Zapraszamy na ostatnią część wywiadu ze Zbigniewem Lechem

Redakcja Na Wirażu: Jest Pan współtwórcą sekcji motorowej w Polonii Wrocław. Skąd pomysł na jej utworzenie? I dlaczego nie w TMSM Sparcie Wrocław?
Zbigniew Lech: Tutaj troszeczkę większe możliwości się pojawiły, jeśli chodzi o warunki finansowe. Bo  to jest jednak klub użyteczności publicznej. Ktoś może wpłacić te 1,5 procenta. Możemy się bardziej rozwinąć, ale też pójść w kierunku młodzieży. A TMSM nie ma takiego wsparcia finansowego. Dążymy do tego, aby móc stworzyć to wsparcie, żeby była dotacja z miasta, by było dla tych młodych ludzi coś wymiernego – a nie funkcjonowanie na zasadzie tylko przynależności klubowej. Tak to wygląda np. w TMSM Sparcie – w zawodach nie można wystartować bez przynależności klubowej i często tylko to jest główną działalnością klubu. Staramy się oczywiście o wsparcie z miasta dla Polonii – jako dla klubu sportowego. Dla naszej sekcji konkretnie jeszcze wsparcia nie ma, ale będzie.

NW: Ile rocznie trzeba inwestować w enduro by osiągnąć w Polsce dobre wyniki?
ZL: Niestety największym wydatkiem – co również może potwierdzić Przemek Liszka – jest zakup motocykla. Im motocykl będzie nowszy – to potem  wydatków będzie mniej. W zasadzie  nowym motocyklem można przejeździć dwa sezony bezawaryjnie. Motocykl – zdecydowanie to jest największy koszt. My zawodników wspieramy w całości – jeśli chodzi o wydatki związane z zawodami. Mają pokryte koszty hoteli, paliwa, wpisowego, które w tej chwili nie jest małe (wynosi w granicach 400- 500 zł). Klub te koszty pokrywa. Także u nas zjawia się zawodnik tylko z motocyklem i ubrany.  Resztą  zajmuje się klub. Oczywiście  pomagamy zorganizować wyjazd – jeśli chodzi o transport motocykli. Nie wszyscy mają przyczepkę czy busy – w takich sytuacjach pomagamy. Potrzebne są w zasadzie dwie rzeczy: motocykl i chęci. A talent staramy się tutaj wypracować. Organizujemy treningi klubowe, ale również i dla ludzi z zewnątrz. Całkowicie wspieramy zawodnika.

NW: Do jakiego wieku planuje Pan starty w enduro?
ZL:Przyszedł ten moment, że wszyscy zadają to pytanie (śmiech). Ciężko mi odpowiedzieć. Znam zawodników, którzy jeżdżą mając 65 lat. Może nie osiągają takich wyników jak ja teraz. Myślę, że zakończę karierę jak już będzie to wyglądało słabo. Znam poziom – więc postaram się nie dopuścić do sytuacji, w której moje starty będą wywoływały pobłażliwy uśmiech.

NW: Co by przekazał Pan młodym adeptom enduro?
ZL: Zapraszamy do klubu. Pomożemy. (śmiech) Cóż więcej mogę dodać? Trenuje u nas #411 Kuba Florek, który planuje starty w mistrzostwach Polski. Jest Liwiusz, który trenuje także speedrower (ale nie tylko). Tylko, że on ukierunkowany jest na żużel. Dużo młodych ludzi zapisuje się do nas, ale i tak mają w zamyśle spróbować jazdy na żużlu. Tutaj – obycie z motocyklem, troszeczkę techniki jazdy, troszeczkę siłowo się przygotować i jednak spróbować na żużlu. Każdego jednak ta telewizja zachęca no i wyniki finansowe, o których się mówi otwarcie. Tutaj trzeba tylko dokładać, a z jazdy na żużlu można po prostu żyć.

Dziękujemy bardzo za obszerny wywiad.

Zdjęcia: Bogielczyk Foto