Choć okienko transferowe przyniosło kilka hitowych zmian zawodników, jedną z największych niespodzianek okazał się ruch na giełdzie… trenerskiej. Piotr Protasiewicz, legenda zielonogórskiego Falubazu, po latach spędzonych przy W69 rozstał się z klubem i przeniósł się do Betard Sparty Wrocław, gdzie objął podwójną funkcję trenera pierwszej drużyny i dyrektora sportowego.
W rozmowie z po-bandzie.com.pl opowiedział o pierwszych tygodniach w klubie, planie na odbudowę Macieja Janowskiego, pracy z gwiazdami, pogłoskach o Zmarzliku i zadaniach powierzonych mu przez prezesa Andrzeja Rusko.


Pierwsze kroki we Wrocławiu. „Sparta to duży klub, a ludzi do poznania jest sporo”

Na wstępie Protasiewicz podkreślił, że wejście w nowe środowisko wymagało intensywnej pracy organizacyjnej:

Było trochę spraw, w które chciałem się szybko wdrożyć. Pojawiałem się we Wrocławiu i zająłem najważniejszymi tematami. Wiadomo, że jestem w nowym środowisku. Ważne było to, żeby poznać specyfikę zajęć i ludzi, z którymi będę miał okazję pracować. Mój pion sportowy liczy wiele osób. Są lekarze, fizjoterapeuci, dyrektorzy, mechanicy, toromistrzowie. Sparta to duży klub, więc nic dziwnego, że tych osób do poznania jest naprawdę sporo. Oswajam się z tym i zaczynam działać.

Choć dla Protasiewicza to powrót do znanego miejsca – w końcu jako zawodnik był wrocławskim juniorskim mistrzem świata – klub od lat trzyma niezmiennie wysoki poziom. Kluczowe jest tu nazwisko Rusko:

Jak odchodziłem z Wrocławia, to pan Andrzej był. Wracam do Wrocławia po 30 latach i pan Andrzej dalej jest. To tylko i wyłącznie dobrze świadczy o klubie, zarządzie, sponsorach i całym wrocławskim środowisku. To klub bardzo profesjonalnie zarządzany z bardzo solidnymi fundamentami. Zdaję sobie jednak sprawę, że na tym gruncie łatwo nie będzie. Oczekiwania są duże i jasne. Chciałbym dołożyć do tego klubu coś od siebie. Moim planem jest wykrzesanie z niektórych zawodników nieco więcej. Chcę przygotować im doskonałe warunki do tego, żeby te sukcesy mogli osiągać, choć oczywiście nie zawsze wszystko zależy od nas. Otrzymałem zaufanie i pozostało mi pracować. Ta część kulminacyjna przyjdzie za parę miesięcy. Dam z siebie 100 procent. Ja jestem zadaniowcem i te zadania, które mam chce zrealizować.

Protasiewicz mocno wybrzmiewa jako człowiek pracy fizycznej, a nie biurowych obowiązków:

Chcę się odnaleźć w tym klubie. Zawsze mówię, że ja wolę pracować ‘fizycznie’. Nie mam biurka, nie potrzebuję. Tor, warsztat, klub, mechanicy, tunerzy, części. To jest moje życie, ja to lubię robić i chcę się w tym sprawdzać.


O relacji z Dariuszem Śledziem: „Darkowi się nie dorówna, jest legendą”

Nowy szkoleniowiec podkreślił, że jego przyjście nie ma nic wspólnego z odejściem wieloletniego trenera Dariusza Śledzia:

Żeby było jasne, Darka we Wrocławiu się nie zastąpi, bo to jest po prostu legenda tego klubu. Ja przychodziłem do Sparty jako zawodnik i Darek wtedy też się w Sparcie ścigał. Teraz się mijamy. Był trenerem tego zespołu siedem sezonów, zgarnął sporo medali Drużynowych Mistrzostw Polski. Ja chce dać klubowi coś innego. Z Darkiem jesteśmy i dalej będziemy świetnymi kolegami, a moje przyjście nie było powodem odejścia Darka. Wcześniej było jasne, że Darek rozstaje się z klubem. Życzę mu powodzenia w nowym klubie, który też przecież dobrze znam, bo spędziłem w Polonii wiele sezonów. Misję ma trudną, choć chyba ja mam trudniejszą.


Różnica między Falubazem a Spartą: „We Wrocławiu dostałem drużynę gotową”

Protasiewicz zestawia dwa światy – budowę drużyny w Zielonej Górze i wejście w już zamknięty skład Sparty:

To prawda, przyszedłem do drużyny, która jest zbudowana. W Zielonej Górze to ja musiałem ten zespół zbudować. Wielu pseudoekspertów już się wypowiadało o porażce i braku play-offów. Przypomnijmy sobie gdzie parę lat temu był Falubaz, a gdzie jest teraz i jaką ma drużynę. Wtedy był pierwszej lidze, nie miał pół zawodnika. Potem przyszedł awans, utrzymanie, a w tym roku walczyliśmy o play-offy. Oczywiście można byłoby się w nich znaleźć, ale przykład drużyny z Grudziądza pokazuje, że trudno byłoby walczyć o coś więcej niż czwarte miejsce. Dzisiaj Falubaz jest określany drużyną kompletną, mogącą zawalczyć nawet o pozycję medalową. Uważam więc, że misję postawioną przede mną wykonałem.


Pierwsza decyzja: Andersen czy Drejer? „To było jedno z pierwszych zadań”

Podjąłem decyzję, że będzie to Mikkel Andersen. Do niego trzeba dobrać drugiego zawodnika młodzieżowego, ale z tym poczekamy sobie do wiosny.


Skład Sparty: „To bardzo zgrana paczka. Wierzę w każdego z nich”

Protasiewicz wysoko ocenia drużynę, ale szczególnie podkreśla rolę kapitana:

We Wrocławiu dostałem drużynę gotową, bardzo dobrą, z medalistami mistrzostw świata. Pan Andrzej to wytrawny gracz, potrafi poruszać się na giełdzie transferowej i zgarniać zawodników. Ma nosa do ruchów transferowych. Nie oszukujmy się ja przyszedłem do klubu, gdy wszystko było już rozstrzygnięte. Dziś karty rozdawane są znacznie prędzej. Niektórzy już w marcu tego roku byli dogadani na sezon 2026 i mogę tu spojrzeć w kierunku lubuskiego. Takie mamy czas. Co do zespołu, to jest to bardzo zgrana paczka chłopaków. Oni są ambitni, a skład jest dość młody. Brady, Dan czy Bartek wciąż są młodzi, z wielkimi perspektywami na przyszłość, a już stanowią o sile drużyny. Jest Maciej – kapitan i serce tego zespołu. Można się czepiać, że ostatnie sezony szły gorzej, ale ja w niego wierzę. To też był jeden z punktów rozmowy z prezesem. Nie wyobrażałem sobie, żeby Maćka nie było w tej drużynie.


„Sezon 2026 będzie sezonem Maćka Janowskiego”

To najgłośniejsza deklaracja z całego wywiadu:

Gdybym nie wierzył i nie miał pomysłu, to by mnie we Wrocławiu nie było. Uważam, że sezon 2026 to będzie sezon Maćka Janowskiego. Mówię to bez kurtuazji, czarowania czy kadzenia. Takie jest moje zdanie.


O Brady’m Kurtzu i Artiomie Łagucie:

Brady wszedł rok temu do cyklu i PGE Ekstraligi jako zawodnik doświadczony. To nie było szczęście 18 czy 19-latka. Tu nic mu się nie udało. Ja bardzo w niego wierzę. On jest takim żużlowcem, który po prostu wie o co w tym chodzi. Widzę też, że to nie jest chłopak, który zdobył medal i odfrunął w obłoki. Pracuje ciężko, widzę to. Jestem przekonany, że w kolejnym roku będzie na podobnym poziomie, a może nawet lepszym. Wierzę też w Artioma, bo obserwowałem go w poprzednich latach i sądzę, że może pojechać o kilka procent lepiej. U każdego zawodnika są jeszcze rezerwy i moim zdaniem jest te parę procent dodać.


Pogłoski o Bartoszu Zmarzliku: „Każdy chciałby go mieć, ale nie wybiegam tak daleko”

Protasiewicz rozwiał medialne spekulacje:

Tak daleko bym nie wychodził. Mamy drużynę skompletowaną na sezon 2026, w niektórych przypadkach może i dalej. Nie chcę jednak wychodzić przed szereg. Od tego jest prezes. Ja wiedzę mam, ale nie chcę zbyt dużo czarować, bo można powiedzieć coś, co nie jest prawdą na tu i teraz. Nie ma dyrektora sportowego, który by nie chciał Bartka Zmarzlika.


Zgrupowanie i cel: „Nie będę robił sztucznej napinki”

Na przełomie lutego i marca pojedziemy w polskie góry. To będzie kilkudniowy integracyjny obóz połączony z ruchem. O to zadba trener Mariusz Cieśliński. Będzie trochę inaczej niż w tym roku.

A o celu jasno, ale bez presji:

Jest kilka drużyn, które mają taki cel. Nasza drużyna nie jest w tym odosobniona. Nie będę jednak robił sztucznej napinki. Sezon dopiero się zacznie. W żużlu wiele potrafią zmienić kontuzje. Moim zdaniem to będzie bardzo ciekawy sezon. Jest kilka wyrównanych drużyn. Uważam, że skończył się wyścig dwóch prędkości, a pięć-sześć drużyn na papierze jest bardzo wyrównanych. Trzeba zaciskać pośladki, żeby być w fazie play-off.


Powrót na W69: „Może zasłużyłem na lepszą formę rozstania”

Na spokojnie. Spędziłem tam wiele lat. Może zasłużyłem na lepszą formę rozstania, ale drużynie zielonogórskiej zawsze będę kibicował. Życzę im jak najlepiej. Pamiętajmy, że poza Dominikiem to są moje transfery, które wychodziłem, wymyśliłem i wybłagałem. Z pomocą zarządu oczywiście. Falubazowi kibicuje, choć już teraz poza dwoma meczami. Teraz moje miejsce jest we Wrocławiu i to mój priorytet.


Podsumowanie

Wywiad pokazuje Protasiewicza jako człowieka konkretnego, pewnego swoich przekonań, ale jednocześnie lojalnego wobec przeszłości i pełnego szacunku do ludzi, z którymi pracował. Sparta zyskuje trenera, który łączy doświadczenie zawodnicze, menedżerskie i niezwykle silną etykę pracy.

A najważniejsza deklaracja?
To będzie sezon Macieja Janowskiego.
Jeśli tak będzie – cały Wrocław będzie o tym mówić.

Źródło: po-bandzie.com.pl