W sobotę 12 października br. w Morizes we Francji odbyły się finałowe zawody ligi francuskiej. Ogromnego pecha miał w tych zawodach 35-letni zawodnik niemiecki Max Digler. Żużlowiec ten znany jest głównie z wyścigów na długim torze (min. dwa złote medale w DMŚ w 2022 i 2024 roku). Jednak w przeszłości startował w polskiej lidze reprezentując kluby z Opola, Łodzi, Krosna czy Piły.

Podczas rywalizacji w Morizes Max Digler zaliczył fatalnie wyglądający upadek. Zawodnik walczy o powrót do samodzielnego poruszania się.

W poniedziałek 28 października po raz pierwszy od wypadku zamieścił wpis w swoich mediach społecznościowych:

Jak większość z Was już wie, mój ostatni wyścig w lidze francuskiej zakończył się fatalnie. Wypadek w finale pozostawił mnie ze złamaną kostką, złamaną ręką, połamanymi żebrami i, co poważniejsze, złamanym kręgosłupem. Jeszcze tego samego dnia przeszłam pilną operację, a po tygodniu spędzonym we Francji przewieziono mnie do kliniki w Niemczech. W ubiegły piątek przeszedłem drugą operację mającą na celu poprawę stabilności kręgosłupa. To będzie bardzo długa droga do wyzdrowienia. Jestem zdeterminowany, aby znów zacząć chodzić. Dziękuję za wszystkie wiadomości i wsparcie. Od wypadku był to trudny czas i potrzebowaliśmy trochę wolnego!

Wielkie podziękowania dla Vincenta, Elodie, Mireille i Lukasa za pomoc we Francji.

Oraz mojej rodzinie za ogromne wsparcie!

Źródło: fb Max Digler