Tym razem miałem okazję wczoraj oglądać świetne zawody – Mistrzostwa Polski w Lesznie które w znakomitym stylu z kompletem punktów wygrał Maciek Janowski. Tym razem była zupełnie odmienna sytuacja od tej z 2015 roku. Wówczas Magic wygrał w finale a wcześniej był …. 6 razy drugi. Wczorajszy dzień można określić : It;s a time of Magic 🙂. Drugi z Wrocławian Maks Drabik starał się, walczył ale niestety na baraż o finał to nie wystarczyło.

Teraz przejdę do wydarzenia które miałem okazję (niestety nie napiszę przyjemność) oglądać – meczu Sparta – Stal. Do 11 biegu świetna sytuacja Sparty, prowadzenie 10 punktami… To co się stało w czterech ostatnich biegach nie miało prawa się wydarzyć. Przegraliśmy je różnicą 12 punktów (6-18). Znakomite decyzje trenera gości, słabe D. Śledzia. Tai był cieniem samego siebie, pokazał że w tej chwili nadaje się może na 3 strzelbę zespołu. To nie był ten sam Tai, który tydzień wcześniej toczył heroiczny bój w półfinale SGP ze Zmarzlikiem (nie zdziwię się jak to będzie bieg sezonu). Oby plotki o Artiomie się sprawdziły, bo w tej sytuacji jest nam niezbędny. Jedyna osoba do której nie ma powodu do pretensji to nasz kapitan. Magic dwoił się i troił. Niestety w ostatnim biegu nie dał rady Zmarzlikowi. Liszka wygrał bieg juniorski i to na tyle. Gleb słabo, jak na niego. Jako zastępstwo niestety za wiele nie wnosił. Fricke i Drabik niestety dalej są cieniem zawodników z zeszłego sezonu. Holder jak to Holder – coś tam przywiózł. Może pora jeszcze raz dać szanse Bewleyovi? Ostatnio w drużynowych mistrzostwach juniorskich był zdecydowanie najlepszy. Ten zespół potrzebuje zmian. Trzeci lider i przydałby się dobry junior. Trenera nie ma co oceniać – sezon trwa. Zostało 6 punktów do zdobycia. Jak je zdobędziemy jest szansa na play off, a i Grudziądz i Rybnik jadą już o pietruszkę. Niestety inni muszą potracić punkty.

Po raz pierwszy chyba od 3 lat Leszno straciło bonusa – wysoka porażka z Zieloną.

Co do innych wydarzeń sportowych Polska w „nogę” raz wygrała raz przegrała. Meczów nie oglądałem, ale ponoć nie były to udane pojedynki.

Co do NBA – mamy już sensację sezonu. Miami Heat prowadzą 3-1 z Milwaukee i są na dobrej drodze, może nawet do finałów NBA.