Jacek Dreczka:
Chcieliście retro żużel? To macie. Adamowi Pawliczkowi piosenki w Rybniku nagrywali. To on sprowadził do klubu węglowego dżolero, który miał wodoloty i sklepy z elektroniką. „Paweł” to ksywa Adama. Pracował na kopalni. Ale naprawdę pracował, bo to była kara za próbę ucieczki do RFN-u. Bożyszcze rybnickich tłumów opowiedział też o drucie, który go uwierał w dupę i dlatego go usunął. Tę bogatą historię zbudowaliśmy razem z BSI Construction. Słuchojcie.
A o tym, że warto posłuchać opowieści Adama Pawliczka niech świadczy jeden z komentarzy:
To był najlepszy odcinek bez kitu do tej pory (mamy trzeci sezon i każdy podkast super), zawsze mówię dawaj zawodników z przełomu ustrojów socjal kapitalizm bo oni maja historie do opowiadania, ( a pokusiłbym się też o Jarmułę czy Pape Golloba) których nie mogli wcześniej mówić, do tego prowadzisz to tak, że tego się nie słucha jak sztywnego wywiadu tylko jakbyś siedział np na działce na ognisku czy grillu i uczestniczył w totalnie luźnej gadce. Mega śmieszny i pozytywny z piękną gwarą Ślunską, na pewno za jakiś czas przesłucham drugi raz, pozdro Adaś powodzenia z dzieciaczkami na minitorze.
Zapraszamy!:






