Betard Sparta Wrocław znalazła się w jednej z najtrudniejszych sytuacji kadrowych ostatnich lat. Jeszcze kilka tygodni temu drużyna Piotra Protasiewicza była uznawana za głównego faworyta do zdobycia drużynowego mistrzostwa Polski. Dziś we Wrocławiu trwa walka nie tylko o utrzymanie sportowej jakości, ale wręcz o przetrwanie najbliższych tygodni sezonu.
W ciągu kilku dni Sparta straciła trzech ważnych zawodników. Najpierw poważnej kontuzji uda doznał Dan Bewley podczas meczu ligi duńskiej. Chwilę później urazu nabawił się podstawowy junior Mikkel Andersen, który złamał kość strzałkową podczas Speedway of Nations 2 w Pradze. We wtorek do listy kontuzjowanych dołączył największy lider zespołu — Artiom Łaguta, który złamał rękę po upadku w lidze szwedzkiej.
Wrocławscy działacze nie mogli czekać. Reakcja była natychmiastowa. Klub zdecydował się zakontraktować Mikkela Becha — byłego zawodnika między innymi Falubazu Zielona Góra i Wybrzeża Gdańsk, który po kilkuletniej przerwie wrócił niedawno do ścigania w Danii.
Pierwszego obszernego wywiadu po transferze Duńczyk udzielił portalowi po-bandzie.com.pl.
Telefon ze Sparty był zaskoczeniem
31-letni Duńczyk przyznał, że po kontuzji Dana Bewleya zaczął dopuszczać do siebie scenariusz powrotu do polskiej ligi, ale konkretna oferta ze strony Sparty i tak była dla niego sporym zaskoczeniem.
– „Po wypadku Dana Bewleya w lidze duńskiej przyszło mi do głowy, że to może być dla mnie szansa na starty. Jednak faktycznie przyznaję, że byłem nieco zaskoczony, gdy klub do mnie zadzwonił i usłyszałem, że są zainteresowani” – powiedział Bech dla po-bandzie.com.pl.
Duńczyk nie ukrywa również, że ogromne znaczenie miała renoma wrocławskiego klubu. Sparta od lat uchodzi za jedną z najlepiej zorganizowanych drużyn w światowym żużlu.
– „Ludzie ze Sparty są naprawdę profesjonalni. Rozmowy przebiegały bardzo dobrze, a obie strony negocjacji wykazały się wzajemnym zrozumieniem. To jeden z powodów, dla których w ogóle rozważałem, że się na to zdecyduję. Często rozmawiam z Krystianem Plechem i on powiedział mi, że to bardzo dobrze zorganizowany klub. Był pewien, że się dogadamy” – podkreślił nowy zawodnik Sparty.
„Chcę być częścią tej drużyny”
Bech doskonale zdaje sobie sprawę, że trafia do zespołu w wyjątkowo trudnym momencie. Sparta nie szukała uzupełnienia składu na przyszłość, lecz zawodnika, który natychmiast pomoże załatać gigantyczne luki po kontuzjach.
Duńczyk nie zamierza jednak ograniczać się do roli rezerwowego.
– „Moim celem jest być częścią tej drużyny w każdym meczu. W tej chwili nie mam pojęcia, jakie są dalsze plany wobec Dana. Chcę zaryzykować i skorzystać z danej mi szansy. Liczę, że wszystkich zaskoczę” – zaznaczył.
Wiele osób jeszcze kilka tygodni temu nie wyobrażało sobie, że Bech ponownie pojawi się w polskim żużlu, a tym bardziej w klubie walczącym o mistrzostwo Polski. Sam zawodnik przyznaje, że jego życie bardzo się zmieniło od momentu zakończenia kariery.
Kilka lat poza żużlem
W 2020 roku Mikkel Bech zdecydował się zakończyć zawodową karierę. Powody były przede wszystkim osobiste. Jak sam podkreśla, potrzebował czasu, aby odnaleźć równowagę poza sportem.
– „Te lata przerwy od żużla były dla mnie bardzo dobre pod kątem osobistym. Mam dwie małe córeczki, zdobyłem wykształcenie i nauczyłem się doceniać życie w inny sposób. Bardzo potrzebowałem tego, by rozwinąć się jako człowiek i odkryć w sobie te lepsze strony” – wyjaśnił.
W międzyczasie pojawiały się nawet pomysły, by Bech pozostał przy żużlu w zupełnie innej roli.
– „To był bardziej pretekst do tego, żeby dalej być przy tym sporcie. Teraz nie ma już o tym mowy, bo znów jestem zaangażowany w rolę zawodnika” – powiedział, odnosząc się do pomysłu pracy komentatora w Slangerup.
Powrót z tęsknoty za żużlem
Najważniejszym powodem powrotu była zwyczajnie tęsknota za ściganiem.
– „Po prostu tęsknota za żużlem. Brakowało mi tego uczucia jazdy na motocyklu i poczucia wolności” – przyznał.
Bech podkreśla jednocześnie, że dziś funkcjonuje już zupełnie inaczej niż kilka lat temu.
– „Oczywiście teraz jest trochę inaczej niż w momencie, gdy decydowałem się na koniec kariery. Mam rodzinę i tak dalej, ale moja żona bardzo mnie wspiera w tym wszystkim!” – dodał.
Treningi na Stadionie Olimpijskim już wkrótce
Nowy zawodnik Sparty ma w najbliższych dniach rozpocząć treningi z drużyną na Stadionie Olimpijskim. Dla Piotra Protasiewicza każda dodatkowa opcja kadrowa jest dziś na wagę złota.
Wrocławianie będą musieli radzić sobie bez Łaguty, Bewleya i Andersena, a terminarz nie daje chwili oddechu. Już najbliższe mecze mogą mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o jak najwyższe miejsce przed fazą play-off.
Gdańsk i Falubaz wciąż w sercu
Choć dziś Bech rozpoczyna nowy rozdział we Wrocławiu, nie ukrywa sentymentu do swoich wcześniejszych klubów w Polsce.
– „Gdańsk zawsze będzie miał szczególne miejsce w moim sercu. Pamiętam też, jak podpisałem kontrakt z Falubazem w sezonie 2013-2014. To był mój pierwszy kontakt z polską publicznością i atmosferą na żużlu w tym kraju. To są bardzo mocne i dobre wspomnienia” – wspomina.
Cel? Mistrzostwo Polski
Mimo całego chaosu kadrowego i dramatycznej sytuacji zdrowotnej w drużynie, Bech jasno określa swój sportowy cel.
– „Zdobycie mistrzostwa w PGE Ekstralidze! To jest coś, co wciąż znajduje się na mojej liście marzeń” – zakończył.
Dla Sparty transfer Mikkela Becha to ruch awaryjny, ale jednocześnie bardzo interesujący. Duńczyk wraca do polskiego żużla z ogromną motywacją, świeżą energią i bez wielkiej presji oczekiwań. W sytuacji, w której Wrocław stracił niemal połowę podstawowego składu, właśnie taki zawodnik może okazać się jednym z największych zaskoczeń końcówki sezonu.
Źródło: po-bandzie.com.pl
Zdjęcie: publiczny X Mikkel Bech








