Zabezpieczony na każdą okazję. Plan A, B, a nawet C w szufladzie

Choć sezon 2025 wciąż trwa, Jack Holder już teraz może być uznany za największego wygranego transferowej giełdy przed rokiem 2026. Australijczyk nie tylko jedzie najlepszy sezon w swojej karierze, ale też wykazał się sprytem, który wprawił w osłupienie działaczy innych klubów. Zawodnik nie przedłużył kontraktu z Orlen Oil Motorem Lublin, odrzucił także ofertę Stelmet Falubazu Zielona Góra. Mimo to nie musi się martwić o przyszłość – ma bowiem przygotowane scenariusze na niemal każdy możliwy rozwój sytuacji.

Rekordowe liczby i rekordowe zainteresowanie

Jack Holder w sezonie 2025 notuje średnią biegopunktową 2,217 – najwyższą w dotychczasowej karierze. Choć już wcześniej dwukrotnie kończył sezon z wynikiem przekraczającym dwa punkty na bieg, obecna forma to absolutny szczyt jego możliwości. Nic więc dziwnego, że wzbudził ogromne zainteresowanie na rynku transferowym. Kluby wręcz prześcigały się w ofertach, jednak Holder postawił na coś więcej niż szybki podpis – zagrał strategicznie.

Plan A: Gezet Stal Gorzów i trzy miliony złotych

Jak ustalili dziennikarze, Jack Holder jest już dogadany z Gezet Stalą Gorzów. W przypadku utrzymania się drużyny w PGE Ekstralidze, to właśnie tam Australijczyk będzie występował w sezonie 2026. Umowa gwarantuje mu ponad 3 miliony złotych za sezon, a także sponsora na cykl Grand Prix. Żaden inny klub nie przedstawił tak atrakcyjnej oferty – zarówno pod względem finansowym, jak i marketingowym. W Gorzowie cieszą się, że mają taką kartę przetargową w zanadrzu, ale też mają świadomość, że wszystko zależy od ich wyniku sportowego.

Plan B: Abramczyk Polonia Bydgoszcz czeka na awans

Holder nie poprzestał jednak na jednym zabezpieczeniu. Gdyby Gezet Stal Gorzów nie zdołała się utrzymać, Australijczyk ma już przygotowany plan B. Jak donoszą źródła, doszło do porozumienia z Abramczyk Polonią Bydgoszcz – oczywiście pod warunkiem, że drużyna z grodu nad Brdą awansuje do PGE Ekstraligi. To rozwiązanie od kilku tygodni forsował prezes Jerzy Kanclerz, który chce zbudować bardzo mocny skład na wypadek powrotu do elity. Polonia już zapewniła sobie kontynuację współpracy z Szymonem Woźniakiem, a także podpisała prekontrakt z Wiktorem Przyjemskim. Jack Holder miałby być ostatnim, spektakularnym elementem tej układanki.

Plan C: Otwarte drzwi dla innych

A co, jeśli Stal spadnie, a Polonia nie awansuje? Także i na ten scenariusz Holder ma odpowiedź. Australijczyk wciąż jest otwarty na rozmowy z innymi klubami, mimo że już ma dwa zabezpieczenia. To właśnie elastyczność i przezorność sprawiają, że nazywany jest największym wygranym obecnej giełdy transferowej. Jak zaznaczają osoby z jego otoczenia – Holder nikogo nie chce wykiwać, ale po prostu dąży do zapewnienia sobie spokoju i pewności na przyszłość.

W grze nie są już takie kluby jak Orlen Oil Motor Lublin, Betard Sparta Wrocław czy Pres Grupa Deweloperska Toruń – te drużyny mają już domknięte składy. Jednak pozostali uczestnicy rynku – także tacy jak Stelmet Falubaz Zielona Góra, który wcześniej został przez zawodnika odrzucony – mogą jeszcze wrócić do rozmów. Szczególnie jeśli inne opcje Holdera się nie zmaterializują.

Mistrz strategii, nie tylko toru

Postawa Jacka Holdera pokazuje, że w żużlowym świecie liczy się nie tylko wynik sportowy, ale też przezorność i umiejętność prowadzenia kariery poza torem. W przeciwieństwie do wielu zawodników, którzy uzależniają swoją przyszłość od jednego scenariusza, Australijczyk działa jak rasowy menedżer – zabezpiecza się na kilka sposobów i nie pali mostów. To podejście może okazać się wzorem do naśladowania dla innych żużlowców.

Jeśli Gezet Stal Gorzów się utrzyma – Holder zarobi najwięcej. Jeśli nie – Abramczyk Polonia Bydgoszcz ma przygotowany dla niego tron lidera. A jeśli oba scenariusze zawiodą – wciąż może przebierać w ofertach, jako jeden z najbardziej łakomych kąsków na rynku. Tak się robi transferowy majstersztyk.