłosie artykułów o oponach Anlas, które ukazały się w mediach w ostatnim czasie.

Przemysław Termiński zapomniał dodać, ze wszystkie opony Anlas używane zarówno przez zawodników Sparty jak i Apatora zostały zabrane do przebadania. Ale to nie koniec. Władze PGE Ekstraligi postanowiły przebadać również wszystkie używane opony tureckiego producenta podczas meczu Unia Leszno – Włókniarz Częstochowa.

Należy zauważyć, że przed każdym meczem wszystkie opony są sprawdzane przez komisarzy toru. Muszą one posiadać aktualną homologację dopuszczającą daną oponę do używania jej w tym sezonie ligowym. Jeżeli sprawdzający opony nie stwierdza uchybień to nie można karać za to ani zawodników używających oficjalnie dopuszczonych opon, ani tym bardziej klubów w których jeżdżą ci zawodnicy.

Wszystkie wątpliwości dotyczące opon Anlas rozwiał podczas magazynu PGE Ekstraligi na kanale nSport+ Leszek Demski. Szef polskich sędziów uważa, że sprawa dotycząca opon tureckiego producenta jest za bardzo „rozdmuchana”. Opony tureckiego producenta mają homologację na 2021 r, ale żeby rozwiać wszelkie wątpliwości władze PGE Ekstraligi postanowiły przebadać te opony.

Leszek Demski powiedział w studiu telewizyjnym: Po meczu w Toruniu do laboratorium zabrano opony zarówno zawodnikom Apatora, jak i zawodnikom z Wrocławia, a także obydwóm drużynom po meczu w Lesznie. Kontrole są robione i to nie tylko w kwestii opon, bo wcześniej mieliśmy zarzuty odnośnie paliwa czy różnych domieszek. O tym się nie mówi, ale ze wszystkich torów zostały pobrane próbki paliwa i nikt nie może zarzucić, że nie ma żadnych reakcji czy kontroli. Faktycznie wszystkie opony są mierzone i na bazie otrzymanych wyników mamy pewne wątpliwości, dlatego podmiot zarządzający zdecydował, żeby te opony wszystkie dokładniej sprawdzić. A jeśli chodzi o zarzuty medialne, o to, że jeden czy drugi zawodnik podmienia opony w busie po sprawdzeniu, to moje pytanie brzmi: gdzie on te opony wymienia, czy może w kieszeni nosi komplet opon? To raczej jest nierealne.

Demski stwierdził również: Do tej pory przepisy nie pozwalają sędziemu czy komisarzowi technicznemu na to, by danej opony nie dopuścić do meczu, jeżeli posiada aktualną homologację na ten rok. Nie wiem czy to wpływ temperatury, ale po badaniach kontrolnych zrobiły się pewne rozbieżności, stąd zlecenie dokładniejszych badań. Zabrano opony tylko marki Anlas używane w piątkowych meczach.

Szef polskich sędziów dodał ponadto, iż nie ma żadnej możliwości by dotychczasowe wyniki uzyskane na torach zostały w jakikolwiek sposób zweryfikowane.

Jeśli wyniki badań potwierdzą rozbieżności w twardości opon, wtedy PGE Ekstraliga zastanowi się co zrobić z tym problemem. Jeśli okaże się, że opony tureckiego producenta nie odbiegają od normy to cały szum medialny wokół tej marki ucichnie i zakończy to spór dotyczący Anlasów.

Z niecierpliwością czekamy na rezultaty badań laboratoryjnych.