Jeszcze kilka lat temu Unia Tarnów była jednym z rozpoznawalnych ośrodków polskiego speedwaya. Dziś klub stoi na skraju upadku, a wszystko wskazuje na to, że nie przystąpi do rozgrywek Krajowej Ligi Żużlowej w sezonie 2026.
Problemy finansowe, organizacyjne i infrastrukturalne doprowadziły do sytuacji, w której tarnowski żużel znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów swojej historii. Według wielu obserwatorów najgorszy test dla tego środowiska dopiero jednak nadejdzie.
Początek problemów należy cofnąć do 2024 roku
Zdaniem byłego działacza żużlowego Zbigniewa Fiałkowskiiego kluczowy moment w historii klubu miał miejsce jeszcze w 2024 roku.
„— Myślę, że w sprawie Unii należy cofnąć się do grudnia 2024”.
W tamtym okresie klub walczył o licencję na starty w lidze. Ostatecznie ją otrzymał, choć sytuacja organizacyjna i finansowa budziła wiele wątpliwości.
Jak zauważa Fiałkowski:
„— Sam wiceszef Ekstraligi Żużlowej Ryszard Kowalski stwierdził niedawno, że przyznanie wówczas licencji Unii było błędem”.
Były wiceszef polskiego żużla podkreśla również, że dokładna skala zadłużenia klubu nie była wówczas powszechnie znana.
„— My nie znamy skali zadłużenia Unii. Skoro jednak Kowalski mówi o błędzie, to najwidoczniej się jeszcze powiększyło”.
Awans sportowy i problemy organizacyjne
Paradoks całej sytuacji polega na tym, że jeszcze w 2024 roku Unia Tarnów osiągnęła sukces sportowy. Klub wygrał rozgrywki Krajowej Ligi Żużlowej, dzięki czemu awansował do Metalkas 2. Ekstraligi.
Mimo licznych problemów organizacyjnych tarnowski klub otrzymał licencję na starty na zapleczu PGE Ekstraligi w sezonie 2025. Licencja została jednak przyznana z wieloma warunkami, które klub musiał spełnić.
Ostatecznie sportowo sezon zakończył się spadkiem z ligi, a po rozgrywkach sytuacja organizacyjna zaczęła się gwałtownie pogarszać.
„Telenowela” wokół tarnowskiego klubu
Jak podkreśla Zbigniew Fiałkowski, wydarzenia wokół Unii Tarnów w ostatnich miesiącach przypominały prawdziwą telenowelę.
„— Od grudnia mieliśmy telenowelę z Unią”.
Były działacz żużlowy wskazuje na chaos organizacyjny i brak stabilności w klubie.
„— Najpierw klub nie dostał licencji, potem ją dostał, ale z wieloma warunkami do spełnienia, a na koniec ktoś odesłał pocztą klucze od stadionu do urzędu miasta”.
To wydarzenie stało się symbolicznym momentem pokazującym skalę problemów organizacyjnych.
„— W tej sytuacji należy sobie zadać pytanie, czy władze polskiego żużla wiedziały jak rzeczywiście wygląda sytuacja w tym klubie? Wygląda bowiem na to, że w Unii od dawna był bałagan administracyjny, finansowy, sportowy i ze stadionem”.
Fiałkowski podkreśla, że choć ratowanie klubów jest ważne dla całej dyscypliny, w tym przypadku skala problemów mogła być zbyt duża.
„— Fakt, trzeba robić wszystko, aby ratować każdy klub w Polsce, ale teraz już wiemy, że Unii uratować się nie dało, bo skala zaniedbań była zbyt duża”.
Czy można było uniknąć upadku?
Zdaniem Fiałkowskiego decyzja sprzed dwóch lat mogła mieć ogromny wpływ na dzisiejszą sytuację.
„— Szkoda Unii, ale wydaje mi się, że gdyby w 2024 roku nie dostała licencji, to po karencji w sezonie 2025, dzisiaj moglibyśmy mieć nowy zespół bez długów w KLŻ”.
Taki scenariusz oznaczałby konieczność rozpoczęcia działalności praktycznie od zera, ale bez obciążeń finansowych, które dziś blokują odbudowę klubu.
Brak wsparcia i ucieczka działaczy
Jednym z najbardziej niepokojących sygnałów dla kibiców jest fakt, że z klubu odeszli działacze, a w przestrzeni publicznej nie widać osób gotowych przejąć odpowiedzialności za odbudowę tarnowskiego żużla.
Również lokalna polityka nie wykazuje większego zaangażowania w ratowanie klubu.
Fiałkowski komentuje tę sytuację wprost:
„— Widocznie władze nie kochają żużla, że w najtrudniejszym momencie dla klubu stosują swoistą spychologię, a tłumaczą to tym, że to niezależna spółka”.
Największy test dopiero nadejdzie
Paradoksalnie wielu obserwatorów uważa, że najważniejszy moment dla żużla w Tarnowie dopiero nadchodzi. Jeżeli klub rzeczywiście nie przystąpi do rozgrywek w 2026 roku, w przyszłości może pojawić się możliwość stworzenia nowego zespołu.
Właśnie wtedy okaże się, czy w mieście nadal istnieje środowisko gotowe odbudować speedway.
Jak podsumował Zbigniew Fiałkowski:
„— W Tarnowie jest grono byłych działaczy i zawodników. Na razie rzeczywiście nie widać nikogo, kto chciałby zaangażować się w żużel, ale być może sytuacja się zmieni, jak będzie można wystartować w lidze za rok od zera i bez tych wszystkich zobowiązań. Wtedy będziemy mieli prawdziwy test czy komuś w tym mieście zależy na speedwayu”.
Dla kibiców Unia Tarnów była przez lata symbolem żużlowej tradycji i sportowych emocji. Dziś klub znalazł się na krawędzi upadku.
Najbliższe miesiące pokażą, czy tarnowski speedway zdoła się jeszcze odrodzić – czy też historia jednego z najbardziej rozpoznawalnych klubów w Polsce dobiega końca.
Zdjęcie: publiczny Fb ŻSSA Unia Tarnów (autor Janusz Tokarski)








