Zapraszamy na wywiad z Maciejem Laskowskim, Wiceprezesem Zarządu Polskiej Federacji Klubów Speedrowerowych. W rozmowie dowiemy się nie tylko o minionym trudnym sezonie, ale jeszcze o innych ważnych dla polskiego speedrowera tematach.

Na wirażu: Za nami ciężki sezon, bo koronawirusowy. Jak Pan, jako Wiceprezes Zarządu Polskiej Federacji Klubów Speedrowerowych, postrzega ten mijający sezon?
Maciej Laskowski: Pozytywnie, szczególnie, że udało się przeprowadzić praktycznie wszystkie rozgrywki. Wprawdzie rok nam „się skrócił” i niektóre rozgrywki cykliczne musieliśmy „ciąć”, ale wszystkie zaplanowane tytuły (Mistrzów Polski i Zdobywców Pucharu Polski) zostały w sposób czysto sportowy zdobyte.

Nw: W sezonie 2020, po raz pierwszy rozgrywki o DMP w speedrowerze wystartowały w ramach CS Superligi. Czy mimo późnego startu, korekt w terminarzu spotkań może Pan stwierdzić, iż zmiana wyszła na dobre całej dyscyplinie i same rozgrywki były ciekawe i emocjonujące?
ML: Sama idea projektu medialnego!!! CS Superliga jest inicjatywą oddolną (poza samą nazwą). Szczerze mówiąc, miałem pewne obawy jak uda się zaangażować przedstawicieli wszystkich klubów do regularnej współpracy – obawy te wynikają z doświadczenia, było w ubiegłych latach kilka prób takiego zaangażowania przedstawicieli klubów i zawsze kończyło się na pustych deklaracjach. Wobec tego, że w końcu się udało, nie sposób nie ocenić projektu bardzo pozytywnie.
Strona sportowa to osobny temat. Było sporo krytycznych uwag, że sporo pojedynków było „do jednej bramki”. A w jakiej lidze i dyscyplinie takowych nie ma? Są wszędzie, ale jeśli ma być to bodziec do rozwoju tych obecnie słabszych, to należy to postrzegać jako nadzieję na kolejne rozgrywki. Na pewno faza play-off była … bardziej emocjonująca niż przed rozpoczęciem sezonu (tym faktycznym – w czerwcu) można się było spodziewać, więc na brak emocji narzekać chyba nie można.

Nw: We Wrocławiu po latach powstał nowy klub Szarża Wrocław, w Zielonej Górze oprócz ZKS istnieje i prężnie działa Harpagan. Odradza się speedrower w Rybniku. Grono zapaleńców jest w Lubaniu. Szarża wystąpi w CS Superlidze, a Harpagan w zależności od systemu rozgrywek, albo w 1 lidze albo w najwyższej klasie. Po latach posuchy widać spore zainteresowanie speedrowerem. Nadchodzą lepsze czasy dla dyscypliny?
ML: Szarża, chcąc nie chcąc będzie porównywana do “starej” Sparty jako powrót Wrocławia na speedrowerową mapę Polski. Sam projekt wygląda na ciekawy, a w jego realizacji już sporo tam zostało zrobione, włącznie ze zmontowaniem ciekawego składu, który na papierze wygląda na bardzo solidny.
Harpagan dotychczas był … „sztuką dla sztuki”. Szczerze mówiąc, jestem trochę zaskoczony ich tegorocznym „rozmachem medialnym”, więc z niecierpliwością czekam na efekty.
Informacje na temat odrodzenia Rybnika mam bardzo szczątkowe, więc ciężko cokolwiek tu skomentować. Ale jeśli zaangażują się w to „starzy”, sprawdzeni w boju ;), działacze skutecznie zarażając pasją młodszych, to można być dobrej myśli; tym bardziej, że na Śląsku dobrze wygląda współpraca pomiędzy klubami, więc w razie potrzeby sobie wzajemnie pomogą.
Na temat Lubania wiem tylko tyle, co udało mi się przeczytać w wywiadach, które zostały podlinkowane na portale społecznościowe. Na razie nikt z tego miasta się nie kontaktował z Federacją, ale deklarujemy wszelką pomoc formalną i merytoryczną – koledzy z Lubania, śmiało walcie jak w dym, jeśli cokolwiek potrzebujecie 😉 …
To zwiększone zainteresowanie było już widać przed sezonem 2020 (choćby fakt zwiększenia liczby drużyn walczących o DMP). Mam nadzieję, że to kontynuacja tego trendu. Jeśli tak, to lepsze czasy muszą nadejść.

Nw: Co Pana zdaniem należałoby jeszcze zmienić, by rozgrywki były jeszcze bardziej atrakcyjne i przyciągały na tory zarówno kibiców jak i sponsorów?
ML: Mi osobiście pomysły się skończyły już kilka lat temu i nigdy tego nie ukrywałem, więc raczej próbuję słuchać innych. Co roku każdy ma możliwość zgłaszania propozycji, niestety w ostatnich kilku latach praktycznie nikt z tej możliwości nie korzysta. A później wysłuchuję lub czytam jakieś dziwne uwagi na ten temat, a sprawa dla mnie jest prosta: nie zgłosiłeś propozycji w sposób oficjalny (w wyznaczonym czasie i “miejscu”), tzn,  że ci wszystko pasuje, więc … teraz nie marudź …

Nw: W minionym sezonie odbyły się wszystkie zaplanowane rozgrywki w Polsce. Bardzo dobrym rozwiązaniem były rozgrywki dla najmłodszych – mam na myśli IPPŻ i IMPŻ. Zawody te przyciągnęły bardzo liczne grono zawodników. Można patrzeć z optymizmem na dyscyplinę i na następców dzisiejszych mistrzów?
ML: Rozgrywki w kategorii żak to żadna nowość – pierwsze IMPŻ rozegrano już w 2016 roku. Z sezonu na sezon rozgrywki dzieciaków cieszyły się coraz większym zainteresowaniem, aż (w dwóch klubach, w których wtedy tych najmłodszych było najwięcej) stwierdzono,  że jedne zawody w sezonie to stanowczo za mało i pojawił się pomysł cyklicznych zawodów o IPPŻ,  rozgrywany od sezonu 2019.
Czy można patrzeć z optymizmem? Na pewno tak, analizując frekwencję na tych zawodach; wiadomo, że dzieciom mogą się upodobania zmienić i nie wszyscy „dojadą” do wieku powyżej 18-ki, ale niech dotrwa 40% tego stanu to już będzie dobrze.

Nw: W Bydgoszczy jest pięknie położony tor speedrowerowy. Są dzieci, które ścigają się w zawodach. Czy jest szansa, by w najbliższej przyszłości w mieście ze speedrowerowymi tradycjami odrodził się klub na miarę CS Superligi?
ML: Tych dzieci jest kilkoro, niestety. Nawet jeśli regularnie zaczną jeździć weterani (kilku byłych zawodników osiągnęło 40-kę), to póki co za mało na ligę. Więc w tym temacie zbyt wielkiego optymizmu bym nie wykazywał.

Nw: Sezon 2020 już za nami. Kluby „zbroją” się do nowego sezonu. Jak zwykle beniaminkowie nie mają lekko. Z jednej strony niezbyt dobre informacje napływają z Ostrowa. Dlaczego nie ma jeszcze szczegółowego terminarza tegorocznych rozgrywek speedrowerowych? Nie znamy też zasad wg jakich zostaną przeprowadzone rozgrywki. Kiedy poznamy szczegóły dotyczące tegorocznego sezonu?
ML: Zasady są konsultowane z przedstawicielami klubów; było wiele negatywnych opinii dotyczących schematu obowiązującego w sezonie 2020 – przedstawiciele biorący udział w tych konsultacjach są na bieżąco i drużyny już są „montowane” wg wyników tych konsultacji.
Kalendarz jest wstępnie przygotowany. Wkrótce zostanie podany.

Nw: Wielu zawodników – nie wspominając działaczy – narzeka na to, iż terminarz oraz zasady rozgrywek podawane są zbyt późno. Czy nie można tego zrobić wcześniej? Co stoi na przeszkodzie by zarys rozgrywek na przyszły rok pojawił się na wiosnę bieżącego roku? Łatwiej byłoby się poruszać wielu zawodnikom i działaczom a także pozwoliłoby podejmować ważne decyzje z odpowiednim wyprzedzeniem.
ML: W dyscyplinie nieposiadającej rozgrywek zawodowych zbytni pośpiech jest niewskazany – jest zbyt dużo zmiennych, żeby cokolwiek działać na kolejny sezon przed zakończeniem poprzedniego.

Nw: Przed nami Walne Zebranie Delegatów PFKS. Jak Pan podsumowałby w paru zdaniach kończącą się kadencję obecnego Zarządu?
ML: Ja osobiście w zarządzie jestem już czwartą kadencję, więc nie podejmę się oceny każdej z osobna.

Nw: Czy zamierza Pan startować w wyborach na kolejną kadencję?
ML: Jeżeli w ogóle, to na pewno nie na dotychczasowych zasadach. Jak wcześniej wspomniałem, kończę swoją czwartą kadencję, a więc mija mi właśnie 12 lat. Od początku “bycia w zarządzie” zajmuję się przede wszystkim prowadzeniem rozgrywek, a to zajmuje sporo wolnego czasu (20-50 godzin miesięcznie, zależnie od formy – papierowej czy elektronicznej, jak również okresu roku – za czasów papierowych okres międzysezonowy był luźniejszy, teraz, żeby wszystko ładnie “śmigało” trochę więcej się dzieje poza rozgrywkami – trzeba trochę tematów przygotować, żeby w trakcie sezonu sobie bieżącą pracę usprawnić; generalnie tylko zmieniły się proporcje tego czasu poświęconego na speedrower); łatwo policzyć, że przez te 144 miesiące poświęciłem dla speedrowera lekko licząc ponad 4 tys. godzin pracy społecznej. Zdaję sobie sprawę, że w końcowym efekcie tej pracy nie widać włożonego w nią czasu i wysiłku. Nie oczekuję za to jakiś wielkich podziękowań, ale wyzwiska i groźby, tylko dlatego, że coś się dzieje “niezgodne” z czyimiś, często chorymi, ambicjami, pod moim adresem to już stanowczo za dużo.

Taka mała dygresja – dlaczego człowiek pracuje / podejmuje jakieś czynności / działania? Pomijając codzienne czynności dla domu i rodziny, to powody są dwa – praca zarobkowa (zasadnicza lub dodatkowa) – jeśli ta się nie podoba, a nie ma możliwości zmiany, to się zaciska zęby i pracuje dalej, bo trzeba z czegoś żyć oraz praca społeczna / wolontariat czynione w ramach pasji (a pasja to powinna być przyjemność, inaczej staje się udręką).

Niestety, w ciągu ostatniego czasu (ok. 1,5 – 2 lat) znajduje się coraz więcej osób, które bardziej lub mniej świadomie, ową pasję we mnie całkowicie unicestwiły – nie będę tu czynił “wycieczek personalnych”, bo to teraz nie ma większego sensu – każdy niech sam zrobi … rachunek sumienia, o ile … takowe posiada.

Pasji już nie ma, więc jedyna możliwość dalszej mojej pracy dla speedrowera, to jakieś odczuwalne wynagrodzenie. Zdaję sobie sprawę z dwóch kwestii. Po pierwsze wpisowe musiałoby wzrosnąć, więc zrozumiem, jeśli usłyszę “nie”. A po drugie (może to niegrzecznie zabrzmi z mojej strony), to ja sobie w życiu bez speedrowera poradzę …, ale słyszę opinie (tych wciąż pozytywnie nastawionych do mojej skromnej osoby), że odwrotnie może być różnie. Cóż, decyzję pozostawiam przedstawicielom klubów uczestniczących w nadchodzącym Walnym Zebraniu Delegatów PFKS.

cdn…

Fotografia ze zbiorów prywatnych Macieja Laskowskiego