Przyszłość Bartosza Zmarzlika od sezonu 2027 jest jednym z najgorętszych tematów w polskim i światowym żużlu. Sześciokrotny indywidualny mistrz świata, uznawany za najwybitniejszego zawodnika w historii speedwaya, znajduje się na finiszu obowiązującej umowy z Orlen Oil Motorem Lublin. Kontrakt wygasa w październiku 2026 roku, a im bliżej tej daty, tym głośniej mówi się o możliwym transferze, który mógłby wstrząsnąć całą PGE Ekstraligą.

W środowisku żużlowym coraz częściej pojawia się jeden kierunek: Betard Sparta Wrocław. Najbogatszy klub w Polsce, dysponujący budżetem na poziomie około 37 milionów złotych, ma być gotowy na ruch, jakiego w lidze jeszcze nie było. Sam zawodnik – według dostępnych informacji – nie podjął jeszcze decyzji i najprawdopodobniej wstrzyma się z nią do połowy przyszłego roku. Jednocześnie nawet w Lublinie coraz wyraźniej słychać, że zatrzymanie lidera może okazać się zadaniem ponad siły.

Finanse – pierwsza, choć nie jedyna różnica

Motor Lublin, mimo sportowej dominacji ostatnich lat, przegrywa z Wrocławiem na płaszczyźnie ekonomicznej. Budżet wicemistrzów Polski z 2025 roku, jest o ponad 7 milionów złotych niższy niż środki, którymi dysponuje Sparta. W dodatku klub z Lubelszczyzny stoi u progu finansowo trudniejszego okresu, związanego m.in. z modernizacją stadionu.

Nie jest tajemnicą, że potęga Motoru została zbudowana przy silnym wsparciu samorządu i spółek Skarbu Państwa. W maju 2021 roku przedłużenie współpracy z Lubelskim Węglem Bogdanka ogłaszano podczas specjalnej konferencji prasowej z udziałem ówczesnego wicepremiera i ministra aktywów państwowych, Jacka Sasina. Po zmianie władzy wsparcie nie zniknęło całkowicie, jednak – jak podkreślają osoby z otoczenia klubu – prezes Jakub Kępa musi dziś wykazywać się znacznie większą elastycznością, by domknąć budżet na poziomie niespełna 30 milionów złotych.

Do tego dochodzi czynnik kibicowski. Po pięciu latach sukcesów koniunktura na żużel w Lublinie zaczęła się delikatnie ochładzać. W poprzednich sezonach karnety znikały w kilkadziesiąt sekund. Ostatnio nawet godzinę po rozpoczęciu sprzedaży wejściówki były jeszcze dostępne.

Wyprowadzka z Lublina – problem logistyczny

Kolejnym elementem układanki jest planowana modernizacja stadionu przy Alejach Zygmuntowskich. Po sezonie 2026 Motor Lublin będzie zmuszony rozgrywać domowe mecze na innym obiekcie. Wśród rozważanych lokalizacji pojawiają się Rzeszów i Łódź.

Jeśli wybór padnie na Rzeszów, może to znacząco wpłynąć na decyzję Zmarzlika. O ile sam zawodnik może bez większego problemu dotrzeć na zawody samolotem, o tyle jego team techniczny musiałby pokonywać około 750 kilometrów na każde „domowe” spotkanie. Dla zawodnika, który ogromną wagę przykłada do logistyki i czasu spędzanego z rodziną, to argument trudny do zignorowania.

Wrocław wygrywa logistyką i infrastrukturą

Różnica jest widoczna także w dystansach. Z rodzinnych Kinic na Stadion Olimpijski we Wrocławiu Zmarzlik ma około 330 kilometrów, podczas gdy do Lublina – aż 665 kilometrów. To niemal dwukrotna różnica, mająca znaczenie w realiach intensywnego sezonu ligowego i Grand Prix.

Dodatkowo to właśnie Stadion Olimpijski jest stałą areną cyklu Grand Prix, co dla zawodnika tej klasy nie pozostaje bez znaczenia. Nowy tor, nowe bodźce i możliwość dalszego rozwoju sportowego to kolejny element, który może przemawiać za zmianą barw klubowych.

Pieniądze nie są priorytetem, ale mają znaczenie

Wielokrotnie podkreślano, że Bartosz Zmarzlik nigdy nie kierował się wyłącznie finansami. Nie oznacza to jednak, że aspekt ekonomiczny nie odgrywa żadnej roli. W Sparcie Wrocław mistrz świata mógłby – wraz z dodatkowymi umowami sponsorskimi – zarobić nawet około 7 milionów złotych za sezon.

Dla porównania, obecny kontrakt w Motorze Lublin to około 3,5 miliona złotych, powiększone o dodatkowe 2 miliony złotych z tytułu zapewnionych przez klub umów sponsorskich. Kluczowe pytanie brzmi: czy Motor będzie w stanie znaleźć jeszcze dodatkowy milion, by realnie zbliżyć się do oferty Wrocławia? To właśnie o tę różnicę toczy się dziś gra.

Złota era w Lublinie

Niezależnie od przyszłej decyzji, okres spędzony w Motorze Lublin już teraz można uznać za jeden z najlepszych w karierze Zmarzlika. Od momentu dołączenia do klubu w 2023 roku zawodnik zdobył trzy tytuły indywidualnego mistrza świata i co najmniej (nie wiadomo jak potoczą się losy sezonu 2026) dwa drużynowe mistrzostwa Polski, oraz tegoroczne srebro tych rozgrywek.

Obawy, że jazda i treningi na torze w Lublinie – uznawanym za nietypowy – mogą negatywnie wpłynąć na jego dyspozycję w Grand Prix, nie znalazły potwierdzenia. Wręcz przeciwnie – Zmarzlik zdominował światowy speedway również po odejściu ze Stali Gorzów.

Dream team we Wrocławiu?

Jeśli prezes Andrzej Rusko dopnie transfer Zmarzlika – potencjalnie w miejsce Macieja Janowskiego – Sparta Wrocław może stworzyć skład, jakiego PGE Ekstraliga jeszcze nie widziała. Artiom Łaguta, Brady Kurtz, Daniel Bewley i Bartosz Zmarzlik w jednym zespole to wizja niemal monopolisty w walce o drużynowe mistrzostwo Polski. Jeśli by doszło do tej sytuacji, to w ekipie Spartan byłby komplet tegorocznych medalistów indywidualnych mistrzostw świata.

Warto jednak pamiętać, że wszystkim obecnym gwiazdom Sparty po sezonie 2026 również kończą się kontrakty, co sprawia, że ewentualny transfer Zmarzlika byłby tylko jednym elementem znacznie większej układanki.

Jedno jest pewne: decyzja Bartosza Zmarzlika w sprawie sezonu 2027 będzie miała konsekwencje wykraczające daleko poza jeden klub. Może ona na nowo zdefiniować układ sił w całej PGE Ekstralidze.

Zdjęcie: Patrycja Knap