Debiut w rozgrywkach ligowych to dla każdego żużlowca moment wyjątkowy. W większości przypadków pierwsze kroki na ligowych torach stawiane są w młodym wieku (minimalny wiek to faktycznie ukończone 16 lat), Jednak w historii polskiego speedwaya zdarzały się sytuacje, gdy zawodnicy po raz pierwszy pojawiali się w oficjalnych zawodach w wieku, który wykraczał poza standardy tej dyscypliny. Najnowszym przykładem takiej historii jest przypadek Tomasza Dutki.

Doświadczenie zamiast młodości – przypadek Tomasza Dutki

Podczas meczu inaugurującego sezon 2. Ligi Żużlowej 2017 (9 kwietnia) pomiędzy PSŻ Poznań a Kolejarzem Rawicz doszło do nietypowego wydarzenia. W barwach gości wystąpił Tomasz Dutka, dla którego był to pierwszy w karierze występ w polskiej lidze. Co ciekawe, zawodnik ten miał wówczas 33 lata, 8 miesięcy i 9 dni, co czyni go jednym z najstarszych debiutantów w historii. Dutka wcześniej próbował swoich sił w amatorskich zawodach oraz występował w lidze duńskiej, jednak dopiero w 2017 roku otrzymał szansę startu na polskich torach. W swoim debiucie w dwóch startach zdobył 1 punkt. W sumoie w barwach niedźwiadków wystąpił w czterech meczach, w których zdobył 3 punkty. Swoją trwającą zaledwie sezon karierę skończyl na 10 wyścigach, ze średnią 0,300 pkt/bieg.

Nie tylko Dutka – starsi debiutanci w historii

W przeszłości w polskim żużlu pojawiały się inne przypadki zawodników, którzy swoją przygodę z ligą rozpoczynali w dojrzałym wieku. Na przełomie lat 90. i 2000. kilku zawodników zapisało się na kartach historii jako jedni z najstarszych debiutantów.

W 1998 roku na torach ligowych pojawił się 32-letni Ryszard Brzozowski, który przez cztery sezony reprezentował barwy LKŻ Lublin, zaliczając 15 spotkań. W tym samym sezonie w lidze po raz pierwszy wystartował Marek Remian, mający wówczas 31 lat. Jego kariera ligowa trwała dłużej niż Brzozowskiego, bowiem spędził sześć sezonów jako zawodnik Wandy Kraków. Żużlowiec odjechał łącznie 91 biegów na torach drugiej i trzeciej ligi, jednak niestety ani razu nie udało mu się przyjechać do mety na pierwszej pozycji.

Jeszcze później, w 2003 roku, swoje pierwsze ligowe starty zaliczył Bolesław Kułtucki, który rok wcześniej zdał egzamin na licencję żużlową. W momencie debiutu miał 29 lat i reprezentował drużynę z Krakowa. W kolejnych sezonach występował także w zespołach z Łodzi i Rawicza. Także i on nie minął linii mety w rozgrywkach ligowych, na pierwszej pozycji ani razu.

Najstarszy debiutant w historii polskiej ligi

Za rekordzistę pod względem wieku w momencie debiutu uznaje się Zbigniewa Waczyńskiego, o którym niedawno pisaliśmy w artykule „Kanadyjski zawodnik z polskimi korzeniami, który w wieku 36 lat zadebiutował w polskiej lidze”. Ten zawodnik, który posiadał zarówno kanadyjską, jak i polską licencję, przystąpił do egzaminu na licencję w 1997 roku. Rok później wystąpił w jednym turnieju towarzyskim w Świętochłowicach (Puchar Prezydenta Katowic). Na swój jedyny ligowy występ musiał jednak poczekać dwa lata. W maju 1999 roku, mając 36 lat, miesiąc i 28 dni, stanął pod taśmą w meczu pomiędzy LKŻ Lublin a Wandą Kraków. Jego jedyny występ ligowy nie należał do udanych – zaliczył defekt (podczas biegu w którym przez moment prowadził stawkę rywali) oraz dwukrotne wykluczenie za upadki.

Najstarszy, ale bez ligowego startu

Interesującym przypadkiem jest również Piotr Szmyd, który w 2015 roku zdał egzamin na licencję żużlową na torze w Częstochowie w wieku 38 lat. Do tej pory nie miał jednak okazji wystartować w oficjalnych zawodach ligowych, co oznacza, że choć może być uznawany za najstarszego zawodnika z licencją, to nie można go określić mianem najstarszego debiutanta.

Nietypowe historie w polskim żużlu

Choć standardem w żużlu jest wczesne rozpoczynanie kariery, historie takich zawodników jak te z udziałem Tomasza Dutki, Zbigniewa Waczyńskiego czy Ryszarda Brzozowskiego pokazują, że pasja do tego sportu nie zna granic wiekowych. Ich przypadki udowadniają, że nawet po trzydziestce można spróbować swoich sił w profesjonalnych rozgrywkach i spełnić swoje sportowe marzenia. Być może w przyszłości zobaczymy kolejnych zawodników, którzy udowodnią, że wiek nie jest przeszkodą w realizacji sportowych ambicji.

Obecnie udowadniają to zawodnicy rywalizujący w ice speedwayu, którzy z wiekiem wydają się być coraz lepsi. Najlepszym przykładem jest wielokrotny mistrz Europy, Austriak Franz Zorn, który w tym roku skończył 55 lat i w dalszym ciągu zdobywa medale imprez mistrzowskich. Większość swoich sukcesów na międzynarodowych arenach świętował po trzydziestce. A pierwszy medal (brązowy) drużynowych mistrzostw świata w wyścigach na lodzie zdobył z ekipą Austrii w 1999 roku, w wieku 29 lat.

Zdjęcie: publiczny FB AKŻ Chóragan Zielona Góra