Portal po-bandzie.com.pl przeprowadził rozmowę z Markiem Kraskiewiczem, byłym menadżerem reprezentacji Polski na żużlu, który wspólnie ze śp. Marianem Spychałą prowadził naszą kadrę w czasach, gdy biało-czerwoni dopiero odbudowywali swoją pozycję w świecie speedwaya. W rozmowie Kraskiewicz wymienił trzy – jego zdaniem – największe sukcesy w historii polskiego żużla, a także wspomniał jedno z najbardziej pamiętnych wydarzeń ze swojej pracy z kadrą.
Trzy filary sukcesu polskiego żużla
Na pytanie o trzy najważniejsze osiągnięcia w historii polskiego speedwaya, Marek Kraskiewicz odpowiedział w szerszym kontekście, wskazując nie tylko konkretne medale, ale również rozwój całej dyscypliny w Polsce:
– „Podejdę do pytania trochę w inny sposób. Patrząc całościowo, to uważam, że największym sukcesem jest ta obecna pozycja polskiego żużla, którą przez lata sobie wypracowaliśmy. Mamy bardzo silne miejsce w świecie czarnego sportu. Kiedyś tak nie było. Drugi sukces to trzech indywidualnych mistrzów świata w postaci Jerzego Szczakiela, Tomasza Golloba i obecnego ‘dominatora’ żużla, Bartosza Zmarzlika. Trzeci to system szkolenia juniorów, jaki mamy obecnie w polskim żużlu. Jest on w miarę usystematyzowany. Mamy płynne przechodzenie od klas niższych do wyższych, skończywszy na juniorach, a później seniorach. Reasumując, uważam, że dziś, w Dzień Niepodległości, z polskiego żużla możemy być dumni” – powiedział Marek Kraskiewicz w rozmowie z po-bandzie.com.pl.
Były menadżer kadry zwrócił uwagę, że współczesny żużel w Polsce osiągnął stabilność organizacyjną i szkoleniową, która przez lata była marzeniem wielu działaczy i trenerów. To efekt systematycznej pracy na poziomie klubów, szkółek i federacji, dzięki czemu Polska jest dziś światowym liderem w tej dyscyplinie.
Reprezentowanie Polski nadal powodem do dumy
W rozmowie poruszony został również temat podejścia zawodników do startów z „orzełkiem” na piersi. Marek Kraskiewicz podkreślił, że mimo upływu lat, duma z reprezentowania kraju wśród żużlowców pozostała niezmienna.
– „W moim odczuciu za moich czasów nie było potrzeby, aby nikogo na starty w reprezentacji namawiać i generalnie uważam, że w dalszym ciągu to się nie zmieniło. Dla zawodników reprezentowanie kraju jest ważne. Każdy zawodnik, czy dziś, czy kiedyś, kiedy dostaje powołanie do kadry narodowej, jest z tego dumny” – zaznaczył były menadżer kadry.
Kraskiewicz przypomniał, że jeszcze w latach 90. polski żużel nie miał takiego zaplecza, jak obecnie, a mimo to zawodnicy z wielkim zaangażowaniem walczyli w biało-czerwonych barwach.
Wspomnienie z 1996 roku: srebro, które dodało wiary
Marek Kraskiewicz, który przez wiele lat współpracował z reprezentacją Polski, szczególnie miło wspomina Drużynowe Mistrzostwa Świata w 1996 roku w Brockstedt. Dla polskiego żużla był to przełomowy moment po latach stagnacji.
– „Gdybym miał wybrać zawody reprezentacji Polski, do których ja wracam najmilej, to wskażę na 1996 rok i DMŚ w Brockstedt. Wywalczyliśmy srebrny medal, ale powiem Panu, byliśmy wtedy w mocnym dołku i jechaliśmy tam na straconej pozycji. Udało się wywalczyć srebro głównie dzięki doskonałej jeździe Tomasza Golloba i myślę, że to była wtedy taka pierwsza ‘jaskółka’, że ponownie możemy jakieś medale jako zespół zdobywać” – podsumował Marek Kraskiewicz.
Tamten sukces, choć często zapomniany w cieniu późniejszych triumfów, był jednym z fundamentów, na których budowano potęgę polskiego żużla w XXI wieku.
Źródło:
po-bandzie.com.pl – „Żużel. Czy możemy być dumni z polskiego żużla? Były menadżer kadry wymienia sukcesy”






