Początek sezonu 2026 w wykonaniu Kacpra Woryny to jedna z najciekawszych historii pierwszych tygodni rozgrywek PGE Ekstraligi. Po zmianie barw klubowych i przejściu z Włókniarza Częstochowa do Orlen Oil Motoru Lublin, zawodnik błyskawicznie stał się jednym z liderów nowej drużyny.

Jego powrót do Częstochowy – już w barwach Motoru – był jednym z najciekawszych momentów 2. kolejki. Tym bardziej, że zakończył się efektownym zwycięstwem lublinian 64:26, a sam Woryna zdobył aż 14 punktów.

„Jakbym przyjechał na mecz domowy”

Powrót pod Jasną Górę miał dla zawodnika wymiar nie tylko sportowy, ale i emocjonalny. Jak sam przyznał w rozmowie dla ekstraliga.pl, atmosfera była wyjątkowa.

„Bardzo fajne. Powiem szczerze, że tak naprawdę nie zdążyłem jeszcze na dobre osiedlić się w Lublinie i przyjeżdżając do Częstochowy odniosłem wrażenie, że jakby na mecz domowy. Mogłem też to odczuć dzięki kibicom, którzy bardzo miło mnie przyjęli. To było super dobre.”

To rzadko spotykana sytuacja, by zawodnik po zmianie klubu wracał na „stare śmieci” i spotykał się z tak pozytywnym odbiorem.

Szybki powrót? Wręcz przeciwnie

Choć terminarz sprawił, że Woryna niemal natychmiast wrócił do Częstochowy, sam zawodnik nie widział w tym problemu.

„Jak spojrzałem na terminarz po jego ogłoszeniu, nawet ucieszyłem się, że tak szybko przyjadę do Częstochowy. Stwierdziłem, że fajnie będzie w taki sposób zacząć sezon – można powiedzieć – od dwóch domowych spotkań (śmiech).”

Ta wypowiedź dobrze oddaje jego podejście – bez presji, z dystansem i koncentracją na jeździe.

Dominacja Motoru i pewność zespołu

Spotkanie zakończone wynikiem 64:26 było pokazem siły Motoru. Woryna nie miał wątpliwości, że był to występ kompletny.

„Myślę, że były to fajne zawody dla każdego z naszej drużyny. Sądzę, że wszystko pasowało, więc nie ma oczywiście na co narzekać.”

To już drugi tak przekonujący triumf lublinian na starcie sezonu, co tylko potwierdza ich wysoką dyspozycję.

Gdzie tkwi siła Motoru?

Choć wyniki są imponujące, sam zawodnik tonuje nastroje i nie chce wyciągać daleko idących wniosków po zaledwie dwóch kolejkach.

„Ciężko jednoznacznie powiedzieć. Każdy z chłopaków mocno pracuje. Efekty tego raz są, a raz nie. Uważam, że jeszcze za wcześnie oceniać konkretnie siłę zespołu po drugiej kolejce. Na pewno jednak dobrze weszliśmy w sezon i będziemy starali się naszą pracę wykonywać w taki sposób do końca rozgrywek.”

Forma życia? Woryna zachowuje spokój

Dwie „dwucyfrówki” na początku sezonu i rola jednego z liderów drużyny – wszystko wskazuje na to, że Woryna może być w życiowej dyspozycji. Sam zawodnik jednak nie popada w euforię.

„Będę tak pracował, aby te wyniki się powtarzały. To jest żużel. Oby zdrowie dopisywało, a reszta jest już w moich rękach.”

Zapytany o źródło tak wysokiej formy, odpowiedział z charakterystycznym luzem:

„Wszystkie gwiazdy zebrały się ewidentnie w linii (śmiech).”

Ciężka praca i wsparcie zespołu

Za żartobliwą odpowiedzią kryje się jednak konkret – systematyczna praca i wsparcie ludzi z najbliższego otoczenia.

„Ciężko dokładnie stwierdzić. Aktualnie nie skupiam się na tym. Wykonuję swoją pracę jak najlepiej potrafię. Ciężko pracowałem przez zimę i czynię to nadal, aby wyniki były jak najlepsze. Pomaga mi w tym mój team, czy też inne osoby, które niekoniecznie są widocznie w telewizji bądź w social mediach. To jest bardzo ważne. Na ten moment wszystko się układa. W całym przedsięwzięciu każdy jego procent ma znaczenie. Cieszę się, że póki co tak to wygląda.”

To podejście pokazuje profesjonalizm zawodnika i świadomość, że sukces to efekt pracy wielu osób.

Kolejne wyzwanie na horyzoncie

Motor Lublin nie zamierza się zatrzymywać. Już w kolejnym meczu zmierzy się ze Falubaz Zielona Góra, a celem będzie podtrzymanie zwycięskiej passy.

„Na pewno będziemy walczyć (uśmiech).”

Transfer, który już się opłaca

Na tym etapie sezonu można powiedzieć jedno – transfer Kacpra Woryny do Motoru Lublin już przynosi wymierne efekty. Zawodnik nie tylko szybko odnalazł się w nowym otoczeniu, ale stał się jednym z filarów drużyny.

A jeśli utrzyma obecną formę, może odegrać kluczową rolę w walce lublinian o najwyższe cele w sezonie 2026.

Źródło: ekstraliga.pl
Zdjęcie: Patrycja Knap