Decyzja Taia Woffindena o rezygnacji z udziału w cyklu Speedway Grand Prix 2026 odbiła się szerokim echem w środowisku żużlowym. Trzykrotny indywidualny mistrz świata, który od ponad roku zmaga się z problemami zdrowotnymi, oficjalnie przyznał, że nie jest to odpowiedni moment, by rywalizować na najwyższym poziomie.
To ruch, który – choć dla wielu bolesny – wydaje się logiczny z perspektywy sportowej i zdrowotnej. Woffinden nie chce wracać do elity za wszelką cenę, stawiając na stopniowy powrót do pełnej dyspozycji.
Następca już jest! Szansa dla Parnickiego
Miejsce Brytyjczyka w cyklu zajął Nazar Parnicki, 20-letni zawodnik z Ukrainy, który znajdował się na czele listy rezerwowych. W środowe przedpołudnie 18 marca br. w mediach społecznościowych FIM Speedway Grand Prix oficjalnie ogłoszono, iż w tegorocznym cyklu Speedway Grand Prix, miejsce zwolnione przez Taia Woffindena zajmie Ukrainiec Nazar Parnicki. Napisano:
Mistrz świata SGP2 z 2025 roku, Nazar Parnicki, awansuje do cyklu Speedway Grand Prix w sezonie 2026 💪
Przechodzi do historii jako pierwszy w dziejach Ukrainy pełnoetatowy zawodnik startujący w cyklu FIM Speedway Grand Prix

To decyzja, która wzbudza skrajne opinie. Parnicki wciąż posiada status młodzieżowca (również w kolejnym sezonie – 2027), a jego największym sukcesem pozostaje tytuł indywidualnego mistrza świata juniorów zdobyty przed rokiem – w okolicznościach, które część ekspertów uznaje za sprzyjające, po kontuzji głównego faworyta, Wiktora Przyjemskiego.
Cegielski: „Ja na jego miejscu bym to zrobił”
Głos w sprawie zabrał Krzysztof Cegielski, były uczestnik cyklu Grand Prix, a dziś ekspert i szef Metanolu. Jego stanowisko jest jednoznaczne:
„Ja na jego miejscu bym to zrobił”
Cegielski nie ma wątpliwości, że dla młodego zawodnika taka szansa to coś, czego nie można odrzucić – niezależnie od ryzyka sportowego.
Inne czasy, inne Grand Prix
Były reprezentant Polski zwraca uwagę na fundamentalną zmianę poziomu i struktury cyklu na przestrzeni lat:. Przez jakiś czas funkcjonował nawet przepis, o tym, iż mistrz świata juniorów miał z automatu zagwarantowane miejsce w następnym roku w cyklu SGP. Wielu młodzieżowców bardzo dobitnie przekonało się o ogromnej wówczas przepaści dzielącej młodzieżowców i seniorów. Wyjątkiem jest Artiom Łaguta, który po niepowodzeniach w pierwszym sezonie startów w cyklu SGP, później został mistrzem świata.
„To były zupełnie inne czasy. Obecnie w Grand Prix nie ma dziesięciu takich zawodników, do których Parnicki nie ma co się równać. Ale jak przypominam sobie swój czas w GP, to byli tam Tomasz Gollob, Greg Hancock, Billy Hamill, Tony Rickardsson, Leigh Adams i jeszcze inni. To było takie pokolenie, że młodsi musieli poczekać na swój czas. Dopiero Nicki Pedersen zaczął się rozpychać i dał radę. Parnicki nie zdobędzie złota w Grand Prix, ale obok siebie będzie miał zawodników, z którymi będzie w stanie rywalizować”
To niezwykle istotna diagnoza – wskazująca, że współczesne Grand Prix jest bardziej „otwarte” dla młodych zawodników niż dekadę czy dwie temu.
Koniec torów czasowych – przewaga młodych
Cegielski podkreśla również aspekt techniczny, który może działać na korzyść Parnickiego:
„Ile mamy obecnie torów czasowych w cyklu? Zero. To jest więc żaden problem dla Parnickiego. Wszystkie obiekty są dla niego przewidywalne. A w przeszłości bywało tak, że połowa rund Grand Prix miała miejsce na czasowych nawierzchniach”
To ważna zmiana – dawniej zawodnicy musieli błyskawicznie adaptować się do zupełnie nowych warunków. Dziś cykl opiera się na stałych obiektach, co redukuje element nieprzewidywalności.
„Musi brać, co daje los”
Zdaniem Cegielskiego sezon 2026 może być dla Ukraińca punktem zwrotnym:
„Musi brać co daje los, bo przecież taka okazja może się nie powtórzyć. Ale to przede wszystkim szansa, aby zostać w GP na długo. Dobra jazda, niezłe miejsce na finiszu może przecież zaowocować na przykład dziką kartą na kolejny sezon”
Ekspert wskazuje więc nie tylko na krótkoterminową korzyść, ale także na potencjalne długofalowe efekty dobrego występu.
Decyzja Woffindena nie była zaskoczeniem?
Interesujący jest również wątek przygotowania Parnickiego do ewentualnego wejścia do cyklu:
„Z tego co wiem, to Nazar mógł się oswajać z tym od wielu miesięcy. Rozmowy prowadzono z nim od dawna. Nie sądzę zatem, że decyzja Woffindena specjalnie go zaskoczyła”
To sugeruje, że zmiana w składzie Grand Prix była scenariuszem rozważanym znacznie wcześniej.
Dzika karta dla Woffindena pod lupą
Cegielski odniósł się także do decyzji o przyznaniu Woffindenowi dzikiej karty na sezon 2026 – decyzji, którą od początku oceniał krytycznie:
„Nie tylko ja mówiłem, że zrobi Taiowi więcej złego niż dobrego. Przeszedłem razem z nim ostatnią kontuzję. Wiem ile go to wszystko kosztowało. Dziwiłem się, że jesienią zgodził się na dziką kartę. Kto wie jednak, czy to wszystko nie odbyło się na zasadzie jakiejś luźnej rozmowy, a potem wszyscy rozjechali się po świecie”
To mocna sugestia, że decyzja o starcie mogła być podjęta zbyt pochopnie.
„Grand Prix nie jest mu teraz potrzebne”
Najbardziej wymowne słowa padły jednak na temat samej rezygnacji Brytyjczyka:
„Tai dobrze zrobił, że zrezygnował z GP. Grand Prix aktualnie do szczęścia nie jest mu potrzebne. Musi najpierw spokojnie wejść w sezon. Być może będzie musiał nawet poświęcić jakieś mecze ligowe, w sensie nie odpuszczania, ale na zasadzie, że jak zdobędzie kilka punktów mniej, to nic się nie stanie”
To chłodna, ale bardzo racjonalna ocena sytuacji – wskazująca, że priorytetem dla Woffindena powinno być zdrowie i stabilizacja formy, a nie natychmiastowy powrót na szczyt.
Początek nowego rozdziału
Rezygnacja Taia Woffindena to symboliczny moment dla całego cyklu Speedway Grand Prix. Z jednej strony – odejście jednej z największych postaci ostatnich lat. Z drugiej – otwarcie drzwi dla nowego pokolenia.
Czy Nazar Parnicki wykorzysta swoją szansę? Odpowiedź poznamy już w trakcie sezonu. Jedno jest pewne – jak podkreśla Krzysztof Cegielski, takich okazji się nie odrzuca.








