Startujemy od najważniejszego czyli Gorzowskiego GP. Zacznę od cytatu z klasyka określającego obie rundy GP w Gorzowie : „A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana.” Ścigania było jak na lekarstwo, a na trybunach pustki. W trzeciej rundzie SGP w całych zawodach oglądaliśmy zdecydowaną dominację Bartosza Zmarzlika, który te zawody wygrał.

W czwartej tegorocznej rundzie, Zmarzlik miał świetny początek i słabą końcówkę zawodów. Tai Woffinden i Magic niestety – zanotowali po dwie porażki w półfinałach. Zdecydowanym wygranym, chyba wszystkich czterech, początkowych rund jest Fredrik Lindgren. Fredka w sobotę w końcu wygrał. Cztery razy finał i lider klasyfikacji GP – to dorobek Szweda w tegorocznym cyklu.

W sobotę nasi piłkarze (Śląsk Wrocław) zremisowali 3-3 z Lechem Poznań (meczu nie oglądałem tylko skrót). Cieszy świetna gra Celebana który został najskuteczniejszym obrońcą w historii polskiej ekstraklasy (bramka po asyscie od Soboty), super forma Picha. Ogólnie podoba mi się to, w jaki sposób budują zespół we Wrocławiu. Fakt straciliśmy Płachetę ale Praszelik nam tę stratę wyrówna. Mam nadzieję, że świetną inwestycją będzie Marcel Zylla (nie zostanie drugim Oktawianem Skrzeczem – swego czasu też uważanym za talent) Śląsk wzmocnił się też kontraktując Bartłomieja Pawłowskiego – na nasze warunki ligowe to świetny skrzydłowy.

Niedziela i wracamy do ligi żużlowej. Na początek Fogo Unia – Włókniarz i zdecydowana wygrana Lesznian. Aż dziwne, że zespół mający aktualnie drugiego, czwartego i siódmego zawodnika na świecie, nie wchodzi do play off ekstraligi. Uważam, że gdyby nie sławna historia z torem i walkowerem, pewnie by Częstochowian tam nie zabrakło.

Drugi mecz i wygrana Motoru ale bez bonusa! Zielonogórzanie mieli sporo szczęścia – kontuzja Lamparta, błąd Griszy i mieli w ostatnim biegu Patryka Dudka. Duzzers rozegrał ten wyścig znakomicie (szacunek za postawę w Lublinie po ciężkim upadku w sobotę w GP). Motorowi niewiele zabrakło do wyczekiwanego awansu do pierwszej czwórki PGE Ekstraligi.

I najważniejszy mecz w poniedziałek.ROW Rybnik długi czas walczył ze Spartą jak równy z równym. Trzeba przyznać, że gospodarze chcieli się godnie pożegnać z żużlową ekstraligą. Sparta tym razem bez Maksa Drabika, za to z Danielem Bewleyem, który ponownie pokazał że do zawodnika ekstraligowego sporo mu brakuję. Świetną form, pomimo nieciekawie wyglądającego upadku błysnął Tajski – zdecydowanie najlepszy zawodnik spotkania. Znakomity był Max Fricke, oraz jak zwykle przydatny Chris Holder. Maciek umówmy się, że to nie do końca był jego udany weekend. Gleb jakoś też nie błyszczał. Jeśli chodzi o pozostałych juniorów, to chyba pora dać szansę starszemu Curzytkowi, bo Liszka nic kompletnie nie wnosi do drużyny. Jak Gleb pojedzie swoje, pozostali utrzymają formę i może Drabik „coś dorzuci” – to jest szansa na wielki finał!

Na plus w Rybniku Szczepanik i Woryna. Na minus zdecydowanie tor – aż 3 wypadki w tym jeden naprawdę wyglądający bardzo groźnie. Drugi duży minus to… komentatorzy w ElevenSport – po prostu tragedia! Nie dało się ich słuchać.

Z innych ciekawostek należy wspomnieć bieg trzeci, w którym po wykluczeniu Vaclava Milika wystartowało .. 3 Anglików – chyba pierwszy taki przypadek w historii PGE Ekstraligi.

Należy zwrócić uwagę na fakt, iż po meczu na swoim facebookowym koncie, Kacper Woryna przeprosił za zachowanie sprzed 3 lat i „historię z proporczykiem”.

Z pozostałych ciekawostek: w NBA na wschodzie zostali już tylko Miami Heat (sensacja sezonu – widzę ich w finale) i Celci osłabieni brakiem Haywarda (gość ma wyjątkowego pecha). Na zachodzie Lakers w finale! A eksperyment z Westbookiem w Rockets to jednak niewypał (Lakers wygrali serię 4-1). W drugiej parze Clippers prowadzili już 3-1 z Denver i zrobiło się 3-3. Dzisiaj ostatnie starcie i jak Nuggets wygrają, będą zapewne pierwszą ekipą która dwie serie z rzędu przegrywa 1-3 i awansuje.