W ostatnich latach, co na pewno nie służy ani rozwojowi dyscypliny, ani szeroko rozumianej popularyzacji speedwaya monopol na produkcję jednostek napędowych do motocykli ma GM. Należąca do Włocha Giuseppe Marzotto manufaktura na rynku żużlowym działa stanowczo i ostro. Praktycznie zawodnicy kupujący silniki GM, mają zakaz nabywania sprzętu od tunerów, którzy mocno ingerują we włoską konstrukcję. Bartosz Zmarzlik ma zakaz używania sprzętu od Petera Johnsa, który ma własne głowice. Na cenzurowanym jest także Flemming Graversen, którego silnikowi manufaktura GM zarzuca plagiat.

Włosi doskonale dbają o własne interesy. Starają się za wszelką cenę utrzymać dominację na rynku producentów silników żużlowych. Są więc monopolistami. A to jest bardzo niebezpieczne dla całej dyscypliny. Monopolista zawsze dyktuje ceny. A te jak wiadomo w speedwayu nie są niskie.

Konkurująca jeszcze niedawno skutecznie z GM-ami czeska Jawa jest obecnie w ogromnym kryzysie. Redaktor Bartłomiej Czekański w swoich mediach społecznościowych rzucił więcej światła na to co dzieje się w tej zasłużonej dla sportu żużlowego fabryce motocykli:

Jeszcze raz post o czeskiej żużlowej Jawie. Uzupełniony i uaktualniony.

Patrick Goret : – Dynamiczny klub motocyklowy Lamothais nadal jest importerem żużlowej Jawy, śmiało pytajcie mnie o informacje. Sezon '2025 nadejdzie szybko!

Jan Hlacina z Jawy: – Fabryka Jawa w Divišovie w dniu 30.11. zamyka się. Po 24 latach muszę szukać nowej pracy.

Jedni podpowiadają mi, że obecny właściciel czeskiej żużlowej Jawy Zdenek Groman rzekomo tylko przenosi produkcję tych speedwayowych motocykli i części do nich do Opawy, gdzie mieszka, a inni uważają, że Jawa już się nie podniesie i nie wróci na żużlowy rynek. Że niby projekt nowego silnika zawiera błędy, a i spawanie popularnych ram, w które wielu zawodników nadal wkłada włoski silnik GM-a, bo jest ona ponoć twardsza od Stuhy, pozostawia teraz wiele do życzenia. Czy to prawda, co mówią? Dochodzą mnie różne, często sprzeczne słuchy na ten temat. Mówią mi też, że fabryka w Divšowie (kiedyś zwiedzaliśmy ją z redaktorami Adamem i Mateuszem Zającami oraz ze śp. Jackiem Portalą – ja jako menago Sparty, a potem Ostrowa zamawiałem tam, za pośrednictwem pana Kollerta, motory Jawa specjalnie przygotowane dla nas w tamtejszym fabrycznym Ośrodku Badawczo-Rozwojowym, w tym słynną spartańską „niepokonaną trójkę”, sam jeżdżę na świetnej, niezawodnej Jawie z GP od Tomka Golloba) podobno nie ma już prawa do nazwy „Jawa”, bo ktoś inny sobie ją zastrzegł, więc Divišow posiłkuje się znakiem „ESO”, gdyż na to ma zgodę. Jak jest naprawdę? Liczę, że pan Jan Hlacina opowie nam tu o tym wszystkim szczerze i wyjaśni powyższe wątpliwości. A był on przecież ważną postacią żużlowej Jawy.

Prawdą jest, że Jawa od lat pogrąża się w kryzysie, ale przecież wciąż jako tako spisuje się w grasstracku i w 250-tkach. No i nadal dominuje w ice speedwayu.. Sentyment do tej marki. Tyle sukcesów w mistrzostwach świata…

Michał Knapp: – Silniki JAWA nadal spisują się fantastycznie w Ice Speedwayu. 99% zawodników korzysta z tych jednostek napędowych!

SZKODA, WIELKI SMUTEK! COŚ WIELKIEGO W ŻUŻLU SIĘ KOŃCZY? JAKA NAPRAWDĘ BĘDZIE PRZYSZŁOŚĆ JAWY?

Źródło i zdjęcie: Fb Bartłomieja Czekańskiego