Tomasz Gapiński i jego mechanik Paweł Kowalewski robili niedawno porządki w warsztacie. Znaleźli stare zdjęcie Andrzeja Huszczy i zaczęli rozmawiać. Skoro legenda Falubazu jeździła do 50. roku życia to 42-letni „Gapa”, który nosił się z zamiarem zakończenia kariery podjął ważną decyzję. Że będzie jeździł i to na maksa. Rodowity pilanin jest kolejnym uczestnikiem blisko trzygodzinnej rozmowy z Jackiem Dreczką w podcaście „Mówi się żużel”.
Tomasz Gapiński zaczynał karierę w Polonii Piła u boku Rafała Dobruckiego czy Hansa Nielsena. Pod koniec lat 90. do Piły bardzo często przyjeżdżali politycy. Prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski czy marszałek sejmu Marek Borowski. – Tomek był wtedy bardzo młody ale pamięta, że dygnitarze przyjeżdżali na mecze a później byli zapraszani na bankiety do nieistniejącej już restauracji Rokada, niedaleko stadionu. Były czasy. „Gapa” trzymał się wtedy z Mariuszem Frankowem, Rafałem Kowalskim czy Waldkiem Fonsem. No i czasem chłopaki urywali się na balety. Jeszcze dobrze nie zaczęli tańczyć a już informacja, że poszli się bawić trafiała do klubu. W podcaście Tomek zdradzi kim były donosiciel, bo znane są jego personalia – zapowiada Jacek Dreczka, autor podcastu „Mówi się żużel”.
W 2007 roku Tomasz Gapiński wystąpił jedyny raz w wyścigu turnieju Grand Prix. – To było GP Europy we Wrocławiu. Andreas Jonsson zderzył się z Leigh Adamsem i wycofał się z zawodów. „Gapa” był pierwszym rezerwowym i pojechał z czwartego pola. Całkiem nieźle wyszedł spod płotu i jechał za Gregiem Hancockiem. Co ciekawe, wyprzedził na chwilę swojego przyjaciela Jarka Hampela, którego chwilę później puścił przed siebie bo Tomek nie ukrywa, że Hampelkowi te punkty były bardziej potrzebne – mówi Dreczka.
Tomasz Gapiński lubi rozmawiać i chętnie opowiedział o współpracy z prezesami różnych polskich klubów. – Z żadnym nie był i nie jest po imieniu. Ale kilku charakternych „bossów” przerobił. Witold Skrzydlewski, Władysław Komarnicki, Andrzej Rusko, Marian Maślanka, Waldemar Górski to bardzo konkretne postaci. Nie wszędzie było miło ale dzięki temu jest co wspominać. Wizyty w garażu, brak komarów na rybach, rozgrzany piec i zimna chłodnia, wypłaty w stringach, oj będzie ciekawie. Tym bardziej, że Tomek Gapiński opowiada już jak były żużlowiec chociaż kończyć nie zamierza – kończy Jacek Dreczka.
Takich rozmówców nam trzeba! Niby czynny żużlowiec a mówi jak były. O długach w Szwecji, Toyocie którą wygrał ale nie wygrał, śrubach w nadgarstku i kolegach-kaskaderach, którzy lubią polatać na żużlu. Zaczynał w 1998 roku w Pile i tam chciałby skończyć. Ale jeszcze nie teraz. Ma jaja i ma dystans. Chociaż z prezesami jest „na pan”. Gapy dobrze się Wam będzie słuchać, bo to gość, który lubi pogadać. A, że jeździł w kilku ciekawych klubach to i fajnych historii nam tu dostarczy. No nic, włączajcie i słuchajcie a jak na zagraniczne wakacje Wam się zachce to walcie do Bartka na Gran Canarię. Na fejsbuniu zobaczcie: Pista En La Isla Tourist Support albo Wypady na Kanary – Gran Canaria.
Zapraszamy!






