Sezon 2026 w polskich rozgrywkach ligowych zapowiada się jako jeden z najbardziej nieprzewidywalnych w ostatnich latach. Powód nie leży wyłącznie w transferach czy formie zawodników, lecz w kwestii technicznej, o której – jak się okazuje – mówi się zaskakująco niewiele. Chodzi o powrót opon dętkowych do lig w Polsce. W tym samym czasie cykl Speedway Grand Prix pozostaje przy oponach bezdętkowych.

To rozwarstwienie regulaminowe może mieć realne konsekwencje sportowe.

Ta sama żywotność, niższa cena

Nowe opony dętkowe były już testowane przez kilku zawodników – niedawno informowaliśmy o próbach z ogumieniem marki Anlas. Z relacji zawodników wynika, że pod względem eksploatacyjnym nie ma rewolucji w porównaniu do dotychczasowych opon bezdętkowych. Opony dętkowe można zastosować dwa razy – podobnie jak wcześniej bezdętkowe.

Kluczowa różnica dotyczy ceny. Zakup opon dętkowych ma być tańszy o około 25 procent. To argument ekonomiczny, który w realiach rosnących kosztów uprawiania żużla ma znaczenie dla klubów i zawodników.

Pytanie brzmi jednak: jak zmiana wpłynie na sportową rywalizację?

„Pod tym względem tak ciekawie nie było dawno”

Na możliwe konsekwencje zwraca uwagę były wiceszef polskiego żużla, Zbigniew Fiałkowski.

Sezon będzie na pewno ciekawy, a wszystko przez wprowadzone od tego roku opony z dętkami. Kwestie techniczne mogą się przełożyć na wyniki zawodników, a więc i drużyn ligowych. Niewykluczone, że początek ligi sypnie niespodziankami — twierdzi Fiałkowski.

W jego ocenie największa niewiadoma dotyczy realnych warunków wyścigowych. Dotychczasowe testy miały charakter treningowy.

Dzisiaj nikt nie przejechał na tych oponach kółka z kimś rywalizując, tylko treningowe, a to robi różnicę — kontynuuje Fiałkowski. — Już sparingi pokażą na ile nowe dętki wszystko zmieniają, a w mojej ocenie mogą zmienić dużo — dodaje.

To zasadnicza kwestia. Jazda indywidualna w trakcie treningu nie oddaje presji startu spod taśmy, walki bark w bark ani zmieniającej się przyczepności toru w trakcie zawodów.

Taniej i wolniej? Najważniejsze pytanie: czy pozwolą na ściganie

Ekonomiczny aspekt zmiany jest jasny – ma być taniej. Jednak w żużlu koszt to jedno, a widowiskowość to drugie.

Jeżeli ma być taniej, to chwała pomysłodawcom, jak będzie wolniej, to też nic się nie stanie, ale czy pozwolą na ściganie? Zobaczymy. Myślę, że jak tego nie zobaczymy, to się nie przekonamy jak będzie w istocie — powiedział Fiałkowski.

To sedno całej dyskusji. Nawet jeśli prędkości minimalnie spadną, nie musi to być problemem. Kluczowe jest to, czy charakterystyka opony umożliwi efektowne wyprzedzenia i jazdę różnymi ścieżkami.

Silniki były dostosowywane latami

W ostatnich latach dominowały opony bezdętkowe, które – jak zauważa Fiałkowski – ewoluowały w stronę coraz bardziej miękkiej charakterystyki.

W ostatnich latach tendencja była taka, aby opony bezdętkowe były jak najbardziej miękkie — wyjaśnia. — Teraz ma być jednak zmiana. Tyle że silniki przystosowane są raczej do tych poprzednich. Pytanie jak zareagują na zmianę i jak poradzą sobie z tym sami zawodnicy? Wszystkim na pewno się nie uda i słabe wyniki będą tłumaczyli oponami. Mało tego, zmiana dotyczy Polski, bo w Grand Prix dalej będą obowiązywać opony bezdętkowe. To może powodować, że inna charakterystyka ustawienia silnika będzie potrzebna na Grand Prix, a inna na ligę. Może być naprawdę interesująco. Jestem bardzo ciekawy pierwszych sparingów. Zawodnicy pierwsze wnioski pewnie już mają, ale tylko na podstawie treningów, a to nie to samo. Dopiero ściganie pokaże jak jest naprawdę. Czy będą wyprzedzenia, czy nie — dodaje.

Ten fragment pokazuje skalę wyzwania. Przez lata tunerzy i mechanicy optymalizowali jednostki napędowe pod konkretne właściwości ogumienia. Zmiana może wymusić korekty ustawień, a w przypadku zawodników startujących równolegle w lidze i w Grand Prix – podwójne dopasowanie sprzętu do różnych realiów regulaminowych.

Powrót do przeszłości? Tylko pozornie

Opony dętkowe nie są w żużlu nowością. Były już dopuszczone kilka lat temu. Jednak, jak podkreśla Fiałkowski, obecne okoliczności są zupełnie inne.

Fakt, kiedyś były już opony dętkowe, ale wtedy charakterystyki silników były zupełnie inne. To wszystko się ciągle zmienia. Niejedną książkę można by o tym napisać. Dzisiaj mamy zupełnie inną sytuację, bo wszyscy przez lata dostosowywali silniki do innych okoliczności. Poza tym wspomniane Grand Prix. Tam przecież zostaje, to co było — podkreślił Fiałkowski.

To oznacza, że nie mamy do czynienia z prostym „powrotem do starego”. To raczej nowa konfiguracja techniczna w zupełnie innych realiach sprzętowych.

Dlaczego nie w Grand Prix?

Najbardziej zastanawiający jest brak analogicznej zmiany w cyklu Speedway Grand Prix, gdzie nadal obowiązywać będą opony bezdętkowe.

Wszyscy mówią, że opona dętkowa jest bezpieczniejsza. Skoro tak jest, to dlaczego nie ma tego w Grand Prix? W końcu bezpieczeństwo w stawce najlepszych na świecie powinno być numerem jeden. A mieliśmy przecież różne historie w ostatnich latach z oponami bezdętkowymi. Potrafiły zsunąć się z koła podczas jazdy, przetrzeć się i tak dalej — zakończył Fiałkowski.

To pytanie pozostaje otwarte. Faktem jest, że w sezonie 2026 polskie ligi i Grand Prix funkcjonować będą w dwóch różnych rzeczywistościach oponiarskich.

Sezon testów

Na dziś wiadomo jedno: opony dętkowe w ligach w Polsce będą tańsze o około 25 procent i – według zawodników testujących – możliwe do użycia dwukrotnie, podobnie jak bezdętkowe. Reszta pozostaje w sferze sportowej weryfikacji.

Pierwsze sparingi dadzą wstępne odpowiedzi. Prawdziwy test nadejdzie jednak dopiero w warunkach ligowej presji. Jeśli zmiana rzeczywiście wpłynie na charakterystykę jazdy, początek sezonu 2026 może przynieść wyniki, których dziś mało kto się spodziewa.