Po dramatycznym wypadku na torze w Krośnie, który na kilka dni zatrzymał oddech całego żużlowego świata, światło dzienne ujrzał niezwykle osobisty i emocjonalny wpis Faye Woffinden – żony trzykrotnego mistrza świata, Taia Woffindena. Słowa, które opublikowała w mediach społecznościowych, wybrzmiały echem nie tylko w środowisku sportowym, ale także daleko poza nim, poruszając serca wszystkich, którzy śledzą walkę Brytyjczyka o powrót do zdrowia.
„Walczy, zdrowieje i odpoczywa”
W poście, który Faye udostępniła wspólnie z Sue Cundy, nie zabrakło bólu, wdzięczności i nadziei. Oto pełna treść jej wpisu:
„Nasz dzielny chłopak jest tu z nami! Walczy, zdrowieje i odpoczywa.
Tai przeszedł przez więcej, niż możemy sobie wyobrazić. Wielokrotne złamane kości, poważne operacje, transfuzje krwi – jego ciało tak wiele znosiło. A jednak jego duch pozostaje silny. Tak jak nasza nadzieja. Trzymamy się mocno, wierzymy, że każdy dzień przyniesie więcej uzdrowienia, więcej siły i więcej jego z powrotem do nas.
Każdy, kto zna Taia, wie, jaki jest otwarty, uczciwy i pełen życia. Kiedy będzie gotowy, podzieli się swoją historią na swój sposób. Ale teraz jego jedynym zadaniem jest odpoczynek, wyleczenie i znalezienie siły, by przez to przejść.
Miłość, dobroć i wsparcie, jakie otrzymaliśmy od Was wszystkich, były przytłaczające w najpiękniejszy sposób. Naprawdę nie ma słów, aby wyrazić, jak bardzo jesteśmy wdzięczni.
Chociaż wahamy się wymienić osoby z obawy, że kogoś przegapimy, chcemy bardzo podziękować tym, którzy odegrali udział w ratowaniu Taia.
Do wyjątkowej osoby, której nie potrafimy wymienić, która odegrała kluczową rolę w dostarczeniu helikoptera na tor oraz do zespołu medycznego, który opiekował się Tai zanim dotarł do szpitala – daliście mu szansę walki, i nigdy tego nie zapomnimy.
Do dr Pawła Jasińskiego, za zorganizowanie każdej operacji i zapewnienie Taiowi jak najlepszego zespołu. Do Rafała Rogera Piątka, który nie tylko był przy Tai, ale i naszym przez to wszystko. Basi Karczewskiej za nieustające wsparcie i życzliwość.
Do niesamowitych lekarzy i zespołu medycznego w Rzeszowie.
Dla drużyny Stal Rzeszów, szczególnie Paweł Piskorz i Michał Drymajło – wasze niezachwiane wsparcie znaczy wszystko.
Rodzinie, naszym przyjaciołom i każdej osobie, która skontaktowała się z nami, zaoferowała pomoc lub po prostu trzymała nas w myślach – dziękujemy. Z głębi serca.
Wasza miłość przeprowadziła nas przez najciemniejsze chwile. Nigdy tego nie zapomnimy.
Dużo miłości, Faye & Sue”
Słowa, które zostają na długo
Ten wpis to nie tylko podziękowania – to przede wszystkim emocjonalny zapis rodziny, która w jednej chwili została rzucona w wir tragedii, ale nie przestała wierzyć w cud. W tle tych słów wybrzmiewa cicha siła, z jaką Woffindenowie mierzą się z przeciwnościami. Przypomina też o wartości wspólnoty – nie tylko najbliższych, ale całego środowiska żużlowego, które natychmiast ruszyło z pomocą i wsparciem.
W obliczu tragedii nie zabrakło gestów solidarności. Żużlowcy uczestniczący w IMME im. Zenona Plecha przekazali na rzecz Woffindena swoje honoraria w wysokości 108 tysięcy złotych. To wyraz jedności w obliczu cierpienia – i ogromnego szacunku wobec człowieka, który na torze dawał z siebie wszystko.
Przed nim długa droga
Mimo optymistycznych wiadomości o wybudzeniu Taia ze śpiączki farmakologicznej, jego walka o zdrowie dopiero się zaczyna. Lekarze z Rzeszowa informują o stabilizacji stanu zawodnika, jednak proces rehabilitacji będzie wymagający. Woffinden ma przed sobą miesiące pracy nad powrotem do sprawności.
W tej drodze, oprócz zespołu medycznego, będą z nim jego bliscy – ci, których miłość i wiara nie gasną ani na chwilę. Jak napisała Faye – „jego jedynym zadaniem jest teraz odpocząć, wyleczyć się i znaleźć siłę, by przez to przejść”.
I choć nie wiadomo, kiedy – i czy – jeszcze raz zobaczymy Taia Woffindena na torze, to jedno już dziś jest pewne: ten człowiek już wygrał najważniejszy bieg w swoim życiu – ten o drugą szansę.
Poniżej oryginały tekst Faye:
Our brave boy is here with us! fighting, healing, and resting.
Tai has been through more than we can even begin to imagine. Multiple broken bones, major surgeries, blood transfusions—his body has endured so much. And yet, his spirit stays strong. So does our hope. We’re holding on tightly, believing that each day will bring more healing, more strength, and more of him back to us.
Anyone who knows Tai knows how open, honest, and full of life he is. When he’s ready, he’ll share his story in his own way. But right now, his only job is to rest, to heal, and to find the strength to get through this.
The love, kindness, and support we’ve received from all of you has been overwhelming in the most beautiful way. There truly aren’t words to express how deeply grateful we are.
While we hesitate to name individuals for fear of missing anyone, we want to extend our deepest thanks to those who played a part in saving Tai.
To the special person we cannot name, who played a crucial role in getting the helicopter to the track and to the medical team inside who cared for Tai before he even reached the hospital—you gave him a fighting chance, and we will never forget that.
To Dr. Paweł Jasiński, for organizing every surgery and ensuring Tai has the best possible team. To Rafał Roger Piątek, who has not only been by Tai’s side but also ours through it all. To Basia Karczewska, for her constant support and kindness.
To the incredible doctors and medical team in Rzeszów. To the Stal Rzeszów team, especially Paweł Piskorz and Michał Drymajło your unwavering support means everything.
To our family, our friends, and every single person who has reached out, offered help, or simply held us in their thoughts—thank you. From the bottom of our hearts.
Your love has carried us through the darkest moments. We will never forget it.
Lots of love Faye & Sue x
Zdjęcie: publiczny Fb Faye Woffinden






