Po trzech sezonach spędzonych poza Lesznem Piotr Pawlicki wraca do Fogo Unii, klubu, z którym związana jest niemal cała jego żużlowa tożsamość. W rozmowie z klubowymi mediami zawodnik nie kryje emocji i mówi wprost o kulisach odejścia, potrzebie odbudowy oraz ambicjach, z jakimi ponownie zakłada biało-niebieski kevlar.
– „To większość mojego życia” – przyznaje bez wahania, gdy pytany jest o znaczenie Leszna w jego karierze.
Leszczyńskie korzenie i lata budowania tożsamości
Piotr Pawlicki uzyskał licencję żużlową w 2010 roku w barwach Unii Leszno, choć swój ligowy debiut zaliczył kilka miesięcy później jako zawodnik Polonii Piła. Do macierzystego klubu wrócił w 2012 roku i przez jedenaście kolejnych sezonów ścigał się z „bykiem” na piersi, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci drużyny.
Po tak długim okresie nadszedł jednak moment, który – jak sam przyznaje – był dla niego wyjątkowo trudny.
– „Odchodząc z Unii, mówiłem przy stole prezesowi: ‘Dajcie mi się odbudować. Wrócę’. Chciałbym prowadzić drużynę już jako zawodnik nie drugoliniowy, a jeden z liderów. Do tego doszło i jestem. Wszystko teraz zweryfikuje sezon” – powiedział Pawlicki w rozmowie z klubowymi mediami.
Trzy sezony w drodze. Czas zbierania doświadczeń
Ostatnie trzy lata były dla Pawlickiego okresem zmian i poszukiwań. Występował kolejno w Betard Sparcie Wrocław (2023), Stelmet Falubazie Zielona Góra (2024) oraz Włókniarzu Częstochowa (2025). Choć nie był już zawodnikiem Unii, nie zerwał emocjonalnej więzi z klubem.
– „Kibicowałem Unii, kiedy ta jeździła mecze i często oglądałem mecze. Jednak jak wszedłem na stadion po wielu latach, to łezka się w oku zakręciła i odczułem, że tęskniłem” – przyznał.
„To rodzina”. Emocjonalny wymiar powrotu
Powrót do Leszna ma dla Pawlickiego znaczenie znacznie wykraczające poza sportowe ambicje. To miejsce dzieciństwa, wychowania i najważniejszych wspomnień.
– „To większość mojego życia, dlatego też wiążę mnie z tym miejscem dużo emocji. Jest to też rodzina, tu się wychowałem i mam najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. […] W ostatnich latach trochę działo się to inaczej, niż miałem w planie, jak ta kariera się potoczy. Jednak tak musiało być. Zyskałem wiele doświadczenia, poznałem nowych ludzi, aż przyszedł moment, który miałem nadzieję, że nadejdzie” – dodał żużlowiec.
Lider, nie drugoplanowa postać
Z wypowiedzi Pawlickiego jasno wynika, że powrót do Unii nie jest sentymentalnym epilogiem kariery, lecz nowym otwarciem. Zawodnik podkreśla, że chce pełnić w drużynie rolę jednego z liderów, a nie jedynie uzupełnienia składu. Ostateczną odpowiedź – jak sam zaznacza – przyniesie tor i ligowa rywalizacja.
Blisko kibiców, z dystansem do internetu
Po powrocie do Leszna Piotr Pawlicki uczestniczył również w spotkaniach z młodymi kibicami Unii. Jak przyznaje, bezpośredni kontakt z fanami wygląda zupełnie inaczej niż internetowe komentarze.
– „Zdążyłem się do tego przyzwyczaić i nie zwracam za bardzo uwagi” – zakończył.
Sezon prawdy
Powrót Piotra Pawlickiego do Fogo Unii Leszno to jedno z najciekawszych personalnych wydarzeń przed nadchodzącym sezonem. Dla samego zawodnika to spełnienie zapowiedzi złożonej prezesowi przy odejściu i próba udowodnienia, że doświadczenie zdobyte poza Lesznem może zaprocentować w klubie, który – jak sam mówi – jest jego domem.








