Po sobotniej rundzie FIM Speedway Grand Prix w Warszawie nie ma już wątpliwości – Bartosz Zmarzlik ma w tym sezonie poważnego konkurenta w walce o piąty tytuł mistrza świata. Tym rywalem, niespodziewanie dla wielu, jest Brady Kurtz, który w Warszawie stanął na drugim stopniu podium i przejął prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu. Australijczyk wyprzedza Zmarzlika o pięć punktów i wygląda na to, że nie zamierza na tym poprzestać.

Kurtz nowym liderem klasyfikacji generalnej

Przed startem sezonu niewielu ekspertów wymieniało Brady’ego Kurtza w gronie kandydatów do tytułu mistrzowskiego. Tymczasem po dwóch rundach – w Landshut i Warszawie – ma na swoim koncie 38 punktów i sam przyznaje, że nie do końca wierzy w to, co się dzieje:

To jakieś szaleństwo myśleć, że jestem liderem klasyfikacji generalnej. Nie zamierzam jednak dać się ponieść emocjom. Odjechaliśmy dopiero dwie rundy cyklu, a przed nami jeszcze długa droga — powiedział Kurtz po zawodach na PGE Narodowym.

Zawodnik Betard Sparty Wrocław prezentuje niesamowitą regularność – w Landshut był czwarty, a w Warszawie dojechał do mety drugi, wygrywając m.in. bieg zasadniczy z późniejszym triumfatorem, Jackiem Holderem. Taka powtarzalność daje realne podstawy do tego, by myśleć o walce o złoto.

Nie spodziewałem się tak udanego początku mojej przygody w Grand Prix, ale z drugiej strony wszyscy jesteśmy tutaj w jednym celu — żeby zostać mistrzem świata. Włożyłem w to dużo pracy i wszystko na razie układa się bardzo dobrze — mówił z uśmiechem Australijczyk.

Tor sprzyjał Anglosasom, a Kurtz wykorzystał okazję

Eksperci, w tym Jacek Frątczak, zwracają uwagę, że tor w Warszawie był stworzony pod styl jazdy zawodników z Wysp Brytyjskich i Australii. Selektywna nawierzchnia nie odpowiadała wszystkim, ale właśnie Kurtz i Holder potrafili na niej odnaleźć się najlepiej.

Pola rozdały karty w tym finale — mówił Frątczak. — Tor był stworzony pod Anglosasów, co znakomicie wykorzystali. Kurtz imponował spójnością i spokojem. Zaskakiwał znakomitymi startami. U tunera Ashleya Hollowaya jest nr 1, to dużo znaczy. Zmarzlikowi wyrósł godny rywal.

Zmarzlik w cieniu, Kurtz z luzem

Choć Zmarzlik nadal znajduje się w ścisłej czołówce i będzie się liczył w walce o tytuł, to jego sobotni występ na Stadionie Narodowym był daleki od ideału. Mistrz świata próbował zmieniać motocykle, ale nie miał prędkości. Tymczasem Kurtz wyglądał na wyjątkowo pewnego siebie i zdystansowanego wobec presji.

Zdaję sobie sprawę, że przede mną kilka trudniejszych wyzwań i będę musiał się z tym zmierzyć — powiedział Kurtz, sugerując, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Jacek Frątczak zauważył, że to właśnie brak presji może być największym atutem Australijczyka:

Kurtzowi będzie się jechało łatwiej, bo nie będzie na nim ciążyła taka presja, jak na Polaku. On nic nie musi. To kompletny, powtarzalny zawodnik. Zaskakuje znakomitymi startami. Emanuje od niego duży spokój.

Jack Holder również groźny, Doyle z dramatem

Choć to Kurtz został nowym liderem SGP, nie sposób pominąć fantastycznej postawy Jacka Holdera, który w Warszawie wygrał wszystkie swoje biegi poza jednym i triumfował w całym turnieju. Frątczak nie ma wątpliwości, że Holder będzie się liczył w walce o mistrzostwo, jeśli tylko ominą go kontuzje i sprzętowe wpadki:

Wygrywał z wielką swobodą. Bawił się jazdą. W przeszłości miał pecha w SGP, ale jeśli teraz go ominie, może być groźny dla każdego.

Na drugim biegunie znalazł się Jason Doyle, który po groźnym upadku w 15. wyścigu został odwieziony do szpitala z podejrzeniem złamania nogi. To ogromny dramat dla byłego mistrza świata z 2017 roku, który miał już sporo problemów zdrowotnych w ostatnich sezonach.

Najbardziej tragiczne w tej sytuacji jest to, że prawdopodobnie po raz kolejny doznał poważnej kontuzji przez wypadek, w którym nic nie zawinił — zauważył Frątczak. — To nieprawdopodobny pech.

Co dalej?

Kolejna runda cyklu SGP już za dwa tygodnie – w Pradze, gdzie Zmarzlik triumfował rok temu. W połowie czerwca odbędą się dwa turnieje w Manchesterze – czyli na torze, który Brady Kurtz zna jak własną kieszeń z występów w brytyjskiej lidze. To może być kluczowy moment sezonu dla Australijczyka i kolejny test dla Zmarzlika.

W tym momencie czołówka klasyfikacji SGP 2025 prezentuje się następująco:

  1. Brady Kurtz – 38 pkt
  2. Bartosz Zmarzlik – 33 pkt
  3. Andrzej Lebiediew – 30 pkt
  4. Jack Holder – 28 pkt

Czy po latach dominacji Zmarzlika kibice doczekają się emocjonującej walki o złoto? Wszystko wskazuje na to, że Brady Kurtz zamierza stoczyć bój do samego końca, a jego jasna deklaracja brzmi jak zapowiedź nowej ery w Grand Prix:

Wszyscy jesteśmy tutaj w jednym celu — żeby zostać mistrzem świata.

Zdjęcie: Maciej Trubisz