Były zawodnik, a obecnie ekspert żużlowy, Jan Krzystyniak nie ma wątpliwości: Sparta i Falubaz będą groźniejsze od mistrzów z Lublina


Koziołki znów rządzą, ale nie na długo?

Od sezonu 2022 Orlen Oil Motor Lublin niepodzielnie panuje w PGE Ekstralidze. W ostatnich latach zbudowano w Lublinie maszynę niemal nie do zatrzymania – perfekcyjnie dopasowaną do wymogów współczesnego żużla i wymogów play-offów. Obecny sezon 2025 również układa się po myśli mistrzów – mimo jednej porażki, Motor pewnie przewodzi tabeli i imponuje formą zarówno u siebie, jak i na wyjazdach.

Jednak, jak mówi znane przysłowie, „wszystko, co dobre, kiedyś się kończy”. Zdaniem byłego żużlowca i eksperta Jan Krzystyniaka, kończy się także dominacja Lublinian. Wskazał dwa zespoły, które jego zdaniem mają wszystko, by w przyszłym roku zepchnąć Koziołki z tronu – i to z impetem.


Sparta Wrocław czeka w gotowości

W opinii Krzystyniaka, to właśnie Betard Sparta Wrocław będzie najgroźniejszym rywalem dla Motoru w sezonie 2026. Dlaczego? Bo w stolicy Dolnego Śląska nie przewiduje się żadnych większych zmian, a stabilność może okazać się kluczem do sukcesu.

Patrząc, co wyprawiają inne zespoły, jakich dokonują zmian, to widzę innych kandydatów do 1. miejsca w przyszłym roku niż Motor. Wszyscy się zbroją, osłabiają, a we wrocławskiej Sparcie nie dojdzie do zmian. Ci zawodnicy, którzy się aktualnie ścigają, zostaną w tym klubie na przyszły rok. Nie słyszymy, żeby miało tam dojść do jakichkolwiek zmian.

Jest takie powiedzenie: „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Na tych wszystkich roszadach w poszczególnych zespołach najlepiej może wyjść Sparta Wrocław – mówi Jan Krzystyniak.

Sparta ma w składzie takich zawodników jak Artiom Łaguta, Brady Kurtz, Maciej Janowski czy Dan Bewley. Jeśli do tego utrzymają formę juniorzy, a nie dojdzie do osłabień, W perspektywie jest też wzmocnienie Spartan jednym z najzdolniejszych polskich juniorów Kevinem Małkiewiczem z Grudziądza. Wrocławianie mogą wejść w przyszły sezon z wyjątkowo mocnej pozycji. W dodatku presja będzie mniejsza niż na Motorze – a to często działa na korzyść.


Zielona Góra chce więcej niż medalu

Zaskoczeniem dla wielu może być to, że Jan Krzystyniak na liście kandydatów do złota umieszcza także… Zielonogórzan. Stelmet Falubaz w tym sezonie bije się dzielnie, a eksperci z uwagą patrzą na transferowe spekulacje. Według Krzystyniaka, jeśli na Zielonogórski tor zawitają Dominik Kubera i Keynan Rew, to w Grodzie Bachusa nie będą już mówić o medalach. Tam będą walczyć o pełną pulę.

Jeżeli drużyna z Zielonej Góry podpisze ostatecznie kontrakty z Dominikiem Kuberą i Keynanem Rew, to nie będą walczyć o medale, ale z takimi zawodnikami będą musieli mówić, że chcą walczyć o Mistrzostwo Polski.

Tłumaczenie się medalem nie przejdzie, bo to są ogromne pieniądze, ogromne kontrakty i tu wchodzi temat pierwszego miejsca.

Wydaje mi się, że będą drugim kandydatem do złota, zaraz po Sparcie. Oczywiście przy założeniu, że przyjdą wspomniani zawodnicy i ci kluczowi zostaną w Stelmet Falubazie.

Mówię tu o Damianie Ratajczaku. Wiemy, że on ostatnio robi największą furorę. Radzi sobie znakomicie w meczach ligowych na trudnych torach. W Rybniku było bardzo twardo i szczęka nam opadała, oglądając tego zawodnika w akcji.

Keynan Rew naprawdę się w tym roku rozwija. Seniorzy to też najwyższa półka. Madsen, Pawlicki jeśli utrzyma swoją formę, no i Dominik Kubera.

Nie ma co się przejmować, że ten ostatni ma teraz słabsze występy, ale to jest zawodnik, który osiągnął światowy poziom i na pewno do niego wróci – dodaje Krzystyniak.


Rewolucja transferowa zmieni układ sił?

Zbliżający się koniec sezonu 2025 zapowiada prawdziwe trzęsienie ziemi na rynku transferowym. Mimo że Motor nadal będzie groźny, to zmiany personalne i konieczność przebudowy mogą wpłynąć na jakość drużyny. Tymczasem we Wrocławiu i Zielonej Górze rosną potęgi oparte na stabilności i przemyślanych wzmocnieniach.

Czy Koziołki po czterech tytułach (jeśli zdobędą mistrzostwo także i w tym sezonie) z rzędu będą musiały oddać koronę? Jan Krzystyniak już teraz zapowiada, że tak – a jego przewidywania często się sprawdzają. Wszystko wskazuje na to, że w sezonie 2026 walka o złoto będzie bardziej otwarta niż kiedykolwiek wcześniej.


Kto sięgnie po złoto w 2026?

Scenariusz, w którym Sparta sięga po tytuł po pięciu latach od ostatniego triumfu, a Falubaz wraca na szczyt po dekadzie, staje się coraz bardziej prawdopodobny. Jedno jest pewne – nadchodzący sezon będzie wyjątkowy. Bo choć Motor wciąż dominuje, to echo rewolucji już niesie się po stadionach Ekstraligi.