Sezon 2025 miał być dla braci Pawlickich wyjątkowy – obaj notowali kapitalne wyniki, byli w czołówce najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi i stanowili filary swoich drużyn. Niestety, nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że w krótkim odstępie czasu zarówno Piotr, jak i Przemysław Pawlicki doznali poważnych urazów, które na kilka tygodni wykluczyły ich z jazdy na żużlu.


Piotr Pawlicki: od upadku w Rybniku do powrotu na siłownię

Jako pierwszy pecha miał Piotr Pawlicki. Pod koniec czerwca, podczas meczu PGE Ekstraligi w Rybniku, zawodnik Krono-Plast Włókniarza Częstochowa zaliczył groźny upadek. Diagnoza była poważna: odma płucna oraz złamane żebra. Według informacji przekazywanych przez menedżera częstochowskiego klubu, Mariusza Staszewskiego, przerwa miała potrwać co najmniej miesiąc.

W harmonogramie drużyny zapowiada się seria ważnych spotkań: wyjazd do Gorzowa na mecz ze Gezet Stalą, następnie domowe starcie z Orlen Oil Motorem Lublin, a potem wizyta Pres Grupy Deweloperskiej Toruń pod Jasną Górą – chodzi o zaległe spotkanie 11 rundy PGE Ekstraligi zaplanowane na 1 sierpnia br. w Częstochowie. Właśnie ten termin – początek sierpnia – wskazywany był jako realny moment powrotu Piotra do składu.

Choć obrażenia wyglądały groźnie, sygnały płynące od zawodnika są optymistyczne. Piotr opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z siłowni, co potwierdza, że proces rehabilitacji przebiega na tyle pomyślnie, iż mógł rozpocząć kontrolowaną odbudowę sprawności.


Przemysław Pawlicki: karambol w Bydgoszczy i przerwana seria świetnych występów

Gdy w Częstochowie liczono dni do powrotu Piotra, niefortunne wieści nadeszły z Bydgoszczy. Podczas pierwszej rundy Speedway Euro Championship w minioną sobotę w karambolu ucierpiał Przemysław Pawlicki – lider Stelmet Falubazu Zielona Góra. Badania wykazały uraz obojczyka.

Jak informował menedżer Falubazu, Piotr Protasiewicz, przewidywana jest kilkutygodniowa przerwa, choć w klubie panuje umiarkowany optymizm: jest nadzieja, że Przemysław wróci jeszcze w rundzie zasadniczej PGE Ekstraligi. Pewne jest natomiast, że zabraknie go w bardzo ważnym meczu w Grudziądzu przeciwko Bayersystem GKM-owi. To wyjątkowo bolesna strata, bo Pawlicki przez lata ścigał się właśnie w barwach GKM-u i zna tamtejszy tor jak własną kieszeń. Do tego sezon 2025 jedzie na wysokim poziomie.

Zawodnik wciąż przebywa w klinice. W sieci pojawiły się zdjęcia, na których widać go z temblakiem na ręce – na razie priorytetem pozostaje zrost i pełna sprawność barku.


Świetne statystyki przerwane urazami

To, co najbardziej boli kibiców, to kontekst. Obaj bracia byli w gazie:

  • Piotr Pawlicki zajmował 5. miejsce w ligowym rankingu średnich biegowych – 2,213 pkt/bieg.
  • Przemysław Pawlicki plasował się na 10. miejscu2,113 pkt/bieg.

Takie liczby pokazują, że nie mówimy o zawodnikach „uzupełniających skład”. Każdy z nich pełnił w swojej drużynie rolę filaru:

  • Włókniarz liczy na Piotra w walce o utrzymanie i spokojny finisz rundy zasadniczej.
  • Falubaz potrzebuje Przemysława w kontekście play-off i ewentualnej walki o medale.

Do czasu powrotu obydwu stosowane są rozwiązania zastępcze w składach – zastępstwo zawodnika ma łatać dziury po liderach, ale wiadomo, że żaden manewr taktyczny w pełni nie zastąpi zdobywcy „dwójek” i „trójek” w regularnych biegach.


Dwutorowa rehabilitacja: kto pierwszy wróci?

Obecny stan wskazuje, że szybciej gotów do jazdy może być Piotr – już trenuje pod kontrolą, a jego uraz choć bolesny, ma relatywnie czytelny proces leczenia. Przemysław po kontuzji obojczyka potrzebuje stabilizacji, a w ruchu ramienia u żużlowca nie ma marginesu na półśrodki.

W Falubazie liczą, że zobaczą go jeszcze przed końcem części zasadniczej, bo terminarz nie wybacza: każdy mecz może zdecydować o pozycji wyjściowej do fazy pucharowej.


Kontakt z kibicami – ważny sygnał

Obaj bracia pozostają aktywni w mediach społecznościowych, co pozwala fanom śledzić postępy rekonwalescencji. Wspomniane zdjęcie Piotra z treningu siłowego odbiło się szerokim echem – to jasny komunikat: walczy o szybki powrót. U Przemysława przekaz jest bardziej stonowany – klinika, unieruchomienie, cierpliwość. Ale to też buduje więź: kibice widzą, że wciąż jest w grze, choć na razie poza występami na torze.


Co dalej?

Jeżeli plan rehabilitacyjny utrzyma tempo, Piotr Pawlicki może zameldować się w składzie Włókniarza na początku sierpnia, gdy pod Jasną Górę przyjedzie Pres Grupa Deweloperska Toruń. Wcześniejsze mecze z Gezet Stalą Gorzów i Orlen Oil Motorem Lublin najpewniej upłyną jeszcze bez niego lub z ograniczonym udziałem.

W przypadku Przemysława Pawlickiego kluczem będzie tempo odbudowy barku po urazie z SEC w Bydgoszczy. Klub liczy, że zobaczy go jeszcze przed finałową fazą rozgrywek, ale na ten moment trzeba przyjąć wariant ostrożny: kilka tygodni pauzy i decyzje uzależnione od kontroli medycznych.


Podsumowanie

Nieszczęścia chodzą parami – w jednym momencie dwóch liderów dwóch różnych klubów trafiło na listę kontuzjowanych. Obaj jechali znakomity sezon, obaj byli w czołówce statystyk PGE Ekstraligi. Teraz ich zespoły muszą radzić sobie bez nich, a kibice odliczają dni do powrotu. Jeżeli zdrowie pozwoli, końcówka sezonu może jeszcze przynieść wspólną historię o dwóch powrotach braci na tor – i o tym, że nawet po ciężkich urazach można zdążyć na decydujące mecze.