Rafał Kurpiel – największy wojownik wśród „starszych”, doświadczonych zawodników. Gdy staje pod taśmą wtedy zamienia się w gladiatora. Bije się o każda pozycję, angażuje całkowicie w walkę na dystansie. Skutkuje to, niestety częstymi upadkami. Od sezonu 2021 Rafał będzie pełnił funkcję jeżdżącego menadżera ekipy Filu-Bud Szarży II Wrocław. Zapraszamy na rozmowę z Rafałem w czasie ostatnich przygotowań do nadchodzącego wielkimi krokami nowego sezonu.

Na wirażu: W jakim wieku jest najlepiej zacząć uprawiać speedrower?
Rafał Kurpiel: Wydawać by się mogło, że od najmłodszych lat, od opanowania jazdy na rowerze. Jednak nie każde dziecko ma ochotę siadać na rower i rywalizować z innymi. Wydaję mi się że to dość indywidualna sprawa. Będą tacy którzy zaczną  w wieku 6 lat i nie osiągną nic wielkiego i będą tacy którzy zaczną w wieku 18 lat, szybko połapią się o co w tym chodzi i zrobią wynik. 

Nw: Nie jesteś już najmłodszym zawodnikiem. Skąd pomysł na jazdę na rowerze, na intensywne treningi i na ściganie na torze?
RK: Rower to nic nowego w moim przypadku. Jeździłem od najmłodszych lat. Na początku lat 90 również na speedrowerze, ale to była krótka przygoda. Później przesiadłem się na rower szosowy i ten również zawiesiłem na „kołku” po jakimś czasie. W ostatnim okresie chciałem wrócić do uprawiania sportu, pojawił się temat odrodzenia speedrowera we Wrocławiu i postanowiłem się zaangażować.

Nw: Dlaczego akurat speedrower?
RK: Od najmłodszych lat interesowałem się sportem żużlowym, a  rower był substytutem motocykla. Do tego dochodzi rywalizacja i emocje z nią związane, to zawsze było bardzo pociągające.

Nw: Czujesz się na siłach podczas meczów prowadzić drużynę i równocześnie samemu startować?
RK: Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Nidy nie miałem okazji pełnić dwóch funkcji jednocześnie. Nasza drużyna ma mieć charakter szkoleniowy, ma być przetarciem dla najmłodszych zawodników przed wejściem do pierwszego zespołu. Nie sądzę aby nasz skład był polem do taktycznych popisów menadżera. Jedziemy wg programu, każdy ma sobie pojeździć. Bardziej mi zależy na motywowaniu chłopaków do pracy na treningach i walki do końca.

Nw: Na torze należysz do jednych z najbardziej walecznych zawodników. Nie ma dla ciebie straconych pozycji. Dlatego też często zdarzają się tobie upadki? Z czego to wynika? Brak „chłodnej głowy”?
RK: Po części odpowiedź jest już w twoim pytaniu. Jeśli angażujesz się w walkę, bijesz się o każdą pozycje, to siłą rzeczy skazujesz się na ryzyko. Tak jest w każdym tego typu sporcie. W moim przypadku dochodzi jeszcze sprawa skromnego doświadczenia i słabych startów.

Nw: W ubiegłym roku z powodu kontuzji nie ukończyłeś GP Wrocławia. Czy po urazie nie ma już śladu?
RK: Nie. Wszystko jest już w porządku.

Nw:  Jak przygotowujesz się do sezonu? Czy to jest na razie ćwiczenie na „zasadzie spokojnej rozgrzewki”, czy to jest ciężkie, siłowe przygotowanie do długiego sezonu i praca nad wytrzymałością i siłą?
RK: Dzięki współpracy Marcina Szymańskiego z dr hab. Janem Kosendiakiem Szarża miała dostęp do profesjonalnie rozpisanego okresu przygotowawczego. Składał się on z mezocyklu wprowadzającego, akumulacyjnego i intensyfikacyjnego. Okres ten wypełniony był treningami tlenowymi, siłowymi, wytrzymałościowymi, szybkościowymi

Nw: W tzw. „środowisku” panuje przekonanie, że start drugiej drużyny Szarży w CS Superlidze był niejako na siłę. Że zgłoszenie drugiej ekipy „było zagrywką polityczną” szefów rateli, wymuszającą na władzach PFKS zakwalifikowanie pierwszej ekipy Szarży do silniejszej grupy drużyn walczących o złoto. Jak ty to skomentujesz?
RK: Nic nie było robione na siłę. Dostaliśmy pytanie od prezesa czy jesteśmy zainteresowani startami w CS i po kilku rozmowach uznaliśmy, że TAK. Gdybyśmy powiedzieli NIE, to nie byłoby tematu.

Nw: Nie należysz do najmłodszych zawodników, ale też i grupa dawnych zawodników Sparty z Witoldem Strzelcem, Bartkiem Matuszkiem, czy Markiem Mutorem na czele są już zaawansowani wiekowo. Widziałem tę ich ogromną determinację, by mogli wystartować w rozgrywkach CS Superligi. Czy w związku z powyższym wystarczy wam sił i zaangażowania w drugiej dywizji CS Superligi?
RK: Jak sam mówisz widziałeś u nich ogromną determinację więc z zaangażowaniem nie powinno być problemu. A czy starczy sił. To pytanie bardziej do chłopaków, o to jak są przygotowali, czy czują tą moc.

Nw: Skład w większości rodowitych Wrocławian drugiej drużyny uzupełnili – siłą rzeczy junior z Lubania, oraz trzej Muszkieterowie z Zielonej Góry – niezniszczalny Paweł Kokot, wielki talent Krystian Górniaczyk oraz trener Szarżaków Artur Bujnowski. Jak wytłumaczysz to posuniecie kierownictwa klubu? Czy „armia zaciężna” nie będzie zajmowała miejsca w składzie rodowitym Wrocławianom?
RK: To było posunięcie prezesa związane z tym, że nasz skład zbudowany jest z bardzo młodych ,a także bardzo wiekowych zawodników. Nie ma nas na tą chwilę zbyt wielu, a weterani poza speedrowerem maja swoje życie rodzinne i zawodowe. Do tego dochodzą kontuzje, których również nie możemy wykluczyć.

Nw: Jaki cel wyznaczył dla was Zarząd Szarży na rozgrywki w grupie B rozgrywek o speedrowerowe DMP? Czy to jest walka i wynik sportowy za wszelką cenę? Czy może są jeszcze jakieś inne cele?
RK: Zarząd wyznaczył jeden cel. Wprowadzać młodych zawodników do ligi, aby łapali doświadczenie.
Nie było tematu wyśrubowania jakiejś konkretnej pozycji w tabeli.

Nw: Jesteś wielkim wojownikiem na torze. Jaki wynik Szarży II osobiście zadowoli Rafała Kurpiela?
RK: Nie przesadzałbym z tym wielkim wojownikiem. Na torze walczę tak jak inni. Nie skupiam się na wyniku, będę zadowolony jeśli młodzi chłopcy zrobią postępy, pokażą charakter i wolę walki.

Nw: Czego Ci życzyć przed zbliżającym się sezonem?
RK: Zdrowia (uśmiech).

Nw: Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę dużo zdrowia.
RK: Dziękuję i pozdrawiam kibiców

Memoriał Jakuba Kroczaka 27.09.2020, na zdjęciu od lewej: Paweł Kokot, Piotr Spławski, Rafał Kurpiel, Michał Szmaj