Po latach narzekań, że cykl Speedway Grand Prix stał się zbyt „europejski”, pojawia się realna szansa na ponowną ekspansję światową. Mayfield Sports Events, nowy promotor mistrzostw świata, oficjalnie rozpoczął rozmowy w sprawie organizacji rund w 2027 roku. I choć kalendarz na sezon 2026 jest już zamknięty, to w kolejnych latach sytuacja może zmienić się diametralnie.
Co ważne – w grze są trzy kraje spoza Europy. Najgłośniej mówi się o powrocie zawodów cyklu SGP do Australii, która ma w żużlu głęboko zakorzenioną tradycję, a jej reprezentanci niemal co roku plasują się w czołówce światowej.
Australia – naturalny kierunek. Historia SGP na Antypodach
Australia była już gospodarzem turniejów Grand Prix, choć nie były to występy częste. Mimo to za każdym razem imprezy te kończyły cykl i miały wówczas wyjątkową oprawę.
Fakty historyczne dotyczące SGP w Australii
- 2002 – Sydney (Stadium Australia)
- 2015, 2016, 2017 – Melbourne (Etihad Stadium)
- Wszystkie rundy w Australii odbywały się w październiku, jako zawody kończące cały cykl SGP – jako finał sezonu.
- W Melbourne na podium stawali Maciej Janowski (3. miejsce w 2015) oraz Bartosz Zmarzlik (3. miejsce w 2016 i 2017).
Dziś Australia ponownie zgłasza gotowość, a zainteresowanie tą lokalizacją zawodów cyklu SGP nowego promotora jest duże.
Coleman o planach globalnej ekspansji cyklu SGP
Richard Coleman, właściciel Mayfield Sports Events, wypowiedział się jednoznacznie na temat nowych lokalizacji rund cyklu Speedway Grand Prix w przyszłości.
O potencjalnych rundach poza Europą:
„Są trzy państwa spoza Europy, które chcą organizować rundy Speedway Grand Prix. Rozważamy te pomysły, sprawdzamy czy w ogóle uda się to zrealizować. To mistrzostwa świata i byłoby świetnie wyjść poza Europę. To nasz cel, ale też nie chcę robić tego, co poprzednicy, czyli składać obietnic, które później nie mają pokrycia w kalendarzu. Najpierw musimy ustabilizować sytuację, by nie tracić pieniędzy. Na początku 2026 roku zaczniemy pracować nad kalendarzem na rok 2027.”
O rundzie SGP w Australii:
„Oczywiście, że mieliśmy zapytania z Australii i jesteśmy z tamtejszymi działaczami w kontakcie. To kolebka żużla, ale także daleka droga z Europy. Zważywszy na sukcesy Australijczyków oczywiście, że chcielibyśmy, aby tam rozgrywano GP. To dla nas biznes, a nie fundacja charytatywna. Musimy mieć do tego odpowiednie warunki handlowe. Będziemy pracować nad tym projektem.”
O Manchesterze jako gospodarzu podwójnej rundy i o dużych stadionach w cyklu SGP:
„Manchester to świetny tor, a zeszłoroczne rundy były imponujące. Nie wszystkie stadiony są odpowiednio duże, by organizować tam Grand Prix. Z kolei duże stadiony, jak Cardiff są za duże, by sprzedać bilety. Nikt nie powinien narzekać na jakość wyścigów w Manchesterze, bo te przed rokiem były doskonałe. Poza tym to ma sens ekonomiczny.”
O potencjalnym powrocie zawodów cyklu SGP do Cardiff:
„Jeśli będzie zapotrzebowanie na 50 000 widzów, chętnie wrócimy do Cardiff. Wymaga to jednak wsparcia ze strony walijskiego rządu oraz rozsądnych warunków komercyjnych i kibiców, którzy wykupią wejściówki. Rok 2026 ma uporządkować pewne sprawy, a po nim będziemy się rozwijać dalej.”
Ekspansja dopiero po 2026. Dlaczego nie wcześniej?
Po przejęci Speedway Grand Prix, nowy promotor, Mayfield Sports Events, musi najpierw ustabilizować sytuację finansową cyklu mistrzostw świata na żużlu.
Najważniejsze działania na sezon 2026:
- tzw. skompresowanie kalendarza, czyli łączenie imprez w ramach jednego weekendu w tej samej lokalizacji,
- dwa półfinały Drużynowego Pucharu Świata organizowane dzień przed rundami GP (w Landshut i na Łotwie),
- dwie rundy w Manchesterze dzień po dniu,
- rezygnacja z drogich obiektów, które nie gwarantują pełnego stadionu.
To wszystko ma obniżyć koszty i doprowadzić cykl do stabilnej pozycji finansowej, aby możliwe było inwestowanie w rundy poza Europą.
Trzy kierunki – ale Australia najmocniejsza
Choć Coleman nie zdradził nazw pozostałych państw, poza Europą, w których mogłyby odbywać się zawody w ramach cyklu SGP, fakty są proste:
Australia jako jedyna ma sprawdzone w przeszłości lokalizacje, realną infrastrukturę oraz stały dopływ czołowych zawodników z tego kraju do światowej czołówki. To także rynek, który regularnie sygnalizuje gotowość organizacyjną najważniejszych imprez.
Zainteresowanie jest tym większe, że:
- żużel ma tam wieloletnią historię (to jedna z kolebek speedwaya)
- Australijczycy regularnie są w światowej czołówce (Holder, Doyle, Fricke, Lidsey, czy ostatnio Kurtz),
- federacja krajowa już współpracowała z FIM i promotorami cyklu SGP przy poprzednich imprezach światowej rangi.
Czy SGP wróci na Antypody? Realna szansa, ale bez dat
Wszystko wskazuje na to, że Australia jest głównym kandydatem do pełnienia roli gospodarza jednej z rund SGP po 2026 roku – być może już w 2027 roku. Jednak – co podkreśla Coleman – dopóki cykl nie będzie finansowo stabilny, nie będzie żadnych deklaracji bez pokrycia. Nie chce powtórki błędów, które popełniał poprzedni promotor. Padło sporo obietnic, które nie były później realizowane.
Ale fakty są jasne:
- rozmowy trwają,
- Australia chce,
- promotor chce,
- poprzednie edycje rund SGP na Antypodach były udane sportowo i organizacyjnie,
- zainteresowanie kibiców było wysokie.
To daje realną nadzieję, że po kilku latach przerwy żużel znów zawita na drugi koniec świata.
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix






