PGE Narodowy miał być miejscem wielkiego polskiego triumfu. Reprezentacja zakończyła jednak finał Drużynowego Pucharu Świata na trzecim miejscu, a Stanisław Chomski po zawodach nie dał jasnej odpowiedzi, czy nadal będzie prowadził Biało-Czerwonych. „Co z kadrą? Zobaczymy” – powiedział 69-letni szkoleniowiec

Miało być złoto. Była walka. Były nadzieje, że reprezentacja Polski jeszcze odwróci losy finału. Był również moment, w którym wydawało się, że Biało-Czerwoni mogą wrócić do rywalizacji o najwyższe miejsce. Ostatecznie jednak PGE Narodowy nie został odczarowany.

Polska zakończyła finał Drużynowego Pucharu Świata na trzeciej pozycji.

Lepsze okazały się Australia i Dania. Gospodarze musieli więc przyjąć brązowy medal, choć przed rozpoczęciem zawodów oczekiwania były zdecydowanie większe.

Jeszcze przed finałem Stanisław Chomski zapowiadał walkę o złoto. Warszawski wieczór miał być kulminacją jego pracy z reprezentacją. Po zawodach pojawiło się jednak inne pytanie: co dalej z trenerem kadry?

I właśnie odpowiedź Chomskiego może być jednym z najważniejszych tematów, jakie pozostały po warszawskim finale.

Obietnica była jasna. Cel również

Finał na PGE Narodowym miał szczególne znaczenie. Polska występowała przed własną publicznością, na największym stadionie w kraju, a reprezentacja chciała sięgnąć po kolejne złoto Drużynowego Pucharu Świata.

Stanisław Chomski miał świadomość rangi wydarzenia. Dla szkoleniowca była to również szczególna okazja, związana z jego pracą w reprezentacji.

Tyle że sport nie zawsze realizuje przedstartowe scenariusze.

Od pierwszej serii polski zespół miał problemy. Rywale zaczęli odjeżdżać, a gospodarze musieli gonić. W pewnym momencie pojawiła się nadzieja, że Biało-Czerwoni mogą jeszcze wrócić do walki o złoto.

Ten scenariusz nie został jednak zrealizowany.

Polacy nie zdołali nie tylko wyprzedzić Australii, ale również skutecznie zaatakować drugiej pozycji. Dania okazała się lepsza i to ona zdobyła srebrny medal.

Polsce pozostał brąz.

„Co z kadrą? Zobaczymy”

Po zakończeniu zawodów pytanie o wynik szybko połączyło się z pytaniem o przyszłość szkoleniowca.

Stanisław Chomski ma 69 lat. Nie ukrywa, że nadal ma chęci do pracy. Jednocześnie jego słowa pokazują, że bierze pod uwagę możliwość zakończenia współpracy z reprezentacją Polski.

Nie zadeklarował jednoznacznie, że pozostanie na stanowisku.

Stanisław Chomski:

„Co z kadrą? Zobaczymy. Spełniło się moje marzenie, gdyż podejmując się pracy z kadrą motywacją był DPŚ przy tak fantastycznej publiczności i takim stadionie. To może się już nie powtórzyć, przynajmniej w moim wykonaniu, a życzę, żeby to było dla mojego następcy i wszystkich, którzy ten żużel kochają, bo na takim obiekcie to jest ogromna promocja żużla”.

To wypowiedź, która pozostawia sprawę przyszłości otwartą.

Chomski nie mówi, że definitywnie odchodzi. Nie ogłasza również, że chce kontynuować pracę. Zostawia decyzję na później.

Jednocześnie wskazuje na coś, co było dla niego szczególnie ważne: możliwość poprowadzenia reprezentacji w finale Drużynowego Pucharu Świata na PGE Narodowym.

To właśnie ten cel był jedną z głównych motywacji, kiedy podejmował się pracy z kadrą.

„Kiedyś trzeba powiedzieć dość”

Jeszcze wyraźniej szkoleniowiec mówi o swoich dalszych planach w drugiej części wypowiedzi.

Chomski nie ukrywa, że chęci do pracy nadal ma. Nie wyklucza jednak, że może nadejść moment, w którym trzeba będzie zakończyć współpracę.

Stanisław Chomski:

„Chęci zawsze są, tylko są takie okoliczności, że kiedyś trzeba powiedzieć „dość”. Zgodziłem się w sytuacji awaryjnej, bo Rafał (Dobrucki – dop. red.) zrezygnował i wszedłem”.

W tych słowach zawarta jest najważniejsza informacja dotycząca przyszłości trenera.

Chomski przypomina, że jego wejście do reprezentacji nastąpiło w sytuacji awaryjnej, po rezygnacji Rafała Dobruckiego. Przyjął zadanie i poprowadził Biało-Czerwonych do finału rozgrywanego na PGE Narodowym.

Teraz, po zakończeniu zawodów, nie przesądza, co wydarzy się dalej.

Brąz zamiast złota

Sam wynik pozostaje jednak faktem, którego nie można pominąć.

Polska nie zdobyła w Warszawie złotego medalu. Nie wywalczyła również srebra. Gospodarze zakończyli finał na trzeciej pozycji.

Australia okazała się najlepsza, Dania wykorzystała swoje szanse i sięgnęła po srebro, a Polacy musieli zadowolić się brązem.

To właśnie dlatego po zawodach pojawił się niedosyt.

Cel był wyższy.

PGE Narodowy miał być miejscem, w którym reprezentacja Polski powalczy o najwyższy stopień podium. Chomski po zawodach nie ukrywał, że również dla niego ten finał był wyjątkowym wydarzeniem. Jednocześnie jego słowa o przyszłości pokazują, że warszawski wieczór może być ważnym momentem także z punktu widzenia dalszych losów kadry.

Warszawa miała być początkiem wielkiego święta. Został znak zapytania

Finał Drużynowego Pucharu Świata na PGE Narodowym miał przynieść polskim kibicom złoty medal.

Nie przyniósł.

Przyniósł brąz, sportowy niedosyt i pytanie o przyszłość trenera reprezentacji.

Stanisław Chomski nie ukrywa, że jego motywacją było właśnie poprowadzenie kadry w takim miejscu i przed taką publicznością. To marzenie się spełniło.

Ale wynik nie był tym, na co liczyli gospodarze.

Australia zdobyła złoto. Dania srebro. Polska brąz.

A nad przyszłością Chomskiego w reprezentacji pojawił się znak zapytania.

Sam trener na razie nie stawia kropki.

„Co z kadrą? Zobaczymy”.