W Sparcie Wrocław aktualne jest hasło: W poszukiwaniu straconego czasu. Podpisane jesienią (w okresie transferowym) kontrakty z zawodnikami nie powalają na kolana. Podobnie jak w sezonie 2018 (wtedy kevlarem był Damian Dróżdż) brakuje w składzie co najmniej (przy kiepskiej dyspozycji M. Frickea i beznadziejnej D. Bewleya) jednego wartościowego zawodnika. Przepisy pozwalają na zakontraktowanie w roli gościa zawodnika z niższej klasy rozgrywkowej. Pierwszymi, którzy skorzystali z tej opcji byli szefowie z Rybnika (Adrian Miedziński). Później już poszło gładko. W Sparcie oprócz Chrisa Holdera, 14.07.br. zakontraktowano niespełna 27 letniego Szweda Olivera Berntzona. Zawodnik Car Gwarant Capi Meble Budex Startu Gniezno będzie mógł występować w barwach Sparty jako gość. Należy zwrócić uwagę na fakt, iż dwóch zawodników ze statusem gościa może występować w drużynie ekstraligowej jedynie w przypadku, gdy co najmniej jeden żużlowiec ma pozytywny wynik testu na COVID-19. Tak więc zakontraktowanie Berntzona jest to jedna z opcji, w przypadku gdy nie będzie mógł wystartować we wrocławskiej drużynie Chris Holder. A może jest to inwestycja w przyszłość?

Do tej pory Oliver Berntzon nie występował w polskiej ekstralidze. Reprezentował kluby z Opola, Piły, Daugavpils, Gdańska czy – tak jak w obecnym sezonie – Gniezna. Zawodnik przekonał do siebie włodarzy Sparty po udanym występie w ramach eWinner 1 ligi przeciwko Apatorowi Toruń. Był najlepszym zawodnikiem Startu, zdobywając dla swojej drużyny 12 punktów.

Ale już w rozegranych 13.07 Indywidualnych Mistrzostwach 1 ligi żużlowej z 4 punktami w pięciu startach zajął odległe 13 miejsce. Oby formę z meczu przeciwko Apatorowi Toruń zawodnik szwedzki potwierdził w meczach Sparty Wrocław.