Bezpieczeństwo na stadionach jest sprawą nie podlegającą dyskusji. Od lat żużel jest uważany za dyscyplinę rodzinną i w przeciwieństwie do piłki nożnej na stadionach jest spokojnie. Czy słusznie?

Czy przeciętny kibic nie znający realiów może spokojnie wybrać się na mecz swojej ukochanej drużyny wraz z małymi dziećmi? Jeśli ktoś chce przyjść na mecz i kibicować swojej drużynie, to można pokusić się o stwierdzenie, że nie ma żadnego problemu by bezpiecznie oglądać mecz i kibicować „swoim”. Znamy przykłady, iż w ubiegłym sezonie podczas jednej z rund IMŚJ można było na stadionie w Lesznie bezpiecznie dopingować Maksyma Drabika siedząc na trybunie na prostej startowej. Nawet bezpiecznym okazało się prezentowanie swojej radości z wygranej Drabika w tych zawodach, gdy cały stadion niemiłosiernie gwizdał, bo lokalni gladiatorzy-gwiazdorzy zostali pokonani przez Spartanina…

A jak wygląda zabezpieczenie imprez żużlowych podczas najważniejszych rozgrywek w Polsce – czyli Drużynowych Mistrzostw Polski?

Żużlowi kibice to jedna wielka rodzina, ale jak to w rodzinie bywa nie wszyscy się kochają, a szczególnie wtedy gdy teściowa jest z Wielkopolski, a pozostała część rodziny np. z Dolnego Śląska. Nie zawsze miłość kibiców do żużla, a szczególnie do napojów chłodzących jest wystarczająca silna by uspokoić gotującą się w kibicowskich żyłach krew. I cóż wtedy?

No właśnie wydaje się, że na tę okoliczność większość stadionów ekstraligowych jest przygotowana. Wszędzie są wydzielone sektory dla gości, tak by udzielający gościny gospodarze mieli pewność, że kibice przyjezdnych będą bezpieczni i w (nie)komfortowych warunkach obejrzą mecz. Władze ligi wymusiły na uczestnikach ligi, by gospodarz zawodów zabezpieczył odpowiednia ilość miejsc kibicom przyjezdnym.

Z reguły ilość miejsc na stadionach dla kibiców gości jest wystarczająca, poza meczami finału ligi – co jest dla wszystkich oczywiste. Goście mogą oglądać mecz swojej ukochanej drużyny zazwyczaj w tej części stadionu, w której organizator imprezy wcześniej (przed powstaniem klatki dla gości) nie zawsze sprzedawał bilety…

Przeważnie, jak we Wrocławiu, Częstochowie, Zielonej Górze, czy Lublinie kibice gości mogą oglądać mecz na wejściu w drugi wiraż. W Lesznie natomiast przyjezdni ulokowani są prawie na środku pierwszego łuku, w miesiącach letnich – naprzeciw zachodzącego słońca. Grudziądz na przykład zaprasza gości na końcu prostej przed wejściem w drugi wiraż. We Wrocławiu sektor kibiców gości jest położony w pobliżu boksów żużlowców drużyny przyjezdnej. Jest to bardzo ciekawe, gdyż i żużlowcy i kibice są bezpośrednio obok siebie na stadionie. Daje to okazję do wspólnego świętowania zwycięstw i wspólnego przeżywania porażek.

Dobre i to, że zostały wydzielone bezpieczne skrawki stadionu dla fanów drużyny przyjezdnej.

Sektor gości na stadionie to jedno, a druga sprawa to jak na ten sektor kibice przyjezdni mają się dostać?

Wychodząc z założenia, iż żużel to sport rodzinny, a kibice żużla to jedna wielka rodzina – nie powinno być żadnego problemu z dotarciem na stadion przez kibiców gości…

Każdy chętny dostaje się na stadion komunikacją miejską, samochodem, rowerem, bądź w jeszcze inny sposób dumnie prezentując swoje barwy klubowe.

Nic bardziej mylnego. W speedwayu, tak jak i w innych dyscyplinach są przyjaźnie i kosy…

Dlatego grupy zorganizowane kibiców gości udają się na stadion pod eskortą policji.

W Zielonej Górze autobusy kibiców przyjezdnych podjeżdżają pod stadion i fani przyjezdnych wpuszczani są do sektora gości – jak do klatki, w której są przez cały mecz zamknięci. Po meczu – jak wszyscy opuszczą stadion, kibice przyjezdnych są kierowani ze stadionu w prawo ulicą Wrocławską i w szpalerze policjantów idą tą ulicą mijając po prawej stronie cmentarz, aż do pętli autobusowej. Tam ulokowany jest parking nie tylko dla autobusów, ale dla wszystkich aut z rejestracjami kibiców gości.

Czy to jest bezpieczne? Pozostawiam to Państwa ocenie.

W Częstochowie autobus z kibicami przyjezdnych podjeżdża pod samo wejście na stadion, od strony hali sportowej. Teraz już tylko pozostaje zakup w kasie biletów. Podwójna kontrola i można wejść na trybunę na drugim wirażu. Powrót odbywa się w ten sam sposób.

Leszno jest bardzo specyficznym miejscem. Parking dla autobusów jak i aut z rejestracją przyjezdnych znajduje się na klepisku przy ulicy Okrężnej. Stamtąd wszyscy fani drużyny gości formowani są w kolumnę i w eskorcie policji ul. Strzelecką udają się na stadion. Jest to bardzo spokojna uliczka domków jednorodzinnych, z których nie raz słychać „przyjazne” pozdrowienia mieszkańców w stronę grupy kibiców wyraźnie informujących otoczenie kogo przyjechali dopingować. Przed stadionem, po prawej stronie jest mała restauracja, w której miejscowi spożywają również piwo. Na szczęście przybytek ten jest ogrodzony wysokimi kratami – w dni meczowe zamkniętymi. I to zapewne w przyjaznych gestach miejscowi jak spuszczone ze smyczy charty podbiegają do krat i wylewając piwo ze swoich kubków w stronę kolumny kibiców, pozdrawiają ich. Na szczęście sprawnie panuje nad całą sytuacją policja na koniach.

A we Wrocławiu? Kibice przyjezdni podjeżdżają od lewej strony trybuny zachodniej do specjalnie wybudowanego na tę okazję rękawa z krat. Na wysokości strzelnicy jest do tej klatki wejście. Ten stalowy korytarz prowadzi za parkingiem żużlowców. W części prowadzącej przy siedzibie klubu na kratach są banery reklamowe. I już za chwilę kibice gości są na swoim sektorze K- na stadionie Nowym Olimpijskim.

Niestety nawet takie sprawne i bezpieczne wydawałoby się zorganizowanie wejścia na stadion nie chronią przed incydentami z lokalnymi chuliganami (nazywamy rzecz po imieniu). Podczas ostatniego meczu miejscowi wdarli się do autobusów kibiców Stali, zanim ci ostatni weszli do bezpiecznego rękawa – klatki prowadzącego ich na sektor gości.

Cóż, należałoby postawić pytanie, gdzie była policja, albo inne służby mające ochronić kibiców przyjezdnych, przed niespodziewanym atakiem miejscowych?

Żużel to sport rodziny prawda? A kibice żużlowi to jedna wielka rodzina! O czym, mogliście się Państwo przekonać czytając powyższy artykuł.

A jest to prosty sport i żużel ma wszystkich łączyć, a nie dzielić. Czego sobie i Państwu życzę.