Sezon Grand Prix 2026 rusza już dziś (w sobotę 2 maja br.) na torze w Landshut i choć oczy całego żużlowego świata – jak co roku – skierowane są na Bartosza Zmarzlika, tym razem coraz częściej mówi się o drugim polskim nazwisku, które może namieszać w światowej czołówce. Nie jest to jednak ani doświadczony Patryk Dudek, ani solidny Dominik Kubera.

W centrum uwagi selekcjonera reprezentacji znalazł się ktoś inny – Kacper Woryna.

Grand Prix rządzi się swoimi prawami

Polska przystępuje do rywalizacji w tegorocznym cyklu SGP z aż czterema reprezentantami, co jest wyraźnym wzmocnieniem względem poprzedniego sezonu. Obok Zmarzlika i Kubery do stawki dołączyli Dudek oraz Woryna. To właśnie ten drugi zbiera dziś najwięcej pozytywnych opinii.

Selekcjoner kadry, Stanisław Chomski, studzi jednak emocje i podkreśla specyfikę rywalizacji o mistrzostwo świata:

„W Grand Prix nikt nie ma łatwo i można się pomylić przy typowaniach. Często jedzie się na mniej znanych torach dla światowej czołówki, a taki będzie właśnie w Landshut. W Grand Prix zresztą wszystko jest inne. Ściganie jest bardziej agresywne. Inaczej przygotowuje się tory. Układ pól startowych ma również duże znaczenie. No i szczęście. Walka toczy się głównie o to, kto popełni mniej błędów. To zupełnie inna jazda niż w PGE Ekstralidze, a więc nie da się formy z ligi przenieść na GP. Typy na Landshut to wróżenie z fusów. Na dodatek w tym wszystkim jeszcze pogoda ma się diametralnie zmienić.”

Te słowa jasno pokazują, że nawet dominacja w lidze nie gwarantuje sukcesu na arenie międzynarodowej. Grand Prix to zupełnie inna dynamika, inne tory i znacznie większa presja.

Woryna w czołówce… już teraz

Mimo ostrożności w prognozach, Chomski nie ma wątpliwości, kto na starcie sezonu prezentuje się najlepiej spośród „drugiej linii” kadry:

„Na pewno na tym etapie sezonu wyróżnia się Kacper Woryna. W lidze prezentuje się naprawdę solidnie, ale z drugiej strony za nami dopiero trzy kolejki, a rywale też różnie jechali.”

To jasny sygnał: Woryna nie jest już tylko uzupełnieniem składu. Jego forma ligowa daje podstawy, by myśleć o czymś więcej niż tylko walce o pojedyncze awanse do półfinałów.

Czy może zagrozić nawet Zmarzlikowi? To już inna historia. Sam trener tonuje nastroje:

„To zapewne pobożne życzenia kibiców, ale to dla Woryny byłby wielki sukces.”

Dudek i Kubera pod lupą

Nieco więcej znaków zapytania dotyczy pozostałych reprezentantów. Dudek i Kubera nie zachwycają w początkowej fazie sezonu ligowego, co budzi niepokój wśród kibiców. Selekcjoner jednak zachowuje spokój:

„Na razie nie, bo mamy początek sezonu, ale dla mnie liczy się lipiec (w sierpniu Polskę czeka finał DPŚ w Warszawie — dop. autor).”

Szczególnie zagadkowa pozostaje forma Dudka, który jeszcze rok temu uchodził za potencjalnego rywala Zmarzlika w walce o złoto mistrzostw świata. Dziś jest cieniem tamtej dyspozycji, ale Chomski nie zamierza go skreślać:

„Spokojnie, sezon dopiero się rozpoczął. Na tym etapie nikogo bym nie skreślał. A co do różnej formy Dudka, to taki jest już sport. Spójrzmy na skoki narciarskie. Tam też zawodnik nagle daleko skacze, nie ma żadnego upadku i nagle bez powodu jest bez formy. Pewne rzeczy są trudne do wytłumaczenia.”

Polacy w grze o wszystko

Stawka tegorocznego cyklu jest niezwykle mocna. Obok Polaków pojadą m.in. Brady Kurtz, Fredrik Lindgren, Leon Madsen, Robert Lambert czy Jason Doyle.

Pierwszy turniej w Landshut może jednak przynieść zupełnie nieoczywiste rozstrzygnięcia. Nowy tor dla wielu zawodników, zmienne warunki pogodowe i początek sezonu sprawiają, że hierarchie mogą się jeszcze wielokrotnie zmieniać.

Jedno jest pewne: Polska nie jedzie już tylko „na Zmarzlika”. Jeśli forma Woryny się potwierdzi, kibice mogą zyskać drugiego zawodnika zdolnego regularnie walczyć o najwyższe cele.

Źródło: przegladsportowy.onet.pl
Zdjęcie: Patrycja Knap